Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuwety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuwety. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Pelet - najlepsza zabawka ;-)

Nasza kicia wymyśliła sobie że za każde siku , czy qu... należy się nagroda ;-)
I za każdym razem jak korzysta z kuwety , to sobie wygrzebie ziarenko , albo dwa i bryka z nim po całym mieszkaniu ;-)))

Gdy jej się nudzi , to nawet bez si , czy qu wygrzebuje ziarenka i bryka w łazience , albo przyniesie w zębach i grandzi u mnie w pokoju :D
















Ciekawe czy ona z tego wyrośnie ?  Jak myślicie ?
Czy już wiecznie będę zbierać te brykieciki z podłogi ;-P




czwartek, 23 marca 2017

Pelet - żwirek idealny ;-)

Już cztery lata temu Krysia z Klub Kota Jasna  pisała o tym  niesamowitym żwirku .
Wtedy pomyślałam że warto by było spróbować, ale nawet nie wiedziałam gdzie tego szukać.
Aż któregoś razu byliśmy po coś w sklepie budowlanym i stało to to obok kasy i aż się prosiło żeby go wziąć ;-)
Więc wzięliśmy na spróbowanie.
Byłam zachwycona, ale nie podobało mi się, że nie ma jak rozdzielić zużytego peletu od całych brykiecików.
Nawet zrobiłam sito z durszlaka do przesiewania, ale nie bardzo się nadawało i na jakiś czas zrezygnowałam z peletu. Postanowiła rozejrzeć się za porządnym sitem i wrócić do peletu jak już się do tego dobrze przygotuję.
Sito znalazłam w jakimś chińskim sklepie ze wszystkim ;-)
Jest idealne i wreszcie mogłam wprowadzić mój pomysł w czyn :-D

Sypię pelet na dno kuwety...




Raz na dzień (u mnie rano po porannej toalecie), gdy żwirek jest już częściowo zużyty (sypki), przesiewam zawartość obu kuwet i dosypuję do nich "ubytek" ...


Sito zatrzymuje wszystkie brykieciki...


Przesiewa tylko to co zużyte :-)


Nieodzowny sprzęt ;-)




 A teraz zalety o których pisała już Krysia, a ja potwierdzam :-)

1 - Nie roznosi się !
Wreszcie jest czysto , nie ma wszędobylskiego pyłu na wszystkich meblach.
To u mnie główny powód dla którego mogę zrezygnować z wszelkich zbrylających żwirków.

2 - Koty nie są zakurzone po wyjściu z kuwety. Widać to było zwłaszcza po Mikeszku ;-)

3 - Cena.
U nas 20 kg peletu kosztuje 13,99 !

4 - Wydajność.
Na nasze trzy koty , które sporo sikają worek starcza na ok 6 tygodni. Nie wiem dokładnie , bo przejściowo w jednej kuwecie był jeszcze poprzedni żwirek ...
(Krysia pisze że u niej starcza na 3 miesiące przy siedmiu kotach ! )

5 - Zapach.
Pachnie lasem , zero kociego zapachu ;-)

6 - Koty go lubią !
Jak miały wybór , to wolały do peletu niż do poprzedniego żwirku(Corn Cat)

7 - Ekologiczny - wiadomo :-)

8 - Biodegradowalny  - co dla wielu też jest bardzo ważne.

Pelet jest super żwirkiem :-)
Jesteśmy z niego bardzo zadowoleni i będziemy się go trzymać.
Możemy z czystym sumieniem polecić każdemu kociarzowi.

Ps.:
Kiedyś przez wiele lat, jeszcze gdy był tylko Filip, a potem Filip, Karmelek i Gucio, używaliśmy podobnego do peletu żwirku - Pinio.
To też są brykieciki , tylko mniejsze.  Byliśmy z niego bardzo zadowoleni , ale Mikeszek nie chciał z niego korzystać. Przez Mikeszka zaczęłam wprowadzać inne żwirki...
Teraz wróciliśmy tak jakby do punktu wyjścia. Do peletu Mikesz wchodzi chętnie, a druga korzyść to taka, że jest on dwukrotnie tańszy od żwirku Pinio ;-)


Może komuś przyda się ten wpis ;-)
A kolejny będzie o kociech gadżeach , bo dawno nie było !:-)

niedziela, 20 marca 2016

Na nowym :-)

