Kilka dni temu zadzwoniła koleżanka z pytaniem, czy nie chciałabym z nią pojechać na gąski ( grzybek taki ), bo pamięta, że tam gdzie wskazałam, było ich całe mnóstwo! No! Ja na to, jak na lato, ale drobny szczegół jest, bom akuratnie mało mobilna! Koleżance to nie przeszkadzało, stwierdziła autorytatywnie, iż w każdej chwili mi pomoże, i tam takie inne trele-morele mogą być! Ucieszyłam się bardzo, bardzo, bo obiecany dojazd był jej autkiem! Tośmy pojechały, i nazbierały tego i owego grzyba jak należy! Na dodatek, wracając , i będąc prawie przy sośnie, za którą stało Koleżanki autko, w oczy nam wpadło kilka ogromnych brzozaków!
A teraz, u niej ( bom zadzwoniła i odsłuchałam wiadomości ), i u mnie, już po wszystkim! Część do suszenia, część do zjedzenia, a to co robaczywe ( lata całe nie widziałam takiej inwazji robaczków na grzyby!!!) wyrzucone! Pachnie w całym domku! Grzybami, of course!!!