Witam Cię na moim blogu i cieszę się, że mam z kim dzielić się kawałkiem swojego świata. Każda wizyta i komentarz dodaje mi wiary , że moje blogowanie tu ma sens. Jest też dla mnie okazją do poznania innych światów...innych blogów. Dziękuję za każde spotkanie i pozostawione tu słowo:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmyślanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmyślanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

12 prac Asterixa

Witam Was serdecznie:)


Dziś troszeczkę odejdę od formy mojego bloga,
 tylko obrazki będą przyjemnościowe.
Kiedyś obiecałam porobić zdjęcia na Wyspie. Dawno zrobiłam, ale jakoś nie miałam okazji pokazać.
Pokażę Wam 12 zdjęć.


Post będzie  o czymś innym niż zdjęcia.
Nie umiem pisać, więc na wstępie przepraszam za wszelkie błędy styl., rzecz. i inter. :)


Aby wprowadzić do tematu, najpierw opowiem stary rosyjski kawał.

Przychodzi namiestnik do cara i donosi o nałożonych podatkach i zebranych daninach.
-chyba tym ludziom już nic nie zostało, bo płaczą i lamentują-mówi
-hm-zamyślił się car, podniósł głowę i dalej rzecze 
-stać ich na większe daniny. Jedź i pozabieraj więcej.
Namiestnik wykonał swoje zadanie. Przychodzi ponownie do Cara.
Car pyta:-pozabierałeś więcej? podwyższyłeś podatki?...płaczą?
-płaczą-odparł namiestnik
-to jedź i zwiększ podatki-rozkazał Car
Namiestnik załamał ręce , ale ruszył do wykonania zadania.
Po miesiącu czasu wraca bardzo poruszony.
Biegnie do Cara i już w drzwiach gromko oznajmia :
-Carze , to niesamowite, już takie ogromne podatki nałożyłem, a ludzie się śmieją..może oni coś ukrywają?..może trzeba jeszcze zwiększyć podatki?
Car na to-Śmieją się , powiadasz. To znaczy ,że już niczego nie mają..nie mają już nic do stracenia.


Gdzie człowiek się nie ruszy , to tylko słyszy "Płać" , "płać" i "płać". Gdyby jeszcze widać było te pieniądze wkładane w służbę obywatelowi, to byłoby święto.
Nic nie pozostaje, jak tylko się śmiać.  


Dla czego dałam taki tytuł? ..
Właśnie wykonałam jedną z prac Asterixa.:)
Byłam w urzędzie..skarbowym..składałam pit 36. 
Stanęłam w kolejce przy właściwym okienku i czytam ,że trzeba jeszcze odwiedzić pokój 233 ,żeby zweryfikować dane w moim zeznaniu.
(ok, gdzie jest ten pokój?)


Na tablicy niby informacyjnej, nie ma takich informacji, jedynie podane piętra i działy.
(petent nie może mieć łatwo:) )
Sama wydedukowałam, że mam pokonać jeszcze co najmniej jedno piętro. Na piętrze zauważyłam kolejno pokoje 231 i 132 , dalej były balkony. Ruszyłam w ich kierunku i już prawie byłam na balkonie, gdy zauważyłam ciemną wnękę , a w niej drzwi z pożądanym pokojem.
(coś słabo go ukryli:) )
W pokoju zastałam pięć Pań siedzących za swoimi biurkami, każda w zasięgu miała kubek z kawą.
(pewnie już 10-ta tego dnia :) )


Gdy poinformowałam o celu  przybycia, jedna Pani z wielkim ciężarem uniosła rękę po mój dokument. Od niechcenia wklepała coś w komputerek i zapytała :
-dla czego mi wychodzi urząd w Zamościu , a w dokumentach jest Lubaczów? 
Mimo ,że wypiłam 10 kaw mniej, wykazałam większą trzeźwość umysłu i odpowiedziałam
- być może w Polsce jest więcej  miejscowości o tej samej nazwie, a jedna z nich leży w zamojskim.


