Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 października 2014

Jesiennie i różnorodnie .

Na pierwszy ogień idzie mój nowy nabytek :) Czyli stare nożyczki ,które zakupiłam w " antykach " na Allegro. Stare ale tną jak złoto . Zainspirowałam się dziewczynami ,które namiętnie kolekcjonują nożyczki a ,że nie jestem zbytnio wyposażona w tym temacie a co by nie powiedzieć nożyczki zawsze się przydadzą ,więc uradowana mam czy ciachać nitki :) Oto ten skarb z czasów hen ,hen ... :)
Co do bukietu ,który leży w tle to nic innego jak jesienna kompozycja śląskich kwiaciarek wykonana z liści i jarzębiny. Ja dostałam go w prezencie od syna ale jestem pełna podziwu co do pracy tych pań.
Róże są wykonane z klonowych liści spryskane nabłyszczaczem i chyba czerwoną farbą w spray-u
Co ciekawe bukietu nie przechowuje się w wodzie tylko w pustym wazonie :) I jak na razie jest piękny i nawet pokusiłabym się o stwierdzenie ,że co dzień to piękniejszy ,bo nabiera barw .
Nożyczki mają 17 cm długości co świadczy o tym ,że bukiet nie jest maciupki. Na prawdę piękna praca.
Teraz jeszcze o upominku ,który otrzymałam jakiś czas temu od mojej szydełkującej kuzynki. To mitenki delikatniutkie i śnieżnobiałe . Pięknie prezentują się na dłoniach.

Pozdrawiam Was i życzę Wam by ta piękna jesień została z Nami jak najdłużej :)

sobota, 26 października 2013

Zakupy tylko dla swojej przyjemności :)

Nic wielkiego ,nic drogiego i nic nadzwyczajnego , a uciechy wiele :) Wczoraj byłam na zakupach ale tylko takich kulturalno- rozrywkowych :) i dla swoich przyjemności. Nic nie kupiłam takiego ogólnego ani do zjedzenia ani do użytku domowego. Myślałam tylko o swoich przyjemnościach i o tym co lubię i gdzie lubię zaglądać w celach handlowych oczywiście. Tak ,że odwiedziłam pasmanterię w celu kupienia włoczki ale właściciele czekają na dostawę :) więc zostało mi tam zajrzeć następnym razem. W katowickim sklepie " Decuparium " kupiłam trochę serwetek i dwie rzeczy do ozdabiania. Coś sklep bardziej dba o klientów biżu ,bo tam wybór przeogromny a decu trochę marniutko i dużo rzeczy po prostu brak :) a w dzisiejszych czasach nie ma raczej niemożliwości nabycia w hurtowniach :( Podejrzewam ,że albo brak woli albo rezygnują z decupagu. Muszę gdzie indziej poszukać ,bo Katowice cosik :) ubogie w takie sklepy .
A potem musowo odwiedziłam antykwariat ,który odwiedzam już parę ładnych lat i oczywiście nie wyszłam z pustymi rękoma :) Trzy pozycje kupiłam sama ,"Labirynt " dokupił mi syn :) .który z mamie cierpliwie towarzyszył :)
Teraz mogę znowu chodzić  po spożywczakach, marketach i innych sklepach z artykułami codziennego użytku i zaopatrywać familię :) aż przeczytam ,pokleję i nadejdzie taki dzień, że humor mi padnie i czytelniczo zrobi się pustawo a wtedy ... znowu ruszam po nowe doznania ,ale tylko dla siebie :) Czy to egoizm ??? Nie!! To takie odreagowanie :) Przynajmniej tak sobie to tłumaczę :) Miłej niedzieli życzę i do następnego razu :)tu u mnie ale i u Was na blogach :)




poniedziałek, 6 lutego 2012

Mój nowy zakup :)

