Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 października 2016

Fajrant z metryczką i xxx- owa śnieżynka

Metryczka już u właścicielki :) Nawet dużo czasu mi nie zajęło jej haftowanie . Bardzo wdzięczny schemat . Szybko się krzyżykuje :)
Fotka krótko po odebraniu z oprawy. Paluch na szybie musi być :) ,a jakże . Ramolog ubabrał gdy pakował ;) Tu przy ciut innym świetle
I jeszcze odsłona wrześniowej kartki :) Tym razem ze śnieżynką :)
Jesteśmy tuż przed Świętem Zmarłych ,więc życzę Wam podróży szczęśliwie przebiegających i byście refleksyjnie spędziły ów czas . Ja w tym roku na zawsze pożegnałam  teścia i grono bliskich mi osób ,które odeszły na " tamtą " stronę znowu się powiększyło . Ktoś kiedyś pięknie powiedział :
                          " DZIELI  NAS  TYLKO  CZAS "

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Ręcznie robiona szopka i ludziki lego w roli głównej

W dzień wigilii tuż po kolacji dostałam od sąsiadki ręcznie robioną szopkę . Jej syn jest z zamiłowania modelarzem ( nie mylić z modelem ) i zrobił dla mnie to rękodzieło.
Nie miałam tylko do szopki figurek ,więc bidulka w dwa święta była tzw. pustostanem :)
Syn wpadł na pomysł i pod nieobecność matki wprowadził tam tymczasowych lokatorów ( ludzików z Lego z czasów swojego dzieciństwa ) Jakież było moje zdziwienie gdy zobaczyłam tętniącą " życiem " szopkę.
Cieszę się ,że w tym świecie " chińskich towarów " są młodzi ludzie z pasją ,którzy potrafią stworzyć własnymi rękami niesamowitą pracę . Jestem bardzo wdzięczna synowi sąsiadki za tak piękną niespodziankę.
Nie wiem czy uda mi się pokazać ten miniaturowy świat za pomocą fotek :)
Widok ogólny szopki ( stoi na komodzie i pod choinką ) z boku trochę zachodzą bombki :)
Niżej szopka przód zbliżenie
Lewy bok szopki czyli żłób dla bydląt ,pieńki, z tyłu siano
Na pierwszym planie widać siekierę  i porąbane drwa i oczywiście św .Józefa witającego jednego z TRZECH KRÓLI :)
Tu widzimy róg szopki pod palmami . w narożu ręcznie lepiona studnia
Z kolei na tym zdjęciu widać prawy bok szopki ze snopkami żyta
Tu widać cały przód łącznie z ogniskiem ,które się pali ( czerwona dioda ) W żłóbku leży lego dzieciątko :)
Tu jeszcze przód szopki z lewego narożnika
Tu w tyle widać lego koniki w boksie :)
Spojrzenie z lewej górnej strony
Jak wytrzymałyście do końca to na zakończenie już wnętrze :) Na przyszły rok mam postanowienie by kupić mini figurki i by moja szopka z dość awangardowej stała się tradycyjna :)
Wszystkim Wam życzę Szczęśliwego Nowego Roku ( bo to pierwszy post w roku 2012 )i byśmy miały mnóstwo czasu na nasze pasje dzięki którym jesteśmy po prostu szczęśliwsze :)


niedziela, 31 lipca 2011

One Lovely Blog Award


Do tej nagrody nominowała mnie helksa ,Ewuniu bardzo Ci dziękuję :*

Zasady gry
- Na swoim blogu stwórz notkę o nominacji, podając przy tym link do osoby, która Cię nominowała.
- Napisz o sobie siedem rzeczy, których odwiedzający bloga jeszcze nie wiedzieli.
- Nominuj szesnaście innych osób (nie można jednak nominować osoby, która Ciebie nominowała),
- Zostaw na ich blogach komentarz, dzięki któremu dowiedzą się o nagrodzie i nominacji.