Gdy z kompletem pieczątek wróciłam do okienka, okazało się ,że moja kolejka już przeszła i musiałam znów stanąć na końcu.wrrr
..i na to idą nasze podatki , żeby człowiek za urzędników odwalał robotę , a oni w ciągu 8 godz. swojej pracy w spokoju mogli wypić 60 kaw i 50 herbat:)
Cała sytuacja przypomniała mi kreskówkę "12 prac Asterixa", uśmiechnęłam się pod nosem i wróciłam do domu.
Tylko śmiechem można pokonać frustrację.


Skarbówka , to jeszcze nie jest tragedia.:)
Kilka dni temu dowiedziałam się , że moja sąsiadka musi sprzedać mieszkanie by spłacić zobowiązania wobec największego naszego okupanta- ZUSu
Okazało się ,że 4 lata temu ten urząd zastawił wnyki na moja sąsiadkę. Inaczej tego nie da się nazwać. Przez 4 lata kobieta wpłacała za małe składki i nikt nie raczył ją o tym poinformować. Obudzili się po 4 latach nakładając drugie tyle odsetek. Teraz sąsiadka musi zapłacić 80 tys.
Każdy inny urząd, każdy bank natychmiast informuje petenta , że coś jest nie halo. Jednak ZUS -jak się dowiedziała-nie ma obowiązku doinformowywać.
 Za parę lat dostanie emeryturę i powie:
"Za mało ,żeby żyć, za dużo żeby umrzeć"


Zawsze wydawało mi się, że wszelkie urzędy państwowe zostały powołane do służby społeczeństwu, a nie odwrotnie.
Co to za Państwo , co wykańcza swoich obywateli?

(Kiepskie zdjęcia bo kiepskie światło na Wyspie. Musiałabym mieć statyw.)

 Polacy walczyli z zaborcą pruskim po to, by być pod gorszym zaborem ..zusowskim?
W takich przypadkach ja mam gdzieś patriotyzm. Na tą chwilę, Polska dla mnie może być niemieckim landem , a nawet amerykańskim stanem, byle mi się żyło lepiej..i nikt nie rzucał mi kłód pod nogi.
Ponieważ  nie mam wyjścia i muszę tu pozostać, nie będę dalej patrzeć niż  czubek własnego nosa..
Zadbam o swoje interesy, zatrudnię się w niemieckiej firmie , a to "coś" ominę szerokim łukiem!
ha!
:)
Postaram się więcej nie wściekać i nie pisać tego typu postów:)
Jeśli ktoś dotrwał do tego momentu, to bardzo dziękuję , obiecuję same pozytywy na przyszłość.
Pozdrawiam serdecznie!

piątek, 11 lutego 2011

Cukierki na Walentynki..

ale nie koniecznie.
Czekoladki z orzechami owinięte różową bibułką.Całą resztę dobrałam z moich domowych przydasi.:)


Tak mnie coś wzięło i zrobiłam bombonierkę w kształcie bukietu.
Kiczowate? Na pewno ..całkiem jak te święta i gadżety z tej okoliczności..aale to moje zdanie.
Luty kompletnie nie jest miesiącem sprzyjającym miłości..(miłości w znaczeniu duchowym, bo fizycznym jak najbardziej).



Najlepszym miesiącem na tę okoliczność jest Maj. Zawsze był. Dawno temu we Francji dzień zakochanych obchodzono 1 maja.. i to rozumiem. Wiosną wszystko budzi się ze snu..nowa energia..kwitną drzewa..kwitnie miłość. Maj sprzyja spacerom, sprzyja mężczyznom :) -nie muszą wydawać strasznych pieniędzy na kwiatki-i kobietom-mogą ubrać coś zwiewnego..coś kobiecego..



..ale wiecie, ameryka..mamy dzień zakochanych w lutym.
 Bojkotuję Walentynki 14 lutego.
1 Maja dniem zakochanych !!!!
Tego dnia są imieniny Anieli.
Czyż nie piękniej i miłośniej brzmi Anielki niż Walentynki?:) 
Tego dnia są też imieniny Lubomira, czyli lubi pokój. Jaki człowiek, jeśli nie zakochany jest najbardziej pokojowo nastawiony?;) hehehe ..takie moje drobne refleksje.




