Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadaniowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadaniowe. Pokaż wszystkie posty

8 września 2013

Zapiekane kokilki z pomidorkami

Dostałam niedawno komplet kokilek do zapiekania dla całej rodziny i w końcu udało mi się je wypróbować na dzisiejsze, niedzielne śniadanie.

Przepis pochodzi z „Kuchni malucha”, gdzie nazywa się „clafoutis z pomidorkami”.

Składniki na cztery jednoosobowe kokilki:

  • pomidorki koktajlowe (ilość taka, aby przykryła dno kokilek, w przepisie podano 600 g, u mnie zmieściło się tylko 200 g)
  • 4 jajka
  • 30 g mąki
  • 4 łyżki mleka
  • 200 ml śmietanki
  • 50 g parmezanu (wyjątkowo zamieniłam na zwykły żółty ser, bo mi parmezanu zabrakło)
  • garść grubo posiekanej bazylii
  • sól, pieprz, tłuszcz do wysmarowania kokilek
Kokilki natłuścić, ułożyć w nich pomidorki. Roztrzepać jajka, dodać mąkę i nabiały. Wymieszać na gładko. Dodać pozostałe składniki, poza dwoma łyżkami sera do posypania później. Wylać ciasto na pomidorki. Nie może być pełno, bo ciasto potem urośnie i może się wylać. Posypać pozostałym serem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 stopni. Zapiekać ok. 20 minut, aż  się przyrumieni i urośnie.



Warzywa_psiankowate_2013 Wegetariańskie Śniadania

30 czerwca 2013

Śniadaniowe kąski boczkowe

Dzisiaj znowu mamy wspólne gotowanie, ale wyjątkowo śniadaniowe. Ostatnio było wegańsko, teraz wręcz przeciwnie. Specjalnie dla naszego kolegi Wojciecha, przygotowaliśmy coś z boczkiem.
Oto moja propozycja:
Składniki:
  • plastry wędzonego boczku
  • 1 jajko
  • rzodkiewka
  • gałązka świeżego tymianku
  • sól, pieprz
Boczek podsmażać z obu stron, aby stał się chrupiący. W tym czasie pokroić rzodkiewkę w drobną kostkę, tymianek posiekać. Rozbełtać jajko, wymieszać z rzodkiewką i tymiankiem i przyprawić.
Gdy boczek jest już gotowy, na każdy plasterek delikatnie nałożyć łyżeczką trochę jajka z dodatkami. Jak coś się wyleje z boczku to trudno, ale lepiej, żeby jak najwięcej zostało na wierzchu. Kiedy jajko już się zetnie, na moment przewrócić na drugą stronę po czym zdjąć z patelni.




Boczkowe śniadania dzisiaj przygotowali:

19 kwietnia 2013

Grzanki cynamonowe

Od kiedy zrobiło się ciepło nagle nabrałam ochoty na wcześniejsze wstawanie i przygotowywanie synkowi udziwnionych śniadań. Ta propozycja  pochodzi z broszurki „Kuchnia dla ucznia”, wydanej kilka lat temu przez „Panią domu”. (Oczywiście lekko zmieniłam przepis.) Te tosty okazały się hitem ostatnich dni.

Składniki:

  • 2 kromki pieczywa tostowego (ale ja używam też nietostowego na zakwasie)
  • 3 łyżki masła
  • łyżeczka mielonego cynamonu
  • ulubiony dżem (na razie testowałam brzoskwiniowy i czarnoporzeczkowy, z oboma wyszło pyszne, ale spod brzoskwiniowego lepiej czuć cynamon)
Kromki przygotować w tosterze. W tym czasie wymieszać masło z cynamonem, po czym posmarować ciepłe kromki. (Próbowałam też posmarować masłem i posypać cynamonem, ale to nie to samo, bo się cynamon nierównomiernie rozmieszcza. Jednak mieszanie wcześniejsze jest lepsze). Gdy masło się rozpuści i wchłonie, posmarować dżemem.


Druga grzanka nie dotrwała do zdjęcia.

3 listopada 2012

Jesienne kanapki na ciepło

Dzisiaj na śniadanie zaeksperymentowałam. Kanonicznie dodatkiem do kanapek z masłem orzechowym powinien być banan, ale spróbowałam zastąpić go gruszką. Wyszło ciekawie, chłopaki pochłonęli kanapki ekspresowo i stwierdzili, że są bardzo smaczne.

Składniki:
  • chleb na zakwasie
  • masło orzechowe
  • gruszka
  • ziarna sezamu
Chleb pokroić na kromki, posmarować masłem orzechowym. Gruszkę pokroić na cienkie plasterki i położyć na połowie kromek, po czym posypać je sezamem. Kromki z gruszkami przykryć pozostałymi. Podgrzać w opiekaczu.


8 lipca 2012

Serowe bułeczki

Przepis wzięty z „Kuchni malucha”. Okazało się, że jest świetny do robienia, kiedy w okolicy kręci się maluch, który bardzo chce „pomagać”. Formowanie bułeczek jest osiągalne nawet dla 2-3-latka, a że w przepisie nie ma jajek, to nie trzeba się obawiać, że zacznie oblizywać palce i złapie jakąś salmonellę albo co.

