Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kartki świąteczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kartki świąteczne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 grudnia 2019

Grudniowe kartki i podziękowania

Witam wszystkich poświątecznie.
Piękny, bożonarodzeniowy i rodzinny czas mamy za sobą, zatem trzeba szybko spieszyć się ,aby zaliczyć zabawę u naszej Ani.


W listopadzie najzwyczajniej w świecie nie zdążyłam,dlatego teraz pilnuję się jak tylko mogę, aby nie przegapić terminu.
Ledwo walizki rozpakowałam i od razu zabrałam się za pisanie.
Grudniowe karteczki powinny być przystrojone brokatem i perełkami,zatem zrobiłam co mogłam i szybciuchno je prezentuję.
Każda z nich zawiera wymagane elementy i kolory ,więc myślę,że  będą ok i Ania nie zgłosi sprzeciwu.










W sumie do zabawy pasowałoby o wiele więcej kartek jakie wykonałam,ale nie chciałam zawalać kolażu większą ilością zdjęć.
Niektórych nie zdążyłam nawet sfotografować,ot taki zabiegany czas mam .

Zatem te co w biegu udało mi się uchwycić w obiektywie prezentuję poniżej.












A na zakończenie pragnę bardzo serdecznie podziękować za wszystkie życzenia i karteczki od tych ,którzy o mnie zawsze pamiętają .Jakże to miłe i wzruszające uczucie,jestem tutaj rzadkim gosciem ostatnimi czasy,a jednak nasze blogowe przyjaźnie nigdy się nie kończą .

Małgosi O.

Marzence-Mici

Dorotce i kota

Ani T.

Eli-Elizaart

Ani Iwańskiej

Hani P.

Oli-Sylwi

 Justynce

Małgosi

Marysi

Uli 


Dziękuję,dziękuję,dziękuję :))))




poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Zakręcone i ostatnie karteczki wielkanocne

Myślę sobie ,że jeśli idzie o mnie to już jest  najwyższa pora, aby zakończyć temat wielkanocnych kartek.
Dużo ich w tym roku nie zrobiłam ,ale ogólnie jestem zadowolona ,gdyż    tworzenie ich sprawiło mi wiele przyjemności.
Powolutku się rozkręcam zarówno w blogowaniu jak i w kręceniu paseczków.
Zawsze uwielbiałam quilling,podziwiałam u innych,szczególnie u Ilonki i Eli, ale jakoś sama nigdy nie miałam odwagi, aby zająć się głębiej tym tematem.
Jeszcze przed wypadem do Wrocławia coś tam sobie zaczęłam zwijać,ale chyba to spotkanie z mistrzynią Kasią tak mnie mocno zmotywowało do działania ,dało solidnego kopniaka ,że jak tylko mam wolną chwilkę siadam i zwijam paseczki jak ten przysłowiowy świstak.
Normalnie muszę, bo inaczej się uduszę.
A wieczór jest po to, aby się zrelaksować i odpocząć po całym dniu pracy.
No to sobie siadam w kąciku,włączam coś miłego do słuchania i kręcę,kręcę aż coś ukręcę:))

Tak sobie myślę ,że duszę mam twórczą ,ale też pokręconą jak te  quillingowe paseczki,bo czasem pojawiają się kudłate myśli i zwariowane pomysły,a czasem dopada mnie melancholia,ochota na medytacje albo sportowe wyczyny.
Tak czy inaczej obiecuję sobie częściej zaglądać w blogowe progi,bo największy problem jak na razie mam z pisaniem nie tylko u Was,ale i u siebie.

Ale koniec gadu gadu,czas zaprezentować co wymodziłam ostatnio.
Oczywiście nie mogło na nich zabraknąć quillingowych kwiatuszków i listeczków,jakie mam przyjemność się uczyć .






kartki świąteczne ,quilling




Obie kartki kolorystycznie bliskie memu sercu,także mam nadzieję ,że osoby które je dostaną ucieszą się nie tylko z  samych życzeń w środku ,ale i ich frontu.

A teraz moi mili dziękuję za wszystkie ciepłe słowa i życzę spokojnego tygodnia .

Danutka 

 I starym zwyczajem do zaś :)))




czwartek, 28 lutego 2019

Zakręcone karteczki

Witajcie kochani.
Równy miesiąc dziś mija odkąd napisałam pierwszego posta w tym roku.
Mam jeszcze problem z bywaniem na blogu,ale skoro się zapisałam do zabawy karteczkowej u Ani to choćby się waliło i paliło muszę się wstawić .
Wiosna za oknem,piękne słonko ,a ja taka mądrala ,że z pisaniem czekałam do ostatniej chwili.
Znaczy był plan wcześniejszy (choć te  kilka dni przed końcem miesiąca),ale spalił na panewce. 
Za to teraz wcale nie jest lepiej ,gdyż leżę uziemiona od kilku dni i kwiczę z bólu.Ze dwa razy do roku przytrafia mi się problem w odcinku lędżwiowym i normalnie jest totalna masakra.Człowiek nie może chodzić,schylać się czy leżeć ,że o podtarciu doopska nie wspomnę.Nogą w łóżku nie można kiwnąć i trzeba się modlić aby nie daj Boże na kichanie się zebrało,bo ból rozwala cały system.Cóż swoje muszę wycierpieć i odleżeć.
Zresztą już zdarzyło mi się kiedyś pisać posta z pozycji leżącą-kwiczącej,także to nie pierwszyzna.
Pozostał czas na medytacje i nadzieja na poprawę.
Dlatego nie rozgadam się z bytnio,tego możecie być pewni.
Zatem banerek już wrzucam do zabawy,aby wszytko grało na 102 .