Od tygodnia jestem posiadaczką podświetlanej lupy do robótek ręcznych :)
Piszę o tym nie dlatego ,że zamierzam się pochwalić ale dlatego ,że jest to na prawdę przydatna rzecz .
Szczególnie dla tych dziewczyn ,które tak jak ja muszą strasznie wyostrzać wzrok by dostrzegać  te nasze
powstające xxx . Oto nabytek ,który mogę z czystym sumieniem Wam polecić :)
Lupa jest dość duża ,można ją przymocować do boków  np. z naszego ulubionego fotela .Ramionami lupy możemy regulować w dowolnym kierunku co zdecydowanie ułatwi nam prace.
Lupa jest oświetlona ( niestety żarówki nie ma w komplecie )
Kupiłam ją w sklepie internetowym  KOKARDKA  Cena to 59.00 + ja wybrałam przesyłkę kurierem 11 zł czyli reasumując koszt wyniósł 70.00 zł ale jak poprawił haftowanie i jego jakość ,bo teraz nad równościami krzyżyków jestem w stanie wzrokowo zapanować :)  A już nie wspomnę o nawlekaniu igły :)
Nie muszę siarczyście kląć gdy mi się poplączą mulinki lub narobię znienawidzonych węzełków. Teraz mogę oddać się hafceniu i zapomnieć o niciowym bałaganie i na cóż ja teraz bidna będę narzekać... :)

poniedziałek, 11 lipca 2011

Polecam, odradzam i pokazuję



Dzisiaj będę się chwalić ,nie tym co zrobiłam ( a szkoda) a tym co dostałam i co ułatwiło mi pracę przy wyszywaniu. Trochę zareklamuję tu firmę DMC , ale w tym wypadku należy im się :)
Mój syn nabył i podarował swojej " hafcącej "matce mini lupę firmy DMC.
Fakt faktem narzekam ciągle nad moimi męczącymi się nad haftowaniem oczami ale nie myślałam ,że syn kupi matce lupkę . Wiadomo ,bardzo mnie to ucieszyło :) i tutaj chcę się podzielić wrażeniami z haftowania z lupką :) Produkt w/w firmy jak najbardziej zasługuje na plus i to nawet duży. Jestem z niego bardzo zadowolona. Lupka jest mała ,poręczna, doczepna do wszystkiego
( klips )Można ją sobie doczepić bezpośrednio do tamborka. Polecam wszystkim tym ,którzy nad haftem mrużą oczy i czasem klną pod nosem ,że to takie drobne i malutkie wszystko.A tu jeszcze fotka z miejsca pracy ( przepraszam za twórczy bałagan )
Teraz trochę o przeczytanej ostatnio książce ADRIANNY EWY STAWSKIEJ " Śmierć w klasztorze " Mnie osobiście nie przypadła do gustu. Strasznie się dłużyła i jest co tu dużo pisać nudnawa. Chyba , że ktoś lubi lekkie kryminały i mało skomplikowane czytadła to może zabrać na wakacje ,ale dreszczyku emocji tam nie znajdziecie. A SZKODA !!!

Teraz czytam książkę pod tytułem "Papieżyca Joanna " i tylko napiszę ,że jest super ,a do tego czyta się ją jednym tchem i aż żal ,że kartki uciekają :(
Pomyślałam,że warto już wybrać się do biblioteki i coś wypożyczyć .
Oto książki ,które wybrałam i za które zabiorę się w najbliższym czasie :)

niedziela, 1 sierpnia 2010

Sobotnie zdobycze



W sobotnie przedpołudnie wybrałam się na zakupki tzw. spożywcze.


Byłabym chyba nie sobą , gdybym nie przytaszczyła do domku zakupionych przydasków.


Pokazujecie swoje zakupowe zdobycze ,więc postanowiłam się też pochwalić swoimi łupami :)


Tym razem skusiłam się na kreatywne nożyczki do papieru z wymiennymi ostrzami.


A ten kawał lnu ,zdobyłam na targu u faceta co to sprzedaje poprostu wszystko ,czyli mydło i powidło. Jak zobaczyłam pod tymi różnosciami kawałek lnu , którym kompletnie nikt się


nie interesował ,wiedziałam ,że go przygarnę .Wiadomosc o cenie też mnie uradowała , bo tylko 10zł byłam tak ucieszona że życzyłam panu miłego dnia ,miłej niedzieli i wszystkiego miłego czego sobie tylko życzy i z łupem wróciłam do domku.


A o masełku i serze, no cóż zapomniałam :))