..a wiecie dla czego wszelkie odcienie różu i czerwieni są symbolami miłości?
Okazuje się (czy ktoś wierzy, czy nie), że ludzie odczuwający miłości-agape ,filia, storge-mają aurę w kolorze różowym. Natomiast aura eros i sexus jest w kolorach czerwieni i purpury.:)

Pozdrowienia w kolorze różowym!:)

poniedziałek, 6 grudnia 2010

znalazłam i musiałam się podzielić

Powiadają, że pewnego razu spotkały się na Ziemi wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot. Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci, Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało:
- Pobawmy się w chowanego!


Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi, a Ciekawość, nie mogąc się powstrzymać, spytała z typowym dla siebie zainteresowaniem:
- W chowanego? A co to takiego?
- To zabawa - wyjaśniło żywo Szaleństwo - polegająca na tym, iż ja zakryję sobie oczy i powolutku zacznę liczyć do miliona. W międzyczasie wy wszyscy dobrze się schowacie, a gdy skończę liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć. Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafię, zajmie moje miejsce w następnej kolejce. Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii, Radość podskakiwała tak wesolutko, iż udało się jej przekonać do gry Wątpliwość, a nawet Apatię, której nigdy niczym nie dało się zainteresować. Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć. Prawda wolała się nie chować, w końcu i tak zawsze ją odkrywano. Duma stwierdziła, że zabawa jest głupia, ale tak naprawdę w głębi duszy gryzło ją, iż pomysł wyszedł od kogo innego. Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.

- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo.

Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy lepszy napotkany kamień. Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei wspiął się o własnych siłach hen, na sam szczyt najwyższego drzewa. Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca, gdyż wszystkie kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół:

- Krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla Piękności, dziupla - w sam raz dla Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości, powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności. W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem słońca. Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził, wspaniałe miejsce: wygodne i przewiewne, a co najważniejsze - przeznaczone tylko, tylko dla niego. Kłamstwo schowało się na dnie oceanów, a może skłamało i tak naprawdę ukryło się za tęczą? Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć wskoczyli w sam środek wulkanu. Niestety wyleciało mi z pamięci, gdzie skryło się Zapomnienie, lecz to przecież mało ważne. Gdy Szaleństwo liczyło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć Miłość jeszcze nie zdołała znaleźć sobie odpowiedniego miejsca.

W ostatniej chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż i schowała się wśród ich krzaczków.

- Milion - krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarsko zabrało się do szukania.

Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę kroków dalej Lenistwo. Chwilę potem usłyszało Wiarę rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem. W ryku wulkanów wyczuło natomiast obecność Pasji i Pożądania. Następnie, przez przypadek, odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadziło je do kryjówki Triumfu. Egoizmu nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał ze swej kryjówki, kiedy okazało się, iż wpakował się w sam środek gniazda dzikich os. Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwilę nad stawkiem w ten sposób znalazło Piękność. Jeszcze łatwiejsze okazało się odnalezienie Wątpliwości, która, niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony płotu najlepiej się ukryć. W ten sposób wszyscy zostali znalezieni: talent wśród świeżych ziół, Smutek - w przepastnej jaskini, a Zapomnienie... cóż, już dawno zapomniało, iż bawi się w chowanego. Do znalezienia pozostała tylko Miłość. Szaleństwo zaglądało za każde drzewko, sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już miało się poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik. Patykiem zaczęło odgarniać gałązki... Wtem wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu. Stało się prawdziwe nieszczęście! Różane kolce zraniły Miłość w oczy. Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki.

I to właśnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono się na Ziemi w chowanego, Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo


czwartek, 15 lipca 2010

..aaa.. tak mnie wzięło

droga
Lipsko-Narol

Daleko pójdę, z daleka wrócę.
Dokąd ja pójdę i wrócę skąd?
Zdobędę wszystko, gdy wszystko rzucę,
Odzyskam bezmiar, straciwszy kąt.

Ból swój uciszę, żałość odsmucę,
Śmiechem powitam wygnania ląd!
Daleko pójdę, z daleka wrócę:
Dokąd ja pójdę i wrócę skąd?
(Leopold Staff)