Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lipca 2015

Gucio miłośnik krewetek ;)

Spieszę donieść że Gucio ma się dobrze , a wczorajsze wyniki wyszły bez zarzutu :-D
Można odetchnąć , choć teraz będę bardziej czujna .
Uczciliśmy to małą imprezką - duzi piwem , a kotki smakowitymi krewetkami :-)))
Nie wiem czy pisałam ale nasze koty szaleją za krewetkami. Kiedyś kupowałam tylko dla siebie , ale odkąd kotki zasmakowały kupuję również dla nich .
One aż się trzęsą za tym przysmakiem ;)
Fot w tym temacie nie ma bo muszę je pilnować w trakcie jedzenia . Jakby jadły bez nadzoru to wszystko wmłuciłby Gucio , bo on jest najszybszy ;)))

Pomalutku Guciolek wraca do formy ;)








Zapachy na balkonie są zawsze interesujące :-)






 













 W towarzystwie przyjaciela zawsze jest raźniej :-)

















Gucio i Mikesz lubią też kalmary. Ale o tym innym razem ;)

Dziękujemy wszystkim za wsparcie , kciuki i ciepłe myśli dla Guciolka  !
Na pewno też pomogły :-)



niedziela, 16 listopada 2014

Chwile grozy , czyli pacjent Gucio .

Tym razem padło na Gucia.
Zaczęło się niewinnie ... Od kilku dni wymiotował co jakiś czas. Podejrzewałam zakłaczenie , bo odkąd grzeją piece z kotów sypie się jak z choinek. Niby wyczesuję i wygłaskuję na mokro , ale wszystko to nic przy takim zafutrzeniu.
Zaczęłam podawać pastę częściej jak zwykle , wszystkim trzem...
Ale u Gucia problem nie zniknął. Wymiotował już po kilka razy w ciągu nocy , czasem w dzień. 
W piątek rano zwrócił kawałek gumki !




Ta gumka ma 7 centymetrów. Był jeszcze osobno supełek ...
Jak to zobaczyłam to wpadłam w panikę . Zaraz przypomniało mi się sporo historii o których czytałam i które zakończyły się źle dla kota po zjedzeniu kawałka nitki, sznurka czy gumki !
A przecież jeszcze niedawno Ala od Ziutków Dwóch opisywała straszne histrorie jakie przeżywała ze swoim Tygryskiem :((

Nie wiedziałam co to za gumka , od czego , skąd się wzięła i kiedy mógł ją zjeść.
Oczywiście pierwsze co pomyślałam że zjadł pewnie parę dni temu i dlatego tak zwracał.
 Wyobraźnia zrobiła resztę !
Już z samego rana w piątek pojechaliśmy z tym problemem do weterynarza.
Opowiedziałam o objawach jakie ma od kilku dni i co się stało nad ranem - pokazałam gumkę i powiedziałam że nie wiem ile jej było, a boję się że może być więcej ...
Kot został w lecznicy do przebadania , a ja wróciłam do domu...
Jak powiedziałam A. o gumce to mi powiedział że bawił się z Guciem poprzedniego wieczora taką białą myszką co miała kawałek gumki. On za tą gumkę właśnie trzymał i machał.
Potem Gucio już sam się nią bawił .
Przypomniało mi się że rzeczywiście nasze koty mają taką myszkę . Któryś odgryzł kiedyś od wędki i tak leżała w koszu na zabawki już z kilka lat .
Mikesz czasem grzebie w zabawkach i wyrzuca z kosza zabawkę która go interesuje i się nią bawi.
Takim to sposobem zainteresował się nią Gucio.
No ale wróćmy do sedna.
Już wiedziałam że tej gumki nie powinno było więcej i że nie leży w jego brzuchu od kilku dni.
Więc jaki był powód wcześniejszych wymiotów ?
I czy nie zżarł wcześniej czegoś jeszcze ?
Kota zawiozłam o 9-ej , a odebraliśmy po 14-ej.
W kocie nic nie znaleziono , ale nie miał robionych żadnych inwazyjnych badań .
Wyniki dobre, ale lekko podwyższone parametry nerkowe, dlatego dostał kroplówkę i w sobotę drugą. 
No i oczywiście dostał serie leków .
Wszystkie martwiące nas objawy ustały, ale wiecie dopóki leki działają jest OK.

