Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom marzeń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom marzeń. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Panie Boże, poproszę taki dom. Z góry dziękuję!

Czuję się zainspirowana totalnie. Kolorem, życiem, rozwiązaniami, ciepłem, brakiem zadęcia. Krótko mówiąc - to dom, w którym chciałabym zamieszkać. Wśród setek sterylnych i pozbawionych życia wnętrz, wśród całej masy mieszkań robionych nie dla ludzi, a dla robotów (naprawdę, mam często takie wrażenie - że tu będą żyły roboty)  i z drugiej strony -  przestylizowanych sesji zdjęciowych (z serii jak zamienić małe mieszkanie w bloku w przytulny francuski pałacyk) albo koszmarków natury architektoniczno-księgowej (Mam 2 mln na koncie i proszę zrobić mi dom tak, żeby było to widać:) zdarza się czasem taka perełka. To dwukondygnacyjny niezbyt duży apartament w Madrycie, a zaprojektował go architekt Charlie Diaz. Ładny, prawda? Fotki znalazłam na świetnej stronce Freshhome.com. Polecam!












































PS. Bardzo, ale to bardzo gorąco dziękuję wszystkim, którzy głosowali na mój blog w konkursie Blog Roku. Do finałowej dziesiątki się nie dostałam, ale jest nas tu sporo więcej teraz, więc naprawdę jest mi bardzo miło:)

piątek, 12 sierpnia 2011

Ta obrzydliwa natura

Nie wiem, jak wy, ale ja, patrząc na polskie domy (i ich mieszkańców), bardzo często mam smutną refleksję, że wielu z nas z przyrodą, naturą czy jak ją nazwać jest, delikatnie mówiąc, na bakier. Wszystko, co jest zielone, ma jakieś tam korzenie i listki albo na przykład futerko, pióra, oczka i  nóżki czy skrzydełka, a jednocześnie nie da się tego szybko i łatwo przerobić na paszę lub opał, budzi w wielu z nas niechęć lub przynajmniej chęć przystosowania do swoich wymagań, przerobienia na swoją nutę, ucywilizowania, okiełznania tej bujności przyrody, nad którą nie jesteśmy w stanie zapanować.

Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że generalizuję, ale z bliższej  lub dalszej okolicy dociera do mnie wiele smutnych przykładów. Działkę obok mojego domu kupili niedawno młodzi sąsiedzi i co zrobili najpierw? Wycięli wszystkie drzewa!! Wszystkie! Co do jednego! W maju na miejskich trawnikach wystarczy tylko, że zakwitną żółte mlecze, a migiem, biegiem po prostu wyjeżdżają kosiarki służb miejskich, które je koszą. Przed naszym domem błąka się właśnie kolejny wyrzucony z samochodu "pupil", a jego rodzina bawi się pewnie w najlepsze na wakacjach, pocieszając się, że "ciepło jest, nie zdechnie". Lasek, w którym się bawiłam jako dziecko, przeobraził się w gigantyczny dół, w którym ma stanąć supermarket. Śmieci w lasach, przez które przejeżdżam jadąc do pracy, czekają na miłosierne dzieci, które je posprzatają w ramach "Sprzątania świata" lub innej akcji, która nie zda się oczywiście na nic, bo przykład idzie z góry. Byliśmy ostatnio na spacerze nad rzeką, siedział koło nas pewien pan, sączył sobie napój z puszki, a kiedy skończył, cisnął je po prostu do rzeki i poszedł sobie. Kiedy posadziliśmy obok naszego domu kilka drzew liściastych (brzozy, dęby, klony, jeden mały buczek) spotkaliśmy się z pełnymi politowania spojrzeniami - "Przecież trzeba będzie non stop grabić liście, nie lepiej posadzić tujki-miniaturki?"
A no właśnie - tujki-miniaturki, trawnik wystrzyżony do 3 cm, chwasty wypalane środkami chemicznymi - wszystko pod linijkę, tak aby broń Boże nie stracić kontroli nad całą tą zielenią, która nas otacza. Ech, nie jest dobrze, kochani. A przecież pochodzimy z ogrodu, prawda? Tylko mocno się już pogubiliśmy.
 Tak na poprawę humoru - zdjęcia domu w lesie. I żaden tam rustyk, suszące się ziółka czy koronkowe firaneczki - sama nowoczesność. Nie każdy to lubi, ale ja jestem pod wrażeniem. Właściciele kupili działkę w lesie i postawili jeden warunek architektom - nie mogę wyciąć żadnego drzewa! No i zobaczcie, jak to się skończyło! Jestem zbudowana:) Chętnie pokazałabym to moim sąsiadom, ale pewnie im się nie spodoba:)

Autorzy projektu to Martin Fernandez de Lema i Nicolas Moreno Deutsch. Zdjęcia pochodzą z fajnego serwisu Homedsgn.com. Znaleźć je można tutaj.
























czwartek, 2 czerwca 2011

Dom postawiony na głowie

Ten niezwykły dom powstał w austriackiej miejscowości Frohnleiten, a zaprojektowali go architekci z biura Weichlbauer und Ortis. Inspiracją do tego projektu stały się niesamowite grafiki Mauritsa Eschera, w których formy przestrzenne ukazywane były w sposób sprzeczny z doświadczeniem wzrokowym. Podoba wam się? Trochę jak szalony sen Alicji z Krainy Czarów, a trochę jak sceny z jednego z moich ulubionych filmów z dzieciństwa - "Labiryntu" Jima Hensona z Davidem Bowie w roli głównej.
w każdym razie dom robi wrażenie, tego mu nie można odmówić. Zdjęcia znalazłam tutaj i na stronie bloga Design D'autore.


















A tutaj jest grafika Echera, która była inspiracją. Niesamowita, prawda?