Delikatne, filigranowe i bielusieńkie. Skomponowane tak, by mogły stanowić komplet z bransoletką.
W roli głównej biała perła seashell, ponadto pomiędzy sutaszowe tasiemki wszyłam fasetowany opal i drobniejsze koraliki, które fantastycznie połyskują w świetle. Dół zdobią koraliki Fire Polish i bicone, oraz fasetwany opal syntetyczny, przez który lekko przenika światło.
Kolczyki lekkie i smukłe. Długość z biglami to 9,5 cm.
Tak oto prezentują się kolczyki z bransoletką w komplecie.
Kiedy już tak miałam dużo bieli na biurku, poszłam za ciosem i uszyłam spinkę do włosów - grzebień.
To drugi grzebień ślubny jaki ostatnio wykonałam, pierwszy był z przewagą starego złota i lekkiego beżu. Dziś zdobił głowę Panny Młodej, więc mam nadzieję niebawem dostać zdjęcia i opublikuję tak jak się należy.
Tymczasem zaś prezentuję grzebień z dodatkami w kolorze srebrnym i odrobinką śmietankowego sutaszu, choś pierwszy plan stanowi biel.
W centrum umieściłam bielusieńką perłę seashall, ponadto pomiędzy sutaszowe tasiemki wszyłam koraliki Fire Polish, kuleczkę opalu i drobne koraliki toho. Z jednej strony figlarnie zwisa fasetowany opal zawieszony na koralikach.
Po wpięciu grzebienia we włosy, bardzo ładnie stają się widoczne ażurowe meandry sutaszu.
Grzebień nie jest kompletem z bransoletką i kolczykami (zbyt wiele w nim srebra), lecz uwieczniłam na zdjęciu razem, ponieważ powstały na bazie takiej samej perły i jak już wspomniałam szycie ich następowało po sobie, jest to efekt pracy kilku ostatnich dni.