Nie gniewajcie się ale nie wyznaczę osób nominowanych przeze mnie dlatego ,że większość z Was wzięła już udział w nominacjach .
7 rzeczy o mnie ,które być może jeszcze nie wiecie :)
1. Jestem ślązaczką taką z dziada pradziada i jestem z tego bardzo dumna.
Znam i posługuję się gwarą śląską już od najmłodszych lat. Oczywiście ojczystym moim językiem jest język polski ,ale w domu często używamy gwary ( choć mój mąż ślązakiem nie jest )
2. Kocham pieski i to wszystkie bez wyjątku. Od kiedy pamiętam zawsze w moim domu był pies i chyba już tak zostanie.Po prostu nie wyobrażam sobie życia bez czworonożnego przyjaciela. Obecny mój piesek to wzięty 4 lata temu ze schroniska kundelek , który ma na imię BONIO i pisałam o nim w poprzednich postach.
3.
Kolekcjonuję dzwonki i od niedawna również naparstki. Z każdego miejsca gdzie wyjeżdżam z rodziną przywożę dzwonek i naparstek. Mam po prostu bzika i szukam nieraz tych przedmiotów do '' upadłego"
4.
W tym roku mija 27 rocznica naszego ślubu. Kiedy to minęło ?? Życie biegnie do przodu jak oszalałe. Podobno jeśli jesteśmy z kimś długo i szybko mija nam czas to nie jest ŹLE ,a tak szczerze ,to dobrego mi życie zesłało męża . Przeżyć ze mną tyle lat to niezły wyczyn :)
5.Strasznie lubię łazanki ,mniam,mniam .Mogłabym jeść je na okrągło przez cały tydzień i od nowa....
6.Nie lubię ludzi ,którzy są pozerami .Takich ludzi eliminuję ze swojego życia i potrafię być dla nich niemiła. A jeżeli jeszcze mają w swoim otoczeniu osoby, które wykorzystują by błyszczeć ,to budzi się we mnie bestia albo zodiakalna lwica, którą jestem :)
7.Jestem strasznym śpiochem. Mój rekord to, a nie piszę bo wstyd!!!!!!! :(

To by było na tyle :)

niedziela, 8 maja 2011

Mulinkowe oszczędności i sekret śląskiej kamienicy.


Kupując ostatnio bordową mulinę ( do jednokolorowego haftu ) pani z pasmanterii podsunęła mi pewien pomysł. Otóż gdy haftujemy jednym kolorem to wiadomo ,że mulina idzie nam jak przysłowiowa woda. Gdy haftowałam czarne tło do moich lisków, to panie z pasmanterii już na mój widok pytały -ile sztuk mulin podać. Już nawet nie podliczałam jaki to był koszt ( lepiej pozostać w nieświadomości ) A więc do rzeczy :)

Otóż w owej pasmanterii a na pewno w wielu innych są do nabycia takie nici ,które można wykorzystać właśnie
do haftu jednokolorowego lub np.tła
100gr motek kosztuje coś koło 12zł Główna nitka składa się z 8 nitek pojedyńczych

Na opakowaniu pisze 220 m. Popatrzcie ile można wyhaftować takim ogromem nici.
Sprzedawczyni chwaliła się ,że nici mają dość duże wzięcie i jest ich spora gama kolorów.
To taka ciekawostka ekonomiczna ,którą chciałam się z Wami podzielić, bo wiadomo w dzisiejszych czasach liczy się każdy grosik.

Teraz jeszcze trochę o książce ,którą skończyłam niedawno.
Katarzyna Bonda jest autorką tego kryminału .Książka dobrze napisana ,trzyma w napięciu i czyta się ją naprawdę z wielkim zainteresowaniem.

Mnie zaintrygowała jeszcze bardziej ,bo akcja dzieje się w jednej z kamienic w moim mieście czyli Katowicach. Kamienica istnieje naprawdę i przeżyła niejednego tajemniczego i dziwnego lokatora.
O tajemnicach kryjących się w korytarzach tego starego budynku i jego bardzo burzliwej historii możecie przeczytać właśnie w tej 600 stronicowej książce. Polecam lubiącym dobre kryminały. Poniżej kamienica w latach międzywojennych z piękną kopułą w narożu i w czasach obecnych z perfumerią
Douglas ( niestety bez kopuły )

( zdjęcie z internetu )

( zdjęcie z internetu )
Dziękuję ,że tu zaglądacie i zostawiacie swoje komentarze.

czwartek, 30 grudnia 2010

Poświąteczne podziękowania


Oto mój łańcuch kartek świątecznych.
Na pewno niektóre z Was znajdą wśród nich swoje życzenia.
Bardzo Wam moje drogie dziękuję za pamięć .
I życzę sobie i Wam by spełniły się wszystkie zawarte w nich życzenia :)

piątek, 24 grudnia 2010

Z głębi serca płynące życzenia


Niech magia Świąt Bożego Narodzenia
wypełnia ciepłem wszystkie mroźne dni
a blask gwiazd przypomina,
że czasem wystarczy tylko wypowiedzieć ...życzenia

niedziela, 31 października 2010

Za TYCH wszystkich ,których z nami już nie ma :(


Płomieniem jak dłonią ,

dłonią ciepłą i jasną.