Od czterech dni jesteśmy na nowym mieszkanku .
W dniu przeprowadzki (czwartek) bardzo sprytni fachowcy przenieśli nam migusiem satelitę , numer telefonu i internet . Nie odczuliśmy odcięcia ani minutę ;-)
Nie było wyjścia , trzeba było się przenieść ;-)))
Wszystko załatwiliśmy w jeden dzień ! Zabraliśmy koty i trochę rzeczy i w drogę ! ;-)
Najpierw pojechał Karmel . Jak zawsze miaukolenie całą drogę aż uszy więdły.
Za to w domu od razu obleciał swoje znane już rewiry i z podniesioną kitą brykał po całej chałupie , a w szczególności  po wysokościach  ;-))
Do mnie podchodził wiele razy i robił mi bucki, miział się , mruczał , a nawet dał sobie obciąć pazurki  ! Kot przeszczęśliwy ! Chyba myślał że będzie jedynakiem ;-)))

Potem pojechaliśmy po kolejne dwa kotki i tym razem udało nam się zapakować Mikeszka i Gucia do jednego kosza :-D
Takim to sposobem siedziały przytulone do siebie jak dwa trusie ,cichutko i grzecznie ;-)
Karmel przywitał Mikeszka bardzo serdecznie , a na Gucia naburczał - czyli normalka .

Mikesz tak jak Karmel od razu poczuł się jak u siebie . To on pierwszy skorzystał w tym mieszkaniu z kuwety :-)) Potem dopiero Karmello , a na końcu Guto .
Okazało się że  w naszej małej łazience zmieszczą się jednak dwie kuwety , więc nie jest źle :-D
O pierwszej pisałam tutaj .

Jak już pisałam wcześniej Gucio to wielki strachulec .
Tak jak przewidywałam spędził dwa pierwsze dni pod segmentami i pod wanną ...
Pierwszy posiłek zjadł po dwóch dniach i dał się skusić dopiero na krewetki . W sumie nic oprócz krewetek go nie interesuje , ani ulubiona kaczka , ani ulubione tacki Winstona , ani nic ...
Jak zacznie normalnie jeść to będzie dobrze.
Największy żarłok w kotyszkowie nie chce jeść i do tego po nocach chodzi po domu i miaukoli jak mały kociak ...:/

Bezpieczna meta pod wanną ...


W tle druga kuweta ;-)




Kontrola sanitarna ;-))


Konkurencja niezbyt zadowolona ;-)


Meta druga - kąt pod meblami w moim pokoju ...




 Najlepiej trzymać się blisko Mikeszka ...








Z czego ten nie zawsze jest zadowolony ;)








Chwile na zwiedzanie pomału się wydłużają ...



 







 A rewiry powiększają ;-))












 Reakcja na powrót Pańcia ... Drzwi się otworzyły , trzeba się ukryć ;-)




 Jestem odważny , jestem odważny , jestem ...






 Tutaj to nawet królem jestem :D




Zaczyna mi się podobać :-)








Znowu nakrzyczeli na koteczka ...


 Spadam !


 Wreszcie chwila relaksu ...  Kocyk z dzieciństwa działa cuda ;-))






Tu mnie jeszcze nie było ...
(W szybkach kredensu widać Karmelita i mnie ;-))
















 Bardzo wyczerpujące to zwiedzanie ...


 Do zobaczenia , pa ,pa ...



Pomimo tego że Gucio zwiedził już wszystko , to nadal najchętniej by się gdzieś schował .
Najlepiej do komody Pańcia , ale ten nie pozwala z wiadomych względów. Pomimo to Gucio i Mikesz nie poddają się i ciągle robią do komody włamy ;-)
Nie wiem jak się to skończy ;-P


Tak było w trasie ... we dwoje zawsze raźnej :-)



 Ps.:
Oczywiście ciągle jeszcze coś zwozimy , pakujemy , rozpakowujemy , wykończamy ... Ciągle jeszcze jest coś do zrobienia .
My mamy się dobrze i jakoś pomału przyzwyczajamy się ;-)
Dziękujemy serdecznie za kciuki i trzymajcie jeszcze żeby nasz Guciaczek zaczął normalnie jeść i żeby nam się nie rozchorował ...

Ps.2 :
Firanki i zasłonki w kuchni i pokoju uszyłam sama :D