Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ukończone w 2011. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ukończone w 2011. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 stycznia 2012

Różowiutki

Myślałam, że robię TO  nie dla siebie. Bo różowiutki to nie jest mój ulubiony kolor. A może nie był? :)



 Fajnie się komponuje z moją ostatnio ulubioną czapką :)
Ponownei Dripstones Cowl. Tym razem z Limy Dropsa w kolorze blady róż.
Włóczka świetna! Sięgam po nią kolejny i nie ostatni raz. Dostawa w drodze pomimo małego zapasiku w domu.
Pochwały dla wzoru już były, ale jeszcze raz powtórzę: jasno rozpisany, wystarczy przestrzegać wskazówek i efekt murowany!
Będę chodziła w czymś RÓŻOWYM?!

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Taki komplet


Komplet czapka + otulacz.
Użyłam włóczki "Czterdziestka" przerabianej razem z cieniutką Angel. Fuksjowy kolor "Czterdziestki" został dzięki temu przełamany nieco fioletem.  Na zdjęciach ja w roli modelki, ale komplet spodobał się mojej Mamie :)))

Miłego świętowania!
Wczoraj wysłaliśmy w świat lampiony świąteczne...

środa, 23 listopada 2011

Jeszcze czapki

Kolejne czapki. Chyba małą czapkową przerwę zrobię, choć w planach jeszcze co najmniej jedną  - włóczki w drodze :)
Dwa wzory darmowe. Każdy w innym stylu.
Pierwsza czapka to wariacje na temat Rikke hat

Zrobiona z moich farbowanych i przędzionych wełen (shetland) w musztardowych kolorach:






Druga czapka jest bardzo "norweska". Moje zauroczenie wzorami wrabianymi ma się dobrze :)


Wzór z Dropsa : http://www.garnstudio.com/lang/us/pattern.php?id=5294&lang=us 
Włóczki dla odmiany niemieckie : czarna extra merino schachenmayr i biała red heart fina dk.
Jest chłopacka :)

sobota, 19 listopada 2011

Czapki dalej



Norweska robota skończona. Mam ochotę na powtórkę. To, co wygląda na skomplikowane nie zawsze takie jest na szczęście.

I dalej w klimatach biało-czarnych:

Ślimaczek w wersji cz-b z włóczki Katia Azteca.

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie w komentarzach, przez telefon i mail. Dobre słowo ważniejsze od pieniędzy...

środa, 16 listopada 2011

Zwalczanie stresów metodą "drutową"

Oj, dostałam ostatnio po głowie. Stąd mój przepis na Zwalczanie stresów metodą "drutową".
Wybierz raczej coś mniejszego : czapkę, szalik, rękawiczki, chustę. Efekt ma być widoczny szybko. Wybierz wzór na który tylko spoglądałaś tęsknie, bo za trudny.
Dzięki temu zajmując się liczeniem, zmianami koloru lub wzoru, oznaczaniem zrobionych rzędów, itd itp zapomnisz na chwilę o zabiegach, karetkach, wypadkach. Czas oczekiwania na wyniki badań, czy efekty zabiegów minie Ci szybciej. Licząc oczka (jeden, dwa, jeden, trzy) całe nadwątlone siły skupiasz na tym, co na drucie.
Jeśli nie masz siły na wyprawę do pasmanterii użyj czegoś z zasobów domowych. Możesz wyciągnąć włóczkę schowaną od bardzo dawna na coś wyjątkowego. To właśnie ta chwila.
W ten właśnie sposób zwalczam stres od tygodnia. Nikomu nie życzę, żeby musiał zastosować w praktyce.
W ramach zwalczania stresu zrobiłam czapkę, którą wypatrzyłam rok temu. Uznałam wzór za zbyt trudny...


Zrobiłam ją w dwa dni. Jedno oczko, drugie, zmiana koloru, nie myśleć o niczym innym...
Zaczęłam kolejną:

Zdjęcie zrobione rano - teraz mam już kawał więcej.


PS
Karetka przywiozła mi połamańca do domu. Będzie lepiej.

sobota, 12 listopada 2011

Szalik gigant i czapka-ślimak

Szalik gigant zamówiony został przez Synka. Dziergałam przez tydzień pod czujnym okiem kontrolera. Akceptacja postępów co kawałek. Na szczęście efekt końcowy spodobał się Synkowi:

Szalik zrobiłam wzorem angielskim (patentowym) z włóczki Shetland YarnArt w kolorze "terakota". Włóczka jest bardzo fajna w robocie, miękka, mięsista. Oczywiście z shetlandem niewiele ma wspólnego. To turecka mieszanka merynosa (45%) i akrylu (55%). Tym niemniej godna polecenia.

