Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spotkania blogowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spotkania blogowe. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lipca 2016

Pielgrzymkowe spotkanie z Jadzią

Witajcie moi drodzy.
Dziś będzie post całkowicie bezrobótkowy ,co jednak nie powinno Was zniechęcić do lektury.
W miniony poniedziałek miałam ogromne szczęście spotkać się z Jadzią,mistrzynią albumów wszelakiej maści i urody .
Od kilku lat nasza blogowa koleżanka latem wyrusza w cudowną,pieszą pielgrzymkę  na Jasną Górę.
Tak się składa,że pielgrzymka przechodzi zawsze przez moją miejscowość,tylko jakoś do tej pory  nie było nam dane spotkać się na tej drodze.
W tym roku było zupełnie inaczej .
Od samego rana czekałam przy głównej drodze na grupę pielgrzymów i dołączyłam do nich ,aby choć malutki etap przejść razem z nimi .
W tym roku była to bardzo nieliczna grupka,jak sama Jadzia twierdzi 1/3 z tego co zawsze szła.




Ludzi biorących udział w takiej misji podziwiam i zawsze darzę ogromnym szacunkiem ,gdyż wiem z własnego doświadczenia jaką mają ciężką drogę do pokonania.
Sama kiedyś uczestniczyłam w takich pieszych pielgrzymkach,więc wiem ile wysiłku trzeba włożyć ,aby dojść do celu.

To cudowne móc przywitać i wyściskać w realu znajomą blogową przyjaciółkę .
Zobaczcie jak się wyściskałyśmy haha i to dosłownie.Jakby co kapelusik Jadziny wylądował na mojej głowie i tam już pozostał do końca naszego spotkania,a nawet dłużej .


Wiedziałam ,że Jadzia jest przesympatyczna ,ale nie wiedziałam ,że ma aż tyle energii w sobie .
Tryska taką dawką pozytywnej energii,że nie jedna z nas mogłaby się od niej uczyć podejścia do życia .
Całą drogę do następnej miejscowości przegadałyśmy ,a potem  na chwilkę zatrzymaliśmy  się w małym parafialnym kościółku  ,aby przez chwilkę pomodlić się w milczeniu i potem z ogromną werwą zaśpiewać znane pielgrzymkowe kawałki.
Następnie cała grupa została pięknie ugoszczona przez mieszkańców w wiejskiej świetlicy.
Oczywiście wygłodniała Jadziuchna od razu zabrała się do pałaszowania pysznego ciacha.


Miałyśmy dobrą godzinkę ,aby się nagadać ,choć wiadomo z góry ,że to ciągle za mało.

Oczywiście była jeszcze jedna wspólna foteczka na pamiątkę, tu już bez przytulasków hihi ,aby nas o Bóg wie co nie podejrzewano haha:)



Ponieważ mam pozwolenie do publikacji fotek, na których jest Jadzia to śmiało wrzucam moje ulubione "zdjątko" z Jadziuchną . 
Kochana wyglądasz tutaj zarąbiście :)))





Oczywiście Jadzia nie byłaby Jadzią ,gdyby nie przytachała mi czegoś na pamiątkę .
Jest już w moim posiadaniu taki czadowy album .

Pozwólcie,że pokażę Wam tylko jego małą cząstkę w postaci kolażyka


Do tego było mnóstwo scrapkujacych przydaśków.

 Troszkę innych różności ,w tym koraliki 


 Jadzia chyba wiedziała ,że kocham takie różne mechanizmy i dorzuciła kilka tarcz zegarów 

A na sam koniec naszego spotkania wręczyła mi przepięknie pleciony różaniec .
Zatem czas nauczyć się nowego węzełka ,bo jeszcze nie miałam czasu rozgryźć jak ten jest pleciony .



I tym sposobem dojechałam do końca naszego przemiłego spotkania .
Jadziu to były cudowne chwile spędzone w Twoim oraz innych pielgrzymów towarzystwie.
Ten śpiew ,ta pozytywna energia potrafią dać wiele sił na  długie do przebycia kilometry .

Moje intencje wraz z Jadzią pomaszerowały na Jasną Górę ,a ja niestety w odwrotnym kierunku,czyli do domu .



Kochani do następnego klikania :)
Pozdrawiam Was gorąco .



środa, 15 czerwca 2016

"Takie chwile jak te, nie zdarzają się zbyt często..."

 Witajcie kochani :)
Miniony weekend upłynął mi w bardzo doborowym  towarzystwie.
Po kilkumiesięcznym oczekiwaniu ,wreszcie mogłyśmy  się spotkać w wybranym przez nas mieście ,czyli dokładniej mówiąc Poznaniu.
A kto na tym spotkaniu się pojawił?
Hania - przezdolna bestyjka  i organizatorka  imprezy 
Anulka  -nasza mistrzyni krzyżyków i szalona "finansistka "
Gosia - karteczkowo-porcelanowa kombinatorka i kierownik całego zamieszania 
i Ja - największa zdrowotna gaduła,śmieszka  i szefowa Cyklicznych Kolorków

Dziewczyny już u siebie pokazały relację z pobytu i pisały jak to wyglądało z ich perspektywy .
Także na początek fotka główna ,która znalazła się u każdej z nas.
Reszta foteczek będzie inna ,także gorąco zachęcam do odwiedzenia Ani,Gosi i Hani ,bo jest o czym  poczytać i co pooglądać .