Oddając Gucia do badań poprosiłam też o wyczyszczenie mu ząbków z kamienia . Mieliśmy to w planie wcześniej i pomyślałam że jak już dawać narkozę to trzeba zrobić wszystko za jednym zamachem .
Ząbki wyczyszczone , piękne jak perełki :-)

Gucio był bardzo nieszczęśliwy z piątku na sobotę , bo miał wenflon na łapce i strasznie go to denerwowało.
W nocy pracował żeby się tego pozbyć , a ja nie spałam kolejną noc , bo bałam się że zje ten bandaż ;)
I takim to sposobem miałam zarwane kilka nocy , a w dzień funkcjonowałam jak zombi ...
Ucierpiały na tym moje wiecznie chore oczy , ale kuruje się i już jest lepiej ;)

Trzeci dzień Gucio nie robił qupala , a wiecie jakie to ważne prawda ? Dlatego dopóki kot nie będzie drożny jak należy ja się nie cieszę.
Trzymajcie kciuki !
Jak się coś ruszy to zaraz dam znać !

A to nasz wieczny dzieciak pacjent Guciolek w piątek wieczorem ...







Apetyt ma , woła jeść jak zawsze ;)


sobota, 28 czerwca 2014

Chore dziąsła Karmelka i inne kotki też ...

Tak jakoś szybko czas leci , wiele się dzieje tylko pisać nie ma komu ;)
Ostatnio nasz rodzinny zwierzyniec co rusz wędruje do weta. Jak nie kot mojej mamy , to kot córci , a na koniec nasz Karmelek...
A zaczęło się od Bucka naszej córci. Ma on tą samą przypadłość co nasz rudziszon i już kiedyś miał dość łagodny przebieg tej choroby , bo na lekach i diecie się skończyło.
Chodzi o stan zapalny pęcherza i zatykanie się cewki moczowej .
Tym razem jednak leki nie pomogły i musiał mieć założony cewnik. Dostawał całą serię zastrzyków i w ogóle nie było ciekawie ...
Na szczęście wszystko pomału wraca do normy. Zostaje na diecie i będzie pod kontrolą.
A kot mojej mamy Wacuś został prawdopodobnie pogryziony przez jakiegoś kota/psa ,ale to nie wszystko. Znaleziono u niego pod skórą śrut ! Kto wie czy te niby gule z ropy po ugryzieniu też nie były od śrutu ?
Ważne że wszystko zostało wyczyszczone , kot dostał leki i pomału wraca  do zdrowia...
Przy okazji miał ściągany kamień z zębów , bo też było nieciekawie.
Na razie nie chce wychodzić ,ale podejrzewam że prędzej czy później mama go wypuści ...

Na koniec Karmel. 
Zauważyłam ostatnio że coraz częściej drapie się po pyszczku. Ze dwa razy zadrapał się w dziąsło, bo krwawiło...
Obejrzałam dokładniej i to wygląda na stan zapalny, a drapanie to zapewne z bólu :(
Byliśmy z nim u weta i oczywiście to stan zapalny dziąseł. Kamień paskudny też ...
Karmelek dostał leki przeciwzapalne , przeciwbólowe i antybiotyk o przedłużonym działaniu.To było w czwartek 26 czerwca.
Jak wszystko pójdzie dobrze to w środę jedziemy na ściąganie kamienia z zębów.
Kolejny stres ,ale jak trza to mus ;)
Oczywiście jak trzeba jechać z kotem do lekarza to pacjent za cholerę nie da się wcisnąć do transporterka ! Za to Mikesz jak zawsze pierwszy ;)))
Co ja się namęczyłam żeby tego rudego czarta zapakować !
Prawie jak ten cyrk z Guciem. Tylko że Karmel się nie chowa. On tylko ucieka i strasznie na mnie burczy. Jak dzika dzicz !
Dopiero za trzecim , czy czwartym podejściem , zawinąwszy go najpierw w swoją bluzę wrzuciłam go do kosza i udało się  zamknąć ;)
Pańcio już był dawno w aucie i czekał - albo na nas , albo na telefon że nie da rady i zostajemy ;)
W aucie MIUUUUU MIAUUUU MIAUUU ! było bez końca. W drodze powrotnej też.
Za to u weta aniołek. Dał sobie wszędzie zajrzeć , zrobić zastrzyki i cały czas był milutki i robił mi bucki , do weta też ;))
Na klatce schodowej po powrocie już był cicho bo poznał że jest w swoim ulubionym miejscu :-)
Za to w domu obraza majestatu !
Burczy na mnie ...
No trudno , muszę to zdzierżyć , tym bardziej że to nie ostatnia wizyta ...
Ale wiecie co mnie zdziwiło ?
Jak wróciliśmy od weta to Karmel dosłownie rzucił się na mięsko. Jadł jakby nie jadł kilka dni ! Wyjadł wszystko z jednej miseczki i część z drugiej. To były spore porcje które zazwyczaj starczają dla trzech.
Nie wiem czy to ze stresu , czy go nagle przestało boleć i jedzenie stało się przyjemne ?
Zazwyczaj to niejadek , pomymla trochę i już...