Czapka - ślimak to było dla mnie "wyzwanie technologiczne". Koniecznie chciałam sprawdzić, czy dobrze myślę "jak to jest zrobione." Okazało się, że i owszem. Dobrze pomyślałam. Z tego eksperymentu mam czapkę:

Wydziergałam ją z mojej ręcznie przędzionej wełny shetland (tym razem najprawdziwszy z prawdziwych). Czapka ma nie tylko oryginalny wygląd. Bardzo ładnie układa się "do głowy" . Może zrobię jeszcze jedną w innych kolorach?

niedziela, 6 listopada 2011

Rękawiczki




Ciepłe są. Na zimę będą jak znalazł.
Pierwszy raz po wielu latach przerwy robiłam coś wzorami wrabianymi. Praca jednocześnie z dwiema nitkami jest trochę męcząca - to skręcanie się nitek wymaga cierpliwości. Ale się nie zniechęciłam. Mam kilka pomysłów do realizacji tą techniką. Póki co robię szalik dla Syna, mam rozgrzebanych kilka projektów, więc kolejne pozostaną w sferze planów na jakiś czas.


O samych rękawiczkach:
Raczej damskie - rozmiar S. Chyba je sobie zatrzymam albo zrobię dla siebie drugie w innej kolorystyce, a na te na pewno znajdzie się ktoś chętny. W końcu idzie zima...
Włóczka to Lima Bergere de France (80% wełna, 20% alpaka) - jest świetna. Ma piękną stłumioną kolorystykę, jest mięsista, z włoskiem alpakowym. To wszystko daje wyrobom trochę rustykalny charakter. Ja użyłam szarego i zielonkawego (petrol, teal?)
Druty (komplet skarpeciany 5 szt.) bambusowe 4 mm.
Wzór "z głowy". Pooglądałam sobie na Ravelry wzory rękawiczek łotewskich, fair isle, norweskich. Zwykle są rozpisane na cieńsze druty i włóczki. Moje rękawiczki mają tylko 12x4 oczek w obwodzie. Jak widzicie wzorek wrabiany jest bardzo prosty, bo wykombinowany na poczekaniu. Bardzo podoba mi się dwukolorowy ściągacz. Myślę, że fajnie by wyglądał w czapce.
No i nie umiem nadal tego łańcuszka. Pooglądam jeszcze raz tutoriale z linków, które mi podałyście (bardzo dziękuję) i będę ćwiczyła do skutku :)
Pozdrawiam i biorę się za baktusowy szal. Bardzo męski. Bo jak się ma 17 lat żadne "babskie" nie wchodzą w grę :)

poniedziałek, 31 października 2011

Czapki i rękawiczki

Znalazłam fajny wzór na męską czapkę. Dla mnie ważne, że wzór jest po polsku :-). Opracowany został przez Justynę.  Możecie go znaleźć na Ravelry: http://www.ravelry.com/patterns/library/man-thing



Zrobiłam już dwie czapki z tego wzoru (robią się błyskawicznie). Pierwsza była z podwójnej nitki szarej  Limy Bergere de France. Robiłam na drutach 4 i 5 mm. Ta włóczka jest trochę za gruba w wersji podwójnej do tego wzoru. Tym niemniej efekt mojej pracy był pozytywny. Fotki nie będzie, bo tuż po zdjęciu czapki z drutów zawiozłam ją mojemu Bratu. Teraz mu łysinka nie marznie :)

Drugą zrobiłam z podwójnej Extra Merino Schachenmayr. Czarnej. Nie lubię robić z czarnej włóczki, bo mam problem z widzeniem poszczególnych oczek na drucie. Wzór był jednak już wypróbowany, więc zabrałam się do roboty.
Czapkę zrobiłam w jeden dzień. Już jest gotowa. Przyszły właściciel znowu daleko, więc fotkę zrobiłam na modelce ze styropianu:
Wygląda jak lewitująca czapka :) Zdjęcie musiałam trochę rozjaśnić. Ach ten czarny...
Mam nadzieję, że mój Pan Student będzie chciał ją nosić :)


Wczoraj wieczorem zabrałam się za rękawiczki. Zamarzył mi się brzeg jak w łotewskich tradycyjnych rękawiczkach (a braided edge). Znalazłam tutoriale co i jak. Efekt zerowy. Nie umiem. Może ktoś mi kiedyś pokaże "na żywo" , to załapię. Póki co skapitulowałam. Moje rękawiczki (w właściwie pierwsza rękawiczka) wygląda tak na razie:
Robię je z Limy Bergere de France w kolorze szarym i zielonkawo-niebieskim (petrol?) Wzorek do wrabiania wydumałam sobie sama :) Prościutki jest, dzięki temu robi się lajtowo.
Pozdrawiam.

piątek, 28 października 2011

Tunika Wiktoria dla trzylatki

Tunika dla trzylatki gotowa. W zasadzie replay. Robiłam już bardzo podobną - nawet dla tego samego dziewczęcia. Jednak w tym wieku dzieci szybko rosną. Poprzednia zrobiła się za mała, trzeba było wydziergać model nieco większy. Moja mała gwiazda poszła do przedszkola i przyda się jej strój ciepły, łatwy do zdejmowania: ogólnie prosty w obsłudze. Wyroby z Ideala można spokojnie prać w pralce:)

Dziergałam na drucie z żyłką 3.5 mm. Robiłam notatki, które być może uda się przekształcić we wzór.

