Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą necchi supernova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą necchi supernova. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 maja 2016

Necchi 559


Ponieważ miałam mało maszyn do szycia, prawie rok zachciało mi się jeszcze jednej.
Konkretnej - Necchi 559. Mój zachwyt Necchi Supernową z lat 50-tych wielokrotnie już dokumentowałam. Jednak byłam bardzo ciekawa jak sprawowałby się model produkowany już prawie współcześnie (moja Necchi 559 jest 2001 roku) z tym tylko, że w Niemczech. Maszynę kupiłam u bardzo sympatycznej pani na Allegro za niecałe dwie stówki. I jak kupiłam, tak polubiłam. Maszyna ma takie ściegi:
Ilość ściegów ozdobnych oczywiście jest nieporównywalnie mniejsza niż u jej babci Supernovej, a ale za to ma kilka ściegów użytkowych.
I takie akcesoria:
 Do tej maszyny pasuje uchwyt mocujący stopki niski, więc mogę do niej wykorzystywać wszystkie wcześnie posiadane stopki. ( Poza tymi oczywiście, które dostałam razem z nią w komplecie.
 Jest lekka, pomimo że środek jest metalowy.
Tutaj widać ( prawie widać ;) ) dynks do regulowania docisku stopki.
Maszyna którą kupiłam, była praktycznie nieużywana. Szyje właściwie wszystkie materiały, niezależnie od jakości i grubości. Szyłam na niej i po kilka warstw jeansu i cienkie tkaniny dzianinowe. Jest bardzo prosta i intuicyjna w obsłudze, pracuje cichutko. Właściwie jedyne czego mi brakuje to brak regulacji szerokości ściegu, ale mam kilka szerokości zyg-zaka więc można się spokojnie bez tej obejść. Necchi 559 bardzo ładnie pikuje, więc jeżeli tylko ktoś potrafi to robić, to maszyną będzie zachwycony. I jeszcze coś, co jest dla mnie bardzo ważne w maszynach - duża przestrzeń po ramieniem maszyny, z prawej strony igły. Necchi ma jej dużo i to pozwala na swobodne szycie dużych powierzchni tkanin. Moim zdaniem za nieduże pieniądze bardzo fajna maszyna :)
Poniżej uszyty na szybko pokrowiec na czytnik :)





poniedziałek, 15 września 2014

Stopka do haftowania kwiatów

to takie coś jak na zdjęciu poniżej na zdjęciu. Wzór na kosmetyczce wyszyty tymże ustrojstwem.
Szału nie ma i jak zwykle reklamy pokazują tę lepszą wersję rzeczywistości ;) 
Dla tych, co przypadkiem chcieliby się skusić na nią, kilka uwag praktycznych: haftować można tylko na porządnie usztywnionej tkaninie, więc do ozdabiania np. ubrań już się nie nadaje. Na moim żuku muszę używać porządnych nici do haftu, bo inaczej przepuszcza ścieg. Nie wiem, czy jest to wina samej stopki czy raczej maszyny. Stawiam na żuka (Juki HZL K85), który jest niezwykle kapryśny i humorzasty.  I to tempo...trzeba wyszywać woooolno. Szyjąc, sama siebie miałam ochotę pytać jak ten osioł ze Shreka "daleko jeszcze?". Jeżeli mamy zwykłą maszynę bez przedłużonego ramienia, to można ozdabiać tylko nieduże kawałki tkaniny. Materiał kręci się tyłu i przy większej jego płaszczyźnie guzik z tego wychodzi a nie kwiatki ozdobne. Materiał trzeba wyjmować spod tej stopki bardzo ostrożnie, co już samo w sobie nie jest proste, ponieważ przestrzeni między nią a maszyną jest niewiele. Dodatkowo jeżeli ciut za mocno się pociągnie nitkę to marszczy się od razu materiał. Według mnie jest to gadżet dla bardzo, bardzo cierpliwych.

Za to na mojej coraz bardziej ukochanej Necchi wyszyłam i uszyłam sobie kosmetyczkę dla siebie:
 Za każdym razem jak coś na niej szyję to  sobie myślę: jaka ja byłam durna, że ją chciałam sprzedać!
Co do wzoru haftu mogłabym powiedzieć, że jest mój autorski ;) ale prawda jest taka, że mi się popierdzieliły krzywiki przy składaniu i wyszedł taki przypadkiem.