Nasz obrażony rudziszonek w słoneczku :-)




Ps.:
Kiedyś już Karmel miał chore dziąsła. Był jeszcze młodym kotkiem , miał niespełna rok (maj 2008)
Wtedy też dostał serię leków. Potem dość długo stosowaliśmy Stoma-Żel i kurację poleconą na forum miau - smarowanie miodem . Pomogło na wiele lat ...
Teraz zamówiłam ponownie żel i będziemy smarować , miodem też jak trzeba będzie ;)

Pokażę Wam jeszcze najnowszy skrapek. Dawno nic nie robiłam i zatęskniłam za tym ...;)



 Miłego weekendu !

wtorek, 25 lutego 2014

Odchudzanie Gucia ;)

Pod koniec stycznia ważyłam wszystkie trzy koty i okazało się że waga od   lipca 2013 nie drgnęła w żadną stronę . Czyli :
Gucio - 6 kg
Mikesz , Karmelek - po 5 kg

Jak już pisałam przy zatkanych gruczołach Gucia  lekarz podejrzewa że jedną z przyczyn może być otyłość kota. Już na oko widać było że jest kluską , to nie ma co czarować że nie ma problemu .
Postanowiliśmy Gucia odchudzić.  Nie było łatwo , bo on się bardzo głośno i żałośnie domaga puszek ! Ale postanowiliśmy być głusi na to miaukolenie ;)
Gucio darł japę tylko na początku.  Teraz jest spokój - nie licząc pojedynczych wypadków ;)

Wiem że głodny nie był , miał tylko złe nawyki ...

Wcześniej rano zjadał puszkę Gurmeta i za chwilę jojczył na cały regulator że jest głodny, a ja ulegałam i dawałam drugą puszkę...
Teraz drugą dostaje dopiero jak my jemy obiad. Wieczorem mięsko , a jak nie zje i inne koty nie zjedzą kończy w nocy. Jak zje wieczorem to w nocy nie ma nic. A przedtem jeszcze wszystkie trzy koty karmiłam o 3-4-ej w nocy mięsem ...ups ...
No ale ja też jem w nocy więc rozumiecie ? ;))
Teraz Mikesz i Karmel nadal mogą jeść w nocy , bo mają swoje suche non-stop i z wagą nie mają problemu.
Gucio suchego nie je nigdy !

A teraz Wam zdradzę efekty odchudzania ...
Tadam !
Gucio       -    5,7  kg
Mikesz     -    5,0  kg
Karmelek -    5,0  kg

Gucio schudł 30 deko ! :-)) Kostka masła i jeszcze trochę :-)))
Strasznie się cieszę :-)
Jak schudnie jeszcze jedną kostkę masła to będzie super :-D



Myślę że u nas jakoś drastycznie się nie zmieniło, a efekty są :-)

Jeśli ktoś z Was też odchudza swoje koty to proszę o komentarze - jakie sposoby, jakie rezultaty ? ;)

środa, 8 stycznia 2014

Śnieżne skrapki i gruczoły G.