Zaraz po skończeniu tuniki zabrałam się za męską czapkę. Szybko się dzierga więc efekty pokażę wkrótce. Oczywiście parę innych projektów leży zaczętych, a następnych kilka kłębi mi się w głowie... Chyba jestem niereformowalna pod tym względem.

Na zakończenie kot :
Wielki łowca (przynosi mi myszy w prezencie - widocznie wyglądam na niedożywioną jego zdaniem) tym razem pilnuje koszyka z jabłkami. Jabłka bardzo ekologiczne - z własnego sadu (czytaj bez chemii jakiejkolwiek). Moje koty przeszły w tryb zimowy - dużo śpią, są otłuszczone jakby były niedźwiedziami zapadającymi w sen zimowy. Oby do wiosny :) I tu sięz nimi zgadzam, niestety...

czwartek, 13 października 2011

Farbowanie nachyłkiem i łupinami orzecha włoskiego

Barwienie naturalne wełny bardzo mi odpowiada. Uzyskiwane odcienie są bardzo interesujące.
Ostatnie nachyłki, które nota bene zdobiły mój ogródek kwiatowy niestrudzenie przez całe lato, posłużyły mi do pofarbowania motka bfl-a (zdjęcie pierwsze z lewej). Kwiatki były już trochę zmaltretowane przez deszcze i uzyskany odcień jest lekko przytępiony. Dla porównania pokazuję szetland barwiony latem tymi samymi nachyłkami. Uzyskanie identycznego odcienia w barwieniu naturalnym jest bardzo trudne! Ostatnie zdjęcie przedstawia próbkę włóczki farbowaną łupinami orzecha włoskiego. Więcej na ten temat napisałam tutaj.
Pozdrawiam!

niedziela, 9 października 2011

Przędzenie na kołowrotku

Odkurzyłam po małej przerwie mój kołowrotek.
Na rozgrzewkę pobawiłam się w "cienko-grubo". Użyłam do tego bfl-a ufarbowanego srebrnym jacquardem. Użyłam niewielką ilość barwnika i wełna jest ufarbowana tylko miejscami.
To tylko próbka, ale planuję większe ilości tego typu włóczki, bo świetnie sprawdzają się jako materiał tkacki.
A teraz przędę niebieskości.
Jeszcze nie jestem pewna, czy mi się spodoba taka kolorystyka włóczki. W czesance jest OK, ale we włóczce? Zobaczymy.

piątek, 7 października 2011

Czaapka. Jeszcze jedna.

Nie ostatnia. Z dużym prawdopodobieństwem, graniczącym z pewnością.

Czapka jest typu "worek na kartofle":
Zrobiłam ją z tej włóczki. Bardzo miękka, miła w dotyku. Ponieważ jest skręcona w navajo kolory układają się w paski. Kłębek akurat wystarczył na czapkę (było tego ok. 50 gr)

Wydawało mi się, że czapka jest aż za prosta, więc chciałam zrobić kwiatek z filcu (takiego w arkusikach). Jasna sprawa, że arkusiki podziobane, a kwiatka niet. Same baboki. Wycięcie równego kwiatka mnie przerosło. Skończyło się na kółeczku:
Moja mina świadczy o ciężkim wysiłku fizycznym i umysłowym, którego dokonałam wycinając kolejne wersje "kfiatków" :) Może się Taka Jedna zlituje i będzie kwiatek z prawdziwego zdarzenia. Póki co - ersatz.
Fotograficznym wyczynom przyglądały się za to Takie Dwie:
Może dają tam  marchewkę?
Tylko drapanie po nosie??? Skandal!

:)

poniedziałek, 26 września 2011

Mała rzecz :)






Czapka z wełny merynosa uprzędzionej przeze mnie (chyba z rok temu). Farbowana naturalnie: najpierw marzanna (wyszła blada), na to koszenila. I jest gucio!
Wzór : Little things 


Mniej, więcej...  Bo głównie sugerowałam się zdjęciem.
Druty 4mm na żyłce. 
Moje Siostry w roli modelek :)

poniedziałek, 19 września 2011

Zieleń mszysta

(Zdjęcie powiększa się po kliknięciu)

BFL farbowany barwnikmi Jacquarda. Jest taka zieleń "leśna" : mech, liście, trawa... 160 m w 50 gr. Skręt navajo (potrójna nitka)
Wystarczy np na czapkę...