A dla mojej Miśki machnęłam piórniczek z tym, że na żuku.
Na żywo wygląda dużo ładniej, uwierzcie mi na słowo :) 

wtorek, 2 września 2014

"Nikt nie spodziewa się

Hiszpańskiej Inkwizycji" oraz fali kosmetyczek :D
Póki co, koniec tortur miękkich poduszeczek. Teraz będę się znęcać nad Wami mięciutkimi kosmetyczkami!


Wraz z końcem wakacji nastąpił ostry zwrot w moich fiksacjach. Teraz dla odmiany szyję kosmetyczki. A nikt się tego nie spodziewał! A skoro już ich dużo mam, to część chętnie rozdam! (ależ subtelny rym mi wyszedł ;) ) Jest ich pięć, więc szanse wygrania są spore.
I tak do rozdania będą następujące kosmetyczki:






Zainteresowane proszone są o:
- zgłoszenie chęci udziału w komentarzach, (napiszcie, którą kosmetyczkę chciałybyście dostać), 
- dołączenie do obserwatorów
- polubienie Eduszki na FB (jak się funkcjonuje na FB),
- umieszczenie podlinkowanego zdjęcie w miarę widocznym miejscu u siebie na blogu,
- jak ktoś nie ma bloga, to tylko się zgłasza w komentarzach.
Losowanie odbędzie się 1 października. 

Mój ukochany Monty Python i Hiszpańska Inkwizycja :D
 
 
A wiecie, że istnieje The Michael Palin Centre for Stammering Children? Fantastyczna metoda pracy z jąkającymi się. Na szczęście coraz bardziej popularna w Polsce. To tak na marginesie :)

środa, 27 sierpnia 2014

Zestaw do wyszywania okręgów...

czyli polska myśl techniczna w natarciu ;D
Do Heweliusza jeszcze mi w moich pomysłach ciut brakuje, ale wierzę, że mogę więcej!


Do tego, że kółka mnie kręcą już się kiedyś przyznałam. Kręgi w zbożu i takie klimaty w stylu Ericha Dänikena ;) Ponieważ nie mam zboża, ale dwie maszyny tak, to sobie wyszywam, a nie wydeptuję.
Fajnie byłoby mieć taki zestaw profesjonalny, ale ceny ceny są chyba dla kosmitów właśnie: Janome prawie stówka, Brother ponad 350 zł. Tyle nie zapłacę za kawałek blachy i już. Jednak kwestia kręgów mnie męczyła. Więc postanowiłam sama coś skonstruować. Doskonale sprawdziło się stare dobre koło, a dokładniej cyrkiel i grubszy brystol.
Rysujemy dużo kółek o różnej średnicy, wycinamy i już :)
A później odrysowujemy jak nam w głowie i w duszy zagra.
Ja rysuję sobie swoje kółka zwykłymi drewnianymi kredkami bambino. Bez problemu się spierają. Do ściegów ozdobnych, albo zwykłych przerobionych na ozdobne, używałam do tej pory  najtańszych nici. Ostatnio zaszalałam i nakupowałam nici do haftu Medeira. Jednak, gdyby tych nici nie pokazał mi Pan Wójcik to sama dalej bym szyła takimi najzwyklejszymi. (Sklep Wójcik i Spółka naprzeciwko mojego gabinetu. Od dwóch lat, kiedy wróciłam do szycia, chodziłam tam kupować igły i oglądać maszyny. Dwa tygodnie temu poszłam kupić igły i maszynę :D A 20 lat!!! temu kupiłam u Wójcików moją pierwszą maszynę do szycia. Cóż, jako poważny klient nie rokuję dobrze. Chociaż mam nadzieję załapać się u nich na jeszcze jedną maszynę, a daj Boże dwie ;))) ).
Wracając do tematu, do ozdabiania tkanin ściegami ozdobnymi można użyć owaty, mamy wtedy taki efekt niby pikowania, albo podkleić tkaninę flizeliną. Sam materiał nie wyszywa się najlepiej. Moje wyszyte późną nocą kółka oczywiście będę ozdabiać "podusecki". Co się dziwić skoro wyszywane po pierwszej w nocy ;) Według mojego męża bezprawnie, bo obsługa ciężkiego sprzętu w blokach możliwa jest tylko do godziny 23-ej.
Mogłyby jednak ozdabiać serwetki, albo bieżniki, albo torby, albo kosmetyczki albo... co tam komu potrzeba do szczęścia.
Kółka były wyszywane symultanicznie, różowe na Necchi, fioletowe na Żuczku. Swoją drogą to dzięki odwiedzinom Anetki (fantastyczna kobieta z ogromem wiedzy o szyciu i maszynach do szycia i nie tylko ) mogłam zrealizować moje marzenie:
I tak to można szyć! 
Niestety, kiedyś trzeba będzie wystawkę sprzątnąć. A szkoda. Żal będzie też tej wystawki mojej sąsiadce (niesamowicie spokojny i dobry człowiek)  która wierzy, że pozbyła się zbytecznego stolika pod komputer i że na pewno go nie oddam :)))

niedziela, 17 sierpnia 2014

Necchi Supernova - opis i recenzja

Necchi jednak zostanie ze mną. Kiedy chciałam ją sprzedać było kilka zainteresowanych osób, ale ja nie chciałam jej wysyłać pocztą, w obawie, że może się uszkodzić. Jak już się zdecydowałam ewentualnie wysłać

