Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artroskopia kolana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artroskopia kolana. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 marca 2018

Przedświątecznie

Od zabiegu (artroskopii - TU) minęło już 20 dni.
Po 14-tu byłam u kontroli i na ściągnięcie szwów. Wtedy już było nieźle , bo opuchlizna prawie zeszła , a zgięcie było na poziomie 120 stopni.
Dostałam zalecenie dalszych ćwiczeń , okłady z lodu i kontrola za 3 tygodnie - na 12 kwietnia !
Na moje oko reszta opuchlizny co dzień mniejsza. Zgięcie się poprawia z każdym dniem ...
Jeszcze chodzę bardzo niepewnie, bo jak po lodzie , ale z każdym dniem idzie mi coraz lepiej .

Wczoraj pierwszy raz po zabiegu chodziłam po domu bez kul i pierwszy raz po zabiegu kąpałam się w wannie :-D
Rany , co za rozkosz ! ;-)))

Z przyczyn wiadomych ( kolano ) w tym roku porządki przedświąteczne są tylko powierzchowne. Ale że nasze mieszkanko nigdy nie było "zapuszczone" , nie jest źle. Dwa okna umyłam jeszcze przed szpitalem , a okno balkonowe musi poczekać na lepszy czas.
Za to balkon po zimie umyłam dziś :-)
Tym samym zakończył się sezon dokarmiania ptaków. Ostatnio zlatywały do nas całe stada szpaków i to kilka razy dziennie . Bardzo sprytnie korzystały z kulek ;-)


Kotki polowały namiętnie ! Gucio na ptaszki ...






 A Mikesz na Gucia ...;-) Bo on Gucia kocha namiętnie ;-P






Za to Karmelek lubi się pod oknem poopalać ;-)


I brykać po meblach ! Tym razem to jego nowe odkrycie - szafka wisząca w kuchni !
Do dziś nie wiemy jak on tam wskakuje ? Chyba najpierw na okap ?






Zeskakuje na stół .
Tu akurat na stole jest intruz. Na stole był jeszcze Mikesz , ale zeskoczył jak poszłam po aparat ...


 Mikeszek woli leniwe ćwiczenia ..;-)


Kocia yoga ;-) 


Pufa co mi służy za podnóżek , kotkom też się podoba...;-)






 To tyle z nowości kochani ... 


Ps.:
Życzymy wszystkim tu zaglądającym  spokojnych , radosnych i pogodnych Świąt !  

 Do miłego !




wtorek, 13 marca 2018

Kolanko zrobione

Jak już pisałam wcześniej - Luty mknie -  moje kolanko wymagało naprawy , a termin zabiegu wyznaczono mi na 8 marca. Śmiałam się że na Dzień Kobiet dostanę goopiego Jasia , a nie jakieś tam banalne kwiatki ;-)
Miałam pietra, ale chciałam widzieć co mi tam robią , więc nie dałam się całkiem uśpić. Podglądałam wszystko na monitorze z kamery w artroskopie ;-)

Lekarz i tak na drugi dzień wszystko dokładnie rozrysował i zrelacjonował co tam zrobił ;-)
Wiem że pozbyłam się torbieli  przykolanowej i części uszkodzonej łąkotki.
Reszta łąkotki ma się zrosnąć ...
Do czasu ściągnięcia szwów , czyli do 22-go marca jestem skazana na dwie kule łokciowe i muszę kolanko oszczędzać.
W międzyczasie mam ćwiczyć mięsień czworogłowy uda , coby mi mięśnie nie zanikły...
Tak że kuśtykam sobie, dużo leżę , bo noga nie może być za długo w dół i tyle ... Liczę dni do ściągnięcia szwów i marzę o spacerach ;-)
Mam nadzieję że jak już zacznę chodzić to bez bólu ...

A to zdjęcie jeszcze ze szpitala ;-)


Wszystkie moje obowiązki domowe i przy kotach przejął Pańcio . Daje sobie nieźle radę , ale nie będę chwalić za bardzo coby się nie zepsuł ;-)))
Wiem już że gdyby mnie zabrakło, to z kotami sobie poradzi :D

Jakby tego było mało , to jeszcze nasz Gucio po moim powrocie ze szpitala, rozchorował się i to Pańcio musiał z nim jechać do weta. Pierwszy raz w życiu SAM z kotem do weta !
No i udało się , doktor pomógł, ja tylko skonsultowałam telefonicznie dla pewności , bo to był standardowy - przypadek Gutkowy.

A tak kotki pakowały się do Pańci torby , do szpitala ;-)))






A teraz mnie pilnują ...


Ten kołnierzyk co Gucio ma na sobie, to mój wynalazek - polar na gumce . Ma zapobiegać nadmiernemu wylizywaniu , zakłaczaniu i chorowaniu . Często nas ratuje , ale nie zawsze , bo przecież nie zawsze go nosi ;-)
Sama pasta , niestety nie pomaga ...

Do miłego !