Wciąż jestem do tyłu z pracami wiosennymi. Ostatnie rabaty nie oczyszczone z resztek roślin zaschniętych po zimie, a początek przydałoby się oplewić. Do tego dochodzą większe i mniejsze podziały bylin masowo wzrastających tu i ówdzie, starych kęp host na których łamią się łopaty. Delikatne przerwanie i poskromienie zadarniaczy, przycięcie przemarzniętych gałązek i ewentualne uzupełniające dokupienie kolejnych krzaczków jagody amerykańskiej.
A w między czasie chciałoby się poleniuchować ciesząc oczęta coraz częstymi oznakami wiosny. Wszak praca w ogrodzie nie polega tylko na patrzeniu i podziwianiu roślin w pozycji kucznej z pazurkami w ręku.
Czasem chciałoby się pokucać ot tak sobie dla przyjemności by rozkoszować się widokiem kwitnących w pełnej krasie serduszek kapturkowatych (Dicentra cucullaria):
Rozpłynąć się w zachwycie nad złoto rudymi blaskami w kruchych liściach jeffersonii (Jeffersonia dubia) kontrastujących z sino błękitnymi płatkami kwiatów :
Bo u drugiej jeffersonii (Jeffersonia diphylla) kwiaty praktycznie przekwitają i zaraz zamienią się w pomarańczowe torebki nasienne:
Chciałoby się załamać ręce nad kępką zawilca żółtego (Anemone ranunculoides), który niegdyś skupiony w mocną słoneczną plamę teraz "rozszedł się" punktami pod murkiem:
W końcu coś podnoszącego na duchu. Otóż przywarka japońska 'Moonlight' (Schizophragma hydrangeoides) na całej masie gałązek zadowalająco puszcza młode listki, jak nigdy bez uszkodzeń mrozowych. W poprzednich latach suche pędy były w przewadze, a na kwiaty które widziałam w fazie sklepowej nie było szans. Teraz mogę wyglądać kwiatostanów - kaszki w otoczeniu sercowatych płatków:
Kronika ogrodnika - fotografie i krótkie opisy roślin oraz zwierząt pojawiających się w moim ogrodzie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeffersonia.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeffersonia.. Pokaż wszystkie posty
środa, 13 kwietnia 2016
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Noc Świętojańska.
Czy zgadniecie której byliny nasiennik nabrał w uśmiechniętą buzię aż tyle nasion ?
Cytrynowo żółta torebka nasienna wygląda jak postać z bajkowej kreskówki, która zaraz przemówi zapraszając dzieci na wieczorynkę.
Powyższe pytanie jest retoryczne, od razu podpowiadam iż to Jeffersonia diphylla - roślina z Ameryki Północnej świetnie dająca sobie radę w naszym klimacie. Ze sposobu wzrostu i ogólnego pokroju przypomina sangwinarię, czyli kwitnie wczesną wiosną na kruchych wodnistych pędach a liście dołączają po pewnym czasie. Oczywiście jak potrzebne zdjęcie kwiatów to albo "ktoś" ich nie zrobił albo zagubiły się ... wrrr!
Musicie zadowolić się kępką liści o równie ciekawym kształcie a'la zielony motyl z rozpostartymi skrzydłami.
Niemniej jednak pochwaliłam się znajomym ogrodnikom barwnym i wesołym nasiennikiem i w niedługim czasie znalazł się chętny na nasiona. Nie było innej rady, a że noc już była konkretna - trzeba było zabrać na spacer latarkę i pójść do ogrodu myszkować w poszyciu rabaty. Ponieważ nasiennik już był otwarty - ciężar nasion skrzywił "paczuszkę" do ziemi i część nasion wysypała się. Pech chciał, że spodem przechadzał się obślizgły pomrów i musiałam obierać paskudę z obiecanych nasion. Przy okazji wyjaśniła się sprawa dziwnych wschodów siewek w dalekiej ogległości od roślin matecznych !
Czas naglił ponieważ kolejne torebki mogły pękać oraz według lektur ogrodniczych - nasiona jeffersonii najlepiej wysiewać zaraz po zbiorze aby zachować ich wilgotność. Koniec końcem - kilkanaście brązowych błyszczących nasion znalazło się w zaciskowej torebeczce i nazajutrz rano priorytetem pojechały do Krakowa.
Patrząc w kalendarz to z 23 na 24 czerwca miałam prawie Noc Świętojańską ... taką przyłataną ;)
Cytrynowo żółta torebka nasienna wygląda jak postać z bajkowej kreskówki, która zaraz przemówi zapraszając dzieci na wieczorynkę.
Powyższe pytanie jest retoryczne, od razu podpowiadam iż to Jeffersonia diphylla - roślina z Ameryki Północnej świetnie dająca sobie radę w naszym klimacie. Ze sposobu wzrostu i ogólnego pokroju przypomina sangwinarię, czyli kwitnie wczesną wiosną na kruchych wodnistych pędach a liście dołączają po pewnym czasie. Oczywiście jak potrzebne zdjęcie kwiatów to albo "ktoś" ich nie zrobił albo zagubiły się ... wrrr!
Musicie zadowolić się kępką liści o równie ciekawym kształcie a'la zielony motyl z rozpostartymi skrzydłami.
Niemniej jednak pochwaliłam się znajomym ogrodnikom barwnym i wesołym nasiennikiem i w niedługim czasie znalazł się chętny na nasiona. Nie było innej rady, a że noc już była konkretna - trzeba było zabrać na spacer latarkę i pójść do ogrodu myszkować w poszyciu rabaty. Ponieważ nasiennik już był otwarty - ciężar nasion skrzywił "paczuszkę" do ziemi i część nasion wysypała się. Pech chciał, że spodem przechadzał się obślizgły pomrów i musiałam obierać paskudę z obiecanych nasion. Przy okazji wyjaśniła się sprawa dziwnych wschodów siewek w dalekiej ogległości od roślin matecznych !
Czas naglił ponieważ kolejne torebki mogły pękać oraz według lektur ogrodniczych - nasiona jeffersonii najlepiej wysiewać zaraz po zbiorze aby zachować ich wilgotność. Koniec końcem - kilkanaście brązowych błyszczących nasion znalazło się w zaciskowej torebeczce i nazajutrz rano priorytetem pojechały do Krakowa.
Patrząc w kalendarz to z 23 na 24 czerwca miałam prawie Noc Świętojańską ... taką przyłataną ;)
Zobacz w tym temacie:
Jeffersonia.,
Lato.,
Okazy kolekcjonerskie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)