Na mnie na trasie czekała Hania,z którą odbyłam dalszą część podróży pociągiem  prosto do Poznania.
Przy kasie nr.1 byłyśmy umówione z Gosią ,która krążyła po peronach jak satelita, nie mogąc dotrzeć do celu.Dopiero dzięki mojej skutecznej nawigacji udało nam się w końcu ją wytropić i odpowiednio pokierować prosto w nasze  powitalne ramiona.
Śmiechu była kupa ,mało nam zwieracze nie puściły,zatem trzeba było szybko  szukać jakiego WC-ceta, aby nie narobić w pory.
Następnie miałyśmy godzinę czasu, aby uknuć jakiś plan przywitania Anulki .

Z mej strony mogę tylko dodać ,że to była akcja na miarę Jamesa Bonda,bo musiałam się chować po kątach.Po pierwsze po to ,aby Ania mnie nie rozpoznała,a po drugie musiałam dawać potajemne i gestykulujace znaki  Hani i Gosi,które były rozstawione na swoich stanowiskach .
Co się dalej działo możecie zobaczyć u Hani na filmiku,także zapraszam .
Natomiast jak Ania to odebrała i opisała poczytacie klikając tutaj.

Następnie wszystkie 4 ruszyłyśmy do hotelu,aby pozbyć się nadbagażu i wreszcie ruszyć  na podbój Poznania.







Szczęście nam sprzyjało, bo trafiłyśmy na Jarmark Świętojański,który potrwa jeszcze z tydzień.


Wieczorem padnięte ,ale wciąż  umiechnięte wróciłyśmy do hotelu ,w którym na nudę nie można było narzekać .
Odbyła się min.nauka makramy,wymiana doświadczeń ,wykład o zdrowiu oraz wiele ,wiele innych atrakcji o jakich nie wspomnę.
Pokazałam dziewczynom jak w jednym dniu można pozbyć się uciążliwego kataru  i bólu głowy.
Poza tym wszystkie musiałyśmy stanąć na ściance gwiazd,do której idealnie nadawała się  pasiasta tapeta i czerwony dywan w postaci Anulkowego łóżka (fakt takie głupoty to tylko mogły zrodziś się w mojej głowie haha).
Śmiechom i wariacjom nie było końca ,zresztą zobaczcie sami 



Pewnie za tą fotkę  dziewczyny mnie ubiją ,ale trudno zaryzykuję ,niech wszyscy widzą jak nam było kolorowo i wesoło 

Nocka zleciała nam bardzo szybko,bo któż w takich chwilach mógłby spać. Jedynie nasza  Gosieńka ,która z rana się zerwała i była w W-wie 2 godziny za wcześnie niż powinna jako pierwsza przeniosła się do krainy snu.

W niedzielę z  rana poszłyśmy  trochę poleżakować na obrzeżach Starego Browaru i rozkoszować się cudowną wielkopolską atmosferą .
Pogoda nam sprzyjała,było cudne słoneczko,nie za gorąco i nie za zimno,akurat w sam raz na polegiwanie wśród zieleni.




A na zakończenie naszego dwudniowego pobytu wspólne zdjęcie czterech "waryjatek "



Niestety wszystko co dobre szybko się kończy :(
Nienawidzę pożegnań ,bo jestem bardzo uczuciowa i zaraz zbiera mi się na płacz.
Próbowałam nadrobić miną i uśmiechem ,ale w sercu aż się gotowało,bo 
"Takie chwile jak te,nie zdarzają się zbyt często ...."

Nieubłaganie nadszedł czas rozstania ,a ponieważ trochę zeszło nam na  tym zwiedzaniu i  leżakowaniu ,to pędem goniłyśmy na perony, aby zdążyć na czas.
Ja pierwsza miałam pociąg ,więc dziewczyny pożegnały mnie znaną piosenką "Nie płacz kiedy odjadę ..." i pognały na swoje perony .


 Moje kochane laseczki: Aniu,Haniu i Gosiu  to był bardzo udany weekend,ogromnie się cieszę ,że poznałam Was wszystkie osobiście i dziękuję z całego serducha za te wszystkie cudowne chwile  jakie było dane nam przeżyć .
Jesteście wspaniałe,tryskające energią, z ogromnym poczuciem humoru,wrażliwością  oraz dystansem do siebie .
Połączenie nas 4 to jak mieszanka wybuchowa.
Każda z nas jest  inna, jednak wiele nas łączy i to nie są wcale tylko zamiłowania do robótek .Nadajemy na tych samych falach i rozumiemy się bez słów .
Z każdą z Was mogłabym rozmawiać godziny i nigdy by mi się to nie znudziło .
Musimy koniecznie powtórzyć ten nasz wypad,tylko teraz obmyślę jaki kierunek obrać .
Gosia napisała,że pojechałaby za nami nawet do Berlina,więc kochana trzymam za słowo,obyś się czasem nie zdziwiła haha:)Kochana Arabia Saudyjska musi jeszcze trochę  poczekać ;)


Jest wiele dziewczyn na blogach z jakimi miałabym też ogromną ochotę i przyjemność się spotkać ,także nastepnym razem spróbujemy się skrzyknąć,a nóż widelec będą chętne na nasze "waryjatkowe " towarzystwo i będą miały gdzieś po drodze.

A na sam koniec pozwólcie ,że  zacytuję słowa naszej Anulki 
"Niemożliwe jest możliwe " ,a od siebie dodam,że czasem świat wirtualny może stać się przyjemną rzeczywistością .

I  tego Wam wszystkim życzę .