 Pocztexem, to chętni się rozmyślili, a Liliana z Zapomnianej Pracowni kupiła inną Necchi :) W Łodzi miała ją odkupić moja koleżanka, jednak jej mąż zasugerował, że lepiej będzie dla ich warunków mieszkaniowych, jeżeli zacznie kolekcjonować naparstki, a nie maszyny ( Necchi byłaby czwarta ;) ).
I tak dzień po zakupie żuczka, dowiedziałam się, że Necchi jednak u mnie zostanie. A skoro zostanie, to może warto ją opisać i zaprezentować dokładniej.

Jak wygląda sama Necchi każdy widzi, na zdjęciu powyżej. W komplecie z maszyną były wszystkie elementy zaprezentowane na ilustracji:
W tej kupionej przeze mnie były nawet oryginalne igły Necchi! Po zakupie okazało się, że maszyna wymagała naprawy ze względu na uszkodzone przewody. Prawdopodobnie stała nie używana przez kilkadziesiąt lat i obudowa części przewodów praktycznie się rozpadła. Po wymianie elektryki nic się z nią nie działo, poza jednym incydentem, który przemilczę. W każdym razie, po tamtym epizodzie mój mechanik ma prawdopodobnie bardzo marne zdanie o poziomie mojej inteligencji ;)
Pomimo tego, że mam wszystkie oryginalne stopki, używam uchwytu Matic wysokiego i stopek szybko wymiennych. Jest to jednak dużo wygodniejsze niż odkręcanie i przykręcanie całej stopki. Pomimo 60 lat różnicy wszystko do siebie idealnie pasuje :)
 
Necchi doskonale współpracuje z nowoczesnymi stopkami. Jedyne na co w ogóle się krzywi, to przemysłowe szpule nici, które chciałam używać do wyszywania haftów. Toleruje przy haftowaniu tylko małe szpulki. Przy szyciu ściegiem prostym i zyg-zakiem wszystko jej jedno i szyje bez protestów, tym co założę.
Necchi posiada regulację docisku stopki, bardzo płynną i dokładną, dwustopniową regulację prędkości szycia (maszyna z 1954 roku!), możliwość chowania ząbków transportu, regulację szerokości i długości ściegu, i to co ostatnio reklamowane jest jako nowinka techniczna we współczesnych maszynach, możliwość osobnego nawijania szpulki!

Necchi Supernowa ma chwytacz wahadłowy. Uniemożliwia to szycie zwykłymi igłami podwójnymi. Piszę zwykłymi, ponieważ do tej maszyny dołączona jest specjalna igła podwójna z igłami różnej długości. Nigdy nie odważyłam się jej użyć. Byłoby mi szkoda, gdyby coś się uszkodziło. Drugiej takiej igły już prawdopodobnie nie kupi.
Nie wiem, czy zwróciłyście uwagę, ale można obecnie dodatkowo do maszyn niektórych firm dokupić specjalne przystawki do wyszywania kółek. Ich ceny są lekko kosmiczne. Janome kosztuje tylko ;) 98 zł, ale już zestaw Brothera można nabyć za jedyne 380 zł! A co ma Necchi? A taki właśnie bajer do kółek ma :)
W komplecie jest także taki fajny pomocnik do nawlekania igły:
Wisienką na maszynowym torcie Necchi są oczywiście ściegi ozdobne :)
Wzór ściegu uzyskuje się przez odpowiednie połączenie krzywików. Ściąga do wzorów jest na fantastycznie wymyślonej obudowie pudełka na dodatkowe elementy maszyny takie jak stopki, krzywiki i szpulki.