Kolejny etap zabawy skrapkowej przeniósł się do Pomalowanego/ej na niebiesko ;)
A tematem tej zabawy są ... płatki śniegu !
Skoro za oknem tej zimy jakoś całkiem wiosenne , to chociaż w naszej zabawie śniegu bez liku ;))

A oto nasze skrapeczki ;)








A z nich powstał nasz zimowy banerek , co sobie tu wrzucę żeby mieć na zaś ;)



Ps .
Gucio niestety znów miał wczoraj czyszczone gruczoły okołoodbytowe , bo zauważyłam że znowu coś jest nie tak :/ Tym razem zatkany był jeden .
Wygląda na to że będziemy częstymi gośćmi u weta w tym temacie. No trudno , jak trzeba to mus ...
Myślałam że obrazi się na śmierć po wczorajszym . Tyle stresu i bólu , ale gdzie tam . Dalej do mnie przychodzi poprzytulać się i pomruczeć . Kochany kotek :-)
A z pakowaniem do transportera udało się tylko dlatego że go przegłodziłam i puszka z jedzonkiem go skusiła do wyjścia z ukrycia ;)
Ale nie ukrywam że te przeboje wykańczają psychicznie i fizycznie ...

 Pozdrawiamy ciepło !


środa, 18 grudnia 2013

Gucio u weta , czyli zatkane gruczoły ...

Czy to już ma być tradycja ,że 18 grudnia musimy z Guciem jechać do weta ? Oby nie !
Ale jak sam weterynarz zauważył równo rok temu też u niego byliśmy z Guciem .
Wtedy to była reakcja poszczepienna - Gucio miał alergię właśnie na szczepionkę  :(
Tak było w zeszłym roku .
Tym razem to zupełnie inny problem ... Jak ktoś teraz je to niech sobie daruje ten wpis ...na razie ;)

Już wczoraj rano Pańcio zauważył że coś pociekło spod Gutkowego ogona. Bardzo capiło ! Sprawdziłam co się dzieje i okazało się że wyszło jeszcze sporo tej mazi ... Wytarłam dokładnie i postanowiłam poobserwować i poczytać na ten temat. Do wieczora nie było żadnych więcej sensacji .
Dziś jednak już sporo wiedząc na ten temat, postanowiłam pokazać Gucia wetowi i przebadać kotka .
No i bardzo dobrze że w porę to zauważyliśmy , bo kotek miał zatkane gruczoły i pan doktor dokładnie to wszystko oczyścił .
Widok był koszmarny , bo mimo zabezpieczeń wszystko to wystrzeliło na doktora ;) Masakra ile tego było i z jaką siłą wystrzeliło ,brrrrr
Potem jeszcze dwa zastrzyki ,żeby się dobrze goiło i do domu !
 Powrót to już bajka ;)
Ale zanim pojechaliśmy do doktora , to A. czekał w samochodzie z godzinę , bo za diabła Gucio nie chciał się pokazać jak tylko pomyśleliśmy że trzeba do weta jechać .
Nawet klatki jeszcze nie przygotowałam jak Gutek schował się za kanapę :/
Nie pomogło zabawianie , kocimiętka , przysmaki , nic ! Co się nabiegałam za nim to szok. Aż wreszcie musiałam się rozebrać jakbym nigdzie nie szła i zaczęłam wyciągać spod szafki kocie skarby ;) No i wyszedł Gutek ;))
To ja go cap i do kosza !
No i dopiero się ubrałam i pojechaliśmy ...
W czasie polowania na Gucia dwa pozostałe mogłam łapać i jechać od razu , a Mikeszka to nawet musiałam z transporterka wyciągać bo sam się pakował ;))

Gdybyśmy w porę nie zauważyli że coś się dzieje z gruczołami Gucia , mogło by dojść do 
zapalenia zatok okołoodbytowych.

Lekarz jednak mówi że stanu zapalnego nie zauważył i wygląda na to że Gucio szybko wróci do zdrowia . No ale obserwować trzeba i w razie czego ponowimy leki po niedzieli .
Tak więc kciuki się przydarzą ;)

A dla oka mam coś miłego :-)
Poliżę cię , chcesz ? 






Sam się poliż !


O !



wtorek, 19 marca 2013

Fus Test

Kolejny produkt jaki przetestowały na sobie kotyszki to FUS TEST - do wczesnego wykrywania infekcji dróg moczowych u kotów .