Pozdrawiam TYCH wszystkich,

których życie już zgasło.

piątek, 3 września 2010

Słoneczko wróć :)



( obraz z internetu)


Znowu przeszły przez nasz kraj strazne ulewy.
Czasami myślę ,czy te anomalia pogodowe nie uwzięły się na ten nasz bidny kraj.


Jak nie mrozy siarczyste ,to hektolitrowe deszcze albo znowu upały ,że

ciuchy idzie wykręcać .A przecież mamy klimat umiarkowany , no może już tylko w nazwie.
Dzisiaj zaswieciło słoneczko i od razu człowiekowi wszystko się chce...

Zrobiłam sobie słoneczny stroik na stół ,by zatrzymać to lato jeszcze przez chwilkę ,choćby
tylko na stole.



Życzę wszystkim jeszcze duuuużo słoneczka i pogodnych dni :))

piątek, 20 sierpnia 2010

3 godziny za kółkiem :)


Bardzo chciałam Wam podziękować ,za to ,ze mnie dopingujecie w tej

drodze po PRAWO JAZDY.

Jestem już po kursie teoretycznym i po egzaminie wewnętrznym ,teraz uczę się jeździć

pod okiem super instruktorki .Jest super babką ,bo wytrzymuje moje drogowe szaleństwa.

Nie wiem jak Wy ,ale ja mam strasznie ciężką nogę i na gaz i na sprzęgło ,a jak przyhamuję to

prawie walę głową w kierownicę :) Ale ogólnie prowadzenie samochodu jest bardzo fajną

umiejętnością ,tylko chyba trzeba wprawy ,wprawy i jeszcze raz wprawy.

Pozdrawiam wszystkie kierujące blogowiczki i chylę czoła przed Waszymi umiejętnościami ,

bo dopiero teraz widzę ile jazda wymaga koncentracji.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Wystawa Beksińskiego


Fascynuje mnie ten malarz mimo ,że jego obrazów nie powiesiłabym u siebie

w mieszkaniu. W niedzielę wybrałam się z rodziną do Muzeum w Sosnowcu

gdzie wystawiane są prace Beksińskiego.

Zawsze oglądałam jego obrazy w albumach, w internecie ale muszę Wam napisać,

że orginały naprawdę robią wrażenie. Są niezwykle tajemnicze , makabryczne i

takie straszne. Życie artysty też było niesamowite ,nie był zwykłym człowiekiem ,choćby

dlatego ,że tak makabrycznie widział świat a jego obrazy są naszpikowane śmiercią, zwłokami ,cmentarzyskami i ogólnie cierpieniem.

21 lutego 2005r wieczorem, został zamordowany w swoim mieszkaniu Zdzisław Beksiński.

Zbrodni dokonali młodzi bandyci, kradnąc z mieszkania dwa aparaty fotograficzne i

płyty kompaktowe. Wszystko co po sobie zostawił , zapisał testamentem Muzeum Historycznemu w Sanoku. Jeżeli kiedyś będę w tamtych stronach ,napewno

zwiedzę całą jego galerię.




środa, 7 lipca 2010

Tam mnie jeszcze nie było.


Wyobraźcie sobie, postanowiłam spędzić te wakacje pożytecznie ;)
i zapisać się na kurs PRAWA JAZDY. Żeby nie było za łatwo ,


to robię to w wieku 40+.Wiele lat temu mąż namawiał mnie bym się nauczyła


jeździć. Zawsze miałam jakieś wykręty a to ,że mi się nie chce ,a to ,że


prawdziwe damy się wozi :)))i takie tam różne przygryzki .Tak mijały lata ,które


spędziłam obok męża jako pasażer. I nagle mnie naszło : pomyślałam dość


muszę stać się bardziej mobilna i mniej zależna od kogoś, a poza tym naszły mnie chęci,


więc jeśli tego nie wykorzystam ,to potem już mi może znów ochota minąć.


Tak ,że drżyjcie kierowcy ,bo zanim ja będę jeździć po japońsku czyli jako-tako :)


to zepsuję Wam mnóstwo nerwów albo i nie...

czwartek, 27 maja 2010

Przemyślenia po DNIU MATKI


Cmentarną aleję zielenią mi mościsz

I zimną mogiłą, zawsze mnie ugościsz.

Ja płomykiem jak dłonią, dłonią ciepłą i jasną

Pozdrawiam Cię MAMO , choć życie TWE zgasło .