Jakiś czas temu pokazywałam na blogu odlotową figurę misia polarnego, którą wypatrzyłam w ofercie Kare Design. No więc tadaa! Znalazłam wnętrze, w którym taki miś znalazł swoją przestrzeń życiową. Słuchajcie, ktoś go naprawdę wstawił do swojego salonu! Jako tropicielka dziwnego designu jestem pod wielkim wrażeniem. Nie wiem, co prawda, czy to miś z oferty Kare Design czy jakiś bardzo podobny, ale miś jest miś. Można by powiedzieć, że to miś na miarę naszych możliwości. Tylko niestety razem z misiem przyplątała się do mnie piosenka o tym białym, dla dziewczyny, co przypomni chłopca jej. Makabra. Więc teraz chodzę i podśpiewuję "Nieszczęśliwegoooo, białego misiaaaa, który w oczach ma tylko szare łzyyyy". Coś strasznego. Podśpiewuję po cichu, żeby w redakcji się ze mnie nie śmiali, ale miś bynajmniej nie ma zamiaru się odczepić. Też tak macie, że przyczepi się do was jakaś straszna, beznadziejna piosenka i łapiecie się na tym, że ją nucicie w samochodzie albo w sklepie?
Wnętrze z misiem wypatrzyłam na stronie agencji Mires. Stamtąd też pochodzą zdjęcia. Chcielibyście mieć takiego kolegę w salonie?