Przygotowałam karteczki inne niż zawsze,bo wykorzystałam wiedzę,jaką mistrzyni quilligu Ela przekazała nam podczas warszawskiego spotkania waryjatek w zeszłym roku.

Pierwsza kartka z takimi ślicznymi kwiatuszkami,a w dominujących kolorach 
biały,pomarańczowy i brązowy


Dominujące kolorki na drugiej kartce to biały, żółty i zielony.Może ciut mało tego zielonego,ale liczę na dobre serduszko Ani,że nie dobije leżącej i kartki nie odrzuci)



Z trzecią karteczką miałam niezłą jazdę.Tak się zakręciłam na tym jajecznym kurczaku ,który miał  być w centrum uwagi,że całkowicie zapomniałam ,iż w tym miesiącu obowiązkowo muszą być kwiatki.
Chcąc nie chcąc ,czyli bardziej z musu niż potrzeby na prędce wymyśliłam ten koszyczek z kwiatuszkiem quillingowym,aby dopełnić zasad .


Podoba mi się zwijanie paseczków,gdyby tylko jeszcze czasu było ciut więcej byłabym cała happy.
Na koniec kolaż podrzucam i myślę,że wszystko jest tak jak powinno.



Kochani od marca zaczynam stopniowo komentować u Was,więc wybaczcie ,że jeszcze w lutym tego nie robiłam, choć odwiedziłam wszystkie blogi ,które brały udział w zabawie.
Mam nadzieję ,że ten miesiąc będzie dla mnie już luźniejszy i wszystko wróci do normy .
A na zakończenie ściskam Was mocno i życzę udanego dnia .

Do zaś :)))


środa, 22 listopada 2017

Karteczkowy listopad

Witajcie kochani.
Po dłuższej przerwie wracam znowu do Was .
Już widzę jak się cieszycie haha :)
Jak nie to chociaż udawajcie :)))
Osobiście sama się cieszę i skaczę z radości jak kozica na stoku.
Oby tylko nie porobiło się coś  z tych "kozinych" skoków ,bo kolaniska mam słabawe i mogę glebę zaliczyć jak nic.
Ale co tam, na razie prawie fikam koziołki,humorek mam boski to i może komuś z Was się taki fajowy nastrój   udzieli.
Smutać i odprawiać nieszpory będziemy w odpowiednim czasie,dziś trzeba się śmiać ,bawić i cieszyć z tego ,że zawsze mogłoby być gorzej.
Co tam pogoda za oknem ,że od rana leje i wieje,kiedy w sercu radość wielka, bo w końcu wzięłam się za pisanie tego posta.
 Nie marudzę ,nie narzekam tylko z karteczkami do Was się "przywlekam".

Może wielki wyczyn karteczkowy nie będzie ,bo są proste do bólu,ale jak na ten czas to i tak z mojej strony dużo.
Jak to ja, co nie dowyglądam to dogadam :)))

No to jadymy :)
Pierwsza zabawa karteczkowa u Anulki,gdzie gościnną projektantką jest w tym miesiącu Renia.
Reni przedstawiać chyba nie trzeba ,bo wszyscy wiedzą jaka z niej zdolniacha.
Jednak gdyby ktoś jej nie znał odsyłam do Anuli ,ona ją tak pięknie przedstawiła,że moje słowa nie ujęłyby tego lepiej.




Tematy bardzo fajne,choć ten konik na biegunach nieźle dał mi popalić .


Pierwsza według mapki,na fioletowo,a co tam będę sobie żałować niech i takie będą święta .



Oj co ja się naszukałam tego konika na biegunach .
Już sama chciałam rysować,tylko wtedy byłby niezły cyrk ,a nie B.N. bo talentem rysowniczym bozia nie obdarowała:)
Jednak poszukiwania w  przydaśkach zaowocowały takim mały kucykiem ,którego mikołaj wiezie dla grzecznego  dzieciaczka.



Ostatnia karteczka dla Ani to okazjonalna.
Ja postanowiłam skorzystać z wariantu kwiaty i cekiny .







A skoro miałam już wyjęte cekinki to machnęłam szybciutko karteczkę do zabawy u Ulci.


Ulcia zażyczyła sobie zimowy domek,no to taki oto dostanie.
Prościutko ,skromnie,na płasko i chyba tak nawet wolę .




I to tyle na dziś .
Mam nadzieję dziewczątka ,że zadania zaliczacie.
Moje gadulstwo będę dozować stopniowo,zatem zmykam na razie i do następnego klikania.

Buziaczki :)