Szalony tydzień za mną, mam nadzieje, ze niedługo bedę mogła sie pochwalic, co się działo. Cichutko powiem, ze istnieje szansa na warsztaty koralikowe w centrum Poznania;)
Na spotkaniu craftowym było przecudnie - moze pogoda nie dopisała, acz powstało wiele kwiatuszków i kuleczek, była niezwykła atmosfera do tworzenia! Powtórka napewno - za rok!
Teraz o pierwszosciach. Zrobiłam pierwszą w życiu zakładkę metalową - do gotowej bazy przywiesiłam metalowe kwiatuszki, liscie (ktore przypadkiem dostałam w nadmiarze, do zapięc typu toggle) oraz kryształki swarowskiego - crystal: bicone 6mm oraz 8mm migdaly. Bedzie to prezent urodzinowo-imieninowy dla pani Halinki:)
Druga pierwszość to pierscionek. Sama takowych nie noszę, gdyż, musze się przyznac, panicznie boję sie ze pierscionka nie zdejmę - nawet te regulowane mnie przerazają. Wracając - pierscionek powstał na specjalne zamowienie, które było dla mnie nielada wyzwaniem. Miał zawierać 5 czerwonych róż
podobnych do tych. Najwiekszy problem to miniaturyzacja różyczek, które to w pierwotniej formie mają około 8-10 cm i są broszkami. Przy pomocy małego pomocnika w postaci dziurkacza, drobnej pęsety, wykałaczek oraz kleju udało mi się! Różyczki mają około 5-7mm szerokosci, są wklejone na posrebrzaną "cargę" i zostały polakierowane kilkukrotnie. Zmywac w nim odradzam, ale prezentuje się cudnie.
Dla porównania wielkosci - zdjęcie na dłoni:
I już nie pierwszość - sznur turecki w kolorze ecru, perełki 4mm oraz koraliki euroclassu. Plus kwiatuszek z wklejoną polperełką pod kolor.