Przyjemności blogowania dawkuję sobie ostatnio wyjątkowo ostrożnie, co pewnie zauważyliście... bardzo dużo się dzieje [dobrego i mniej dobrego], a doba ma niestety nadal tylko 24 godziny. Skandal, prawda? Gdybyście słyszeli o jakichś czasorozciągaczach - proszę koniecznie o kontakt, bo przydałyby mi się kilka dodatkowych godzin codziennie... Albo dodatkowe pary oczu i rąk... albo teleportacja, by nie tracić czasu na uciążliwe dojazdy... Nie narzekam jednak, co to to nie... :-)))... ale chciałabym TYYYYYYYYLE zrobić, lista puchnie i pęka w szwach, a czasu i sił wystarcza na duuuużo mniej.....
Jeden z ostatnich w tym roku ślubnych bukietów w mojej pracowni - słodkie, delikatne, pastelowe róże w czterech odmianach, biała hortensja, białe drobne i pachnące goździki. Szarozielone dodatki - mięsiste "różyczki" eonium i drobnolistny eukaliptus. Dla pięknej, wysokiej, blondwłosej Olgi...
A już jutro będziemy świętować wraz z Bridelle 3. urodziny... przeglądając i napawając oczy przygotowanym na tę okazję
MAGAZYNEM ONLINE ... 996 stron!!! i wśród nich dwie sesje w których miałam przyjemność wziąć udział... Już się nie mogę doczekać... :):):)
i jeszcze ten sam bukiet, ale w obiektywnym i artystycznym spojrzeniu
Julity. :))))...