Długo zastanawiałam się czym własnoręcznie wykonanym obdarować małego chłopca. Elementy garderoby odpadły w przedbiegach, bo nie znałam rozmiaru. Na bok odłożyłam też szmaciane zabawki bo w ubiegłorocznej loterii trafił do niego uszyty przeze mnie szary wieloryb. Po zastanowieniu i przeanalizowaniu kilku propozycji ostatecznie zdecydowałam się uszyć podusie. W nawiązaniu do kociej torby poduchę ozdobiłam mysią aplikacją. Postawiłam na szarości, które rozświetliłam nieco dodatkiem żółci i limonki. Czarne jak smoła oczy naszyłam z filcu, a rzęsy i pazurki wyszyłam ręcznie.
Z jednej strony szara mysza z balonikami w łapce uśmiecha się przyjaźnie z mięćiutkiej poduchy, z drugiej spoglądają zawadiacko koty. Kawałek bawełny z nadrukowanymi kotami obszyłam kilkucentymetrowymi paskami bawełny z czego powstał najprostszy z możliwych patchwork.
Poducha z mysią aplikacją - made by ThimbleLady
Do mysiej poduchy dołączyłam książeczkę - oczywiście o kocie. "Rymowane opowieści o niezwykle śmiesznej treści" poznańskiej autorki książek dla dzieci Danuty Zawadzkiej, której bohaterem jest pasiasty kot Maurycy. Stali goście mojego bloga mieli okazję poznać już Maurycego (tu), bowiem jakiś czas temu ufilcowałam dla autorki jego podobiznę, aby ten zabawny kociak, nie tylko na stronach książki, ale i w bardziej namacalnej formie, mógł jej towarzyszyć na spotkaniach autorskich.