Tej wiosny byłam już kilkanaście razy na działce, stęskniona bardzo, w tym kilka razy z noclegami. Bo wiosną jest najwięcej roboty na działkach i to takiej obowiązkowej i terminowej. Zagospodarowałam zeszłoroczny kompostownik by zrobić miejsce nowym chwastom. Poprzycinałam sekatorem wszystkie suszki i obumarłe konary i spaliłam na ognisku. Wydziabywałam chwaściory między delikatnymi roślinkami i dawałam je na pusty teraz kompostownik.
Przyjechała młodzież, wnuki i prawnuk Halinki i przywieźli kominek, który był w naprawie chociaż nie zepsuty był. Przy okazji sprawdzili huśtawkę, po moim własnoręcznie zrobionym jej remonciku.
Przy następnym pobycie obciupanie i odchwaszczanie miedzy poziomkami, truskawkami i malinami. I podlewanie konewkami wodą z pompy i deszczówką. Wsadzanie ogórków i obsianie miedzy rzędami koperkiem i bazylią. Przesadzanie lubczyku i rozmarynu na południową grządkę. Utworzenie kręgu z siatki na truskawki i ziemniaki to taki eksperyment, ciekawa wersja grządki podniesionej.
Zawsze najbardziej oczekuję na wpisy z działeczki :) Uwielbiam czytać o tych wszystkich pracach jakie wykonujesz. Motywujesz mnie wtedy bo mi się momentami tak już nie chce, że szok :)
OdpowiedzUsuńA ja uwielbiam czytać o Twoich zmaganiach i radościach z twoim zwierzyńcem a zwłaszcza z końmi. To dopiero praca, codzienna i obowiązkowa. Bo ja działkę mogę zaniedbać nawet na tydzień a Wy koniecznie i codziennie, choćby się padało na 'pysk'. Ale i u mnie i u was są radości które to rekompensują. Pozdrawiam i przytulam.
UsuńPraca wre, wszystkiego dobrego.
OdpowiedzUsuńElu, oj wre, jak to na wiosnę!
UsuńPiękny i prawdziwy opis działkowego życia. Zazdroszczę takiego zapału i organizacji. Powodzenia z eksperymentalnymi grządkami i niech wszystko pięknie rośnie!
OdpowiedzUsuńTroski i radości naprzemiennie, jak to w życiu bywa. Ale chyba radości więcej bo bym to rzuciła w diabły. A eksperymenty działkowe to namiastka tych dużych i niedużych podróży, już niedostępnych Starce.
Usuń