W opakowaniu są trzy saszetki . Jedna starcza na jedną kuwetę -do czasu wymiany żwirku.
Prosta instrukcja i prosty test ;)
Sypiesz zawartość saszetki na żwirek i sprawdzasz po każdym kocie kolor ...
Mnie się udało i z całą pewnością wiem że wszystkie trzy zostawiały na żwirku żółte ślady;)
Wygląda na to że jest OK :-D

Gdyby granulki zabarwiły się na czerwono to trzeba szybko robić dodatkowe badania i zapewne podjąć leczenie ...
Żałuję że nie miałam takiego testu jak jeszcze był Filipek ...:(

Polecam.
Myślę że warto mieć zawsze i co jakiś czas sprawdzić czy wszystko gra .
No i ważna wiadomość - to nie jest drogie ;)


Więcej o produkcie można poczytać tutaj


sobota, 20 października 2012

Katar , siki i co jeszcze ?

Jak już zapewne wiecie , trzeci Kotyszek ma nowe imię - to Mikesz -)

Moje koty zachowują się jakby był u nas od zawsze )
Nie są na mnie obrażone ,bo nadal przychodzą do mnie na mizianki i nadal się ze sobą bawią ;)
Tłuka się też jak dawniej ;))

Kotyszki dogadują się całkiem nieźle ,nawet są pierwsze próby zabawy w chowanego - ganianego, były też noski-noski ;)

Mamy niestety inne problemy ...

Pierwszy to katar Mikesza (
Już po zabraniu kotka z ulicy zauważyłam że trochę kicha.
Przy zabiegu dostał antybiotyk. Ale jak podejrzewałyśmy z wetką - że po wejściu do cieplarnianych warunków choroba może się rozwinąć ...

Wczoraj wieczorem wystraszyłam się bardzo, bo kichał na czerwono  :(
No to od rana wet - tym razem antybiotyki w tabletkach /na szczęście je wszystko /
Od wczoraj podaję mu dodatkowo Rutinoscorbin .

Apetyt dopisuje - zjadłby konia z kopytami ! Muszę już wydzielać ,bo by pękł ...
Lubi ser żółty ;)


Drugi problem to sikanie gdzie popadnie ...
Dziś rano była kałuża koło lodówki .
W nocy był sam w kuwecie - zrobił qupkę i jak wychodził z kuwety to nadepnął na jej krawędź . Kuweta z całą zawartością wywaliła się do góry nogami -//
Oczywiście kot się wystraszył ,wyskoczył z kuwety i łazienki ,Gucio się wystraszył bo go śledził , Karmel się wystraszył ,bo myślał że któremuś dzieje się krzywda !
Kino o 3 nad ranem -/
Jak można było się spodziewać, on do tej kuwety już nie wszedł :(
Wydaje mi się że nie lubi tych brykiecików z drewna .
Woli stanąć na krawędź kuwety niż na ten drewniany żwirek . A to raczej rzadko się udaje ;)

Dziś postanowiłam kupić mu osobną kuwetę i żwirek bez zapachu - jak najbardziej podobny do piachu .
No i pokazałam ,pomieszałam palcami i wszedł i zrobił co trzeba  :-)
Ale nie bardzo się cieszę ,bo nie chcę zapeszyć .
Bo kto wie czy jak go przyciśnie w innym miejscu to i tak nie zrobi ?

Poza tym ma się dobrze - coraz więcej się bawi ,zwiedza mieszkanie i dziś rozkoszował się balkonem  :-)

 Kotek problemami wcale się nie przejmuje ;)







Z Guciem ...


 I wszystkie trzy :))

Trzymajcie kciuki żeby było lepiej ...

 



niedziela, 5 sierpnia 2012

Filipek dba o zdrowie :-)

Gdzie najczęściej można spotkać Filipka gdy nie śpi ?
Zaraz Wam pokażę ;)

Nawet jak nie poskubie to sobie popatrzy, powącha i posłucha co w trawie piszczy  ;)


 :-))


Jesteśmy właśnie na etapie kolejnej kuracji Filipka, ponieważ z noska znowu nieprzerwanie kapie i kicha się po ścianach i oknach ;)

Od grudnia Filipek dostaje inne antybiotyki -bo tamte już nie pomagały ... Do tego przeciwzapalne ,bo bez tego Filipek ma problemy ze stawami .
Jak na razie pojedyncze dawki starczały - nie trzeba było powtarzać po kilku ,czy kilkunastu dniach ...
Zobaczymy jak będzie teraz .
Nowa kuracja od grudnia zeszłego roku :
Leki były podane  20 grudnia , 13 marca i 31 lipca - czyli rzadziej i lepsze efekty :)
Wcześniej inne leki - po kilka dawek co dwa - trzy miesiące .