Samych ściegów ozdobnych jest 90, a większość z nich można zmieniać poprzez eksperymentowania z ustawieniami maszyny. Można z krzywików układać także własne wzory, co prawda nie zawsze udane i estetyczne ;) Maszyna szyje baaardzo szybko, w tym także ściegi ozdobne.
Dzisiaj uszyta dla przykładu... oczywiście poduszka!
Sorry, taką mam fazę ;D
Wyszywanie i szycie zajęło ok. 1,5 godziny.
Wczoraj mnie olśniło, że ja te poduszki to chyba tak szyję dla obłaskawienia mojej bezsenności. 
Może jak będę już miała pierdylion tych "podusecek" to się małpa podda i zniknie? 
Póki co, mam tak jak ten kot z Chaty Wuja Freda ;)
https://www.facebook.com/pages/Chata-Wuja-Freda/104467246252904?fref=ts
A wracając do tematu Necchi. Maszyna szyje praktycznie wszystko, od toreb z grubych tkanin po firanki. Zwężałam na niej t-shirty (niestety nie moje, tylko męża) i z dzianiną także poradziła sobie bardzo dobrze.
Necchi Supernowa w ofercie ma także:
Haftowanie, pikowanie i cerowanie. Próbowałam wielokrotnie, wszytko działa. Tylko takich kwiatków za cholerę nie mogę się nauczyć wyszywać ;)

 Przyszywanie guzików
Nie wiem, czy działa ale to dlatego, że w życiu nie przyszyłam guzika maszyną. Tak prawdę powiedziawszy, to w ogóle mało guzików przyszyłam. Wolę agrafki ;)
Robi dziurki na guziki. Też nie sprawdzałam. Do agrafek dziurki nie są potrzebne.
Pięknie obszywa cienki materiały. To sprawdzałam wielokrotnie.
Były same plusy, a teraz ciut minusów.
Pierwszy i największy to waga! Maszyna jest cholernie ciężka i tak naprawdę wymaga jednego miejsca, w którym mogłaby stać cały czas. Podnoszenie, a później chowanie tego prawie 26 kilogramowego grzmota może wykończyć i fizycznie i nerwowo. Drugi minusem jest jej głośność. Hałasuje niesamowicie, a nocnym czy nawet wieczornym szyciu nie ma mowy. I nie pomogą tutaj oliwienia. Trzeci minus to to, że niesamowicie szybko zbiera się w jej środku pył z tkanin i zwykły kurz. Czasami w trakcie jednego szycia trzeba ją czyścić.
Tak wyglądała po dwukrotnym szyciu.
Właśnie z tych powodów chciałam ją odsprzedać. Z tym, że ona chyba nie chce mnie zostawić ;) Tak mam jakoś to odsprzedawanie nie wychodziło. W końcu nawet mój mąż stwierdził, że warto ją zostawić dla samej wartości kolekcjonerskiej i faktu, że sprzęt 60-letni działa bardzo dobrze.
Jako ciekawostkę podam, że na e-bay te maszyny, jeżeli się pojawiają, z reguły kosztują ponad 250 dolarów. A nowy Singera z mnóstwem ściegów kosztuje ok. 300 dolarów.
Drugą ciekawostką jest to, że obecnie Necchi jest wykupiona podobnie jak Elna przez Janome.
Trzecia ciekawa informacja to to, że maszyny Necchi reklamowała sama Sophia Loren :)
I to by było na tyle, przynajmniej jeżeli chodzi Necchi Supernovą 60-latkę!

Znaleziona w odmętach netu instrukcja do Necchi:

piątek, 11 października 2013

ciąg dalszy...

poduszek ;D
Pluszowo - słonikowa uszyta dla dziecięcia mojego nastoletnio -pyskatego ;)

A ta powstała w wyniku skrzyżowania mojego lenistwa z aktualną fascynacją patchworkiem hawajskim.
Zakochałam w tym wzornictwie,jednakże tradycyjne wykonanie (ręczne) spotkało się  z żywym sprzeciwem mojego nieróbstwa.
To sobie na maszynie uszyłam. Jak uszyłam, to młoda zaraz przytuliła.
Prawie jak hawaiian quilts ;D
Następnym razem o hawajskim patchworku będzie więcej :) 
Poduszki uszyłam z zasłon kupionych jakiś czas temu za grosze na ciuchach .

Jeszcze się pochwalę podkładką pod maszynę.
Ta za to jest ze starego płaszcza (brązowe kawałki) i narzuty za grosze.
A chwalę się dlatego, że pierwszy raz coś obszywałam zgodnie instrukcją Ewuni z Ewkowa.
Oczywiście tutoriale Ewy są o niebo lepsze niż moje wykonanie :))



Ps. Ostatnio dostałam od siostry maila z załącznikiem. Wyjaśniło się dlaczego ostatnio taka jestem zmęczona ;))
A to ten załącznik:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...