Urzekła mnie do szpiku kości niesamowita książka Natalii Бушева "Мой бисерный сад" ("Mój koralikowy ogród"). Nie tylko podziwiam jej piękne kwiaty, ale też precyzję włożoną w opracowanie książki i zdjęcia oraz schematy! Powalona na kolana szczególnie kosaćcami, zebrałam koraliki i ruszyłam w boj - zaczęłam 7 października! Obawiałam się tego co najnudniejsze - ogromu zszywania elementów, a tu niespodzianka! Wzór jest tak niezwykle pomyślany by obyło się bez tego, rewelacja! Zaskoczył mnie (niestety) rozmiar osiągniętego kwiatu. Ale... oto on!
Irys wykonany jest z koralików rozmiaru 11/0, które dopasowywałam do siebie blisko godzinę. Co ciekawe - rzadko decyduję się na koralki inside-colour, tu pasowały doskonale, z uwagi na szerszą niż w innych rodzajach, gamę odcieni fioletów. Użyłam: inside-color crystal snow lined, inside-color lt sapphire white lined, inside-color rainbow rosaline opaque purple lined, inside-color lt sapphire opaque purple lined, silver lined frosted sapphire, opaque lustered dandelion, transparent-frosted citrus spritz i odrobiny transparent-frosted peridot.
Ale to rozpiska na kwiat. A łodyga? A liście? To mix odcieni zieleni, które po prostu zmieszałam ze sobą (typowe bead soup) z około 15 rodzajów, nie będę zamęczać nazwami. Po wyszydełkowaniu ukośnika - mojego pierwszego rozszerzanego i zwężanego, z pozostałych koralików z 'zupy' uplotłam liście i kulkę wieńczącą łodygę.
Wewnątrz sznura szydełkowo-koralikowego umieściłam drut stalowy (właściwe to trzy, kwiat jest naprawdę ciężki). Konstrukcja jest plastyczna, ale dobrze trzyma formę, którą i tak można dopasować do potrzeb.
Oto w wersji na lewo i prawo:) Modelka - we własnej osobie.
Zdjęcia w tym poście wykonał Andrzej Błaszko z WFR
Warto było go stworzyć. Lubię florystyczne motywy w biżuterii koralikowej, raz na jakiś czas muszę poczynić tzw. większą formę. Jasne - że nie jest do noszenia na co dzień i nie na każde święto, ale po prostu musiałam go zrobić! Za skombinowanie książki dziękuję N-Sufi!