Składniki:
  • 100 g masła (zimnego)
  • 120 g żółtego sera
  • 300 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • większa szczypta soli
  • szklanka jogurtu greckiego (w oryginale była śmietana)
  • po łyżeczce śmietany i cukru do posmarowania (niekonieczne)
Ser utrzeć na tarce. Posiekać masło i wstawić je w metalowej misce na moment do zamrażalnika. Wyjąć masło i wsypać do niego mąkę, proszek i sól. Wymieszać i rozkruszyć palcami na drobne grudki. Dodać jogurt i ser, dokładnie wymieszać. Uformować z ciasta kulki i wyłożyć na blasze przykrytej natłuszczonym papierem do pieczenia. Można posmarować po wierzchu wymieszaną śmietaną z cukrem. Zrobiłam tak, ale moim zdaniem było to zupełnie niepotrzebne. Następnym razem pominę.
Piec pół godziny w 180 stopniach.



Degustatorzy uznali, że dodanie oliwek do środka byłoby dobrym pomysłem, następnym razem muszę spróbować tak zrobić.

19 grudnia 2011

Muffiny oliwne

Dawno nie było muffinek na wytrawnie...

Składniki:

  • 380 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku
  • ćwierć łyżeczki soli
  • pół łyżeczki pieprzu
  • łyżeczka posiekanej natki
  • średni por (biała część) lub kilka młodych porków
  • 60 g czarnych oliwek
  • łyżeczka suszonej bazylii
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 jajka
  • 250 g mleka
  • 100 g oliwy z oliwek
Wymieszać mąkę, proszek, sól, pieprz, natkę i bazylię. Pory pokroić w piórka, czosnek posiekać, oliwki poprzekrawać na połówki. Do wymieszanych sypkich dodać pory i czosnek, wymieszać. Osobno wymieszać roztrzepane jajka, mleko i oliwę. Do sypkich wlać mokre i wymieszać. Na końcu wmieszać oliwki. Nałożyć masę do natłuszczonych foremek.
Piec 20 minut w temperaturze 210 stopni C. Po wyjęciu z pieca trzymać jeszcze kilka minut w foremkach.


4 grudnia 2011

Gaelicka owsianka

— Musiałem pożyczyć ruszt, aby upiec sztokfisza, Jane. A pani Jimmyjohnowa kazała mi wziąć fotel. Powiedziała, że należał do ciotki Matyldy Jollie, a oni mają więcej bujanych foteli niż czasu, aby na nich siedzieć. Zrobiłem owsiankę a tobie zostało przygotować sztokfisza.

Jane upiekła sztokfisza i przy okazji swoją twarz. Był pyszny, natomiast owsianka trochę grudkowata.

— Tata nie jest dobrym kucharzem, jak sądzę — pomyślała Jane z czułością. Ale nic nie powiedziała i bohatersko przełknęła wszystkie grudki. W przeciwieństwie do taty, który zepchnął je na brzeg talerza i spojrzał na nią z zakłopotaniem.

— Potrafię pisać, moja Jane, ale nie potrafię przyrządzić owsiankowatej owsianki

— Nie będziesz musiał, nigdy więcej nie zaśpię — powiedziała Jane
L. M. Montgomery „Jane z Lantern Hill”

Na prawie koniec akcji 100 lat z Lucy Maud (w kuchni) (dzisiaj jest ostatni dzień jej trwania) postanowiłam zrobić tradycyjne śniadanie z Wyspy Księcia Edwarda. Tradycyjna kuchnia tej części Kanady, tak jak jej mieszkańcy, pochodziła głównie ze Szkocji i Irlandii.

Wiedzę na temat gaelickiej, celtyckiej, szkockiej, irlandzkiej itd. owsianki wzięłam z książki The Scottish-Irish Pub and Hearth Cookbook: Recipes and Lore from Celtic Kitchens Kay Shaw Nelson.
Największe dla mnie zaskoczenie to było to, że tradycyjna tamtejsza owsianka wcale nie jest na mleku. Mój mąż, który nie lubi mleka, był bardzo z tego faktu bardzo zadowolony.
Wykorzystałam przepis podstawowy na owsiankę, na którym bazują wszystkie inne. A zatem oto Matka Wszystkich Owsianek:

Składniki

  • szklanka mielonego owsa (ja zmieliłam płatki owsiane górskie, myślę że płatki błyskawiczne byłyby tu idealne)
  • 2 szklanki wody
  • sól
Zagotować wodę. Zmniejszyć ogień i stopniowo dodawać owies, cały czas mieszając drewnianą łyżką. W książce jest napisane, że tradycyjnie trzeba mieszać zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara (tak jak idzie słońce) i prawą ręką, bo inaczej się nie uda. Stąd ma pochodzić inna (oprócz porridge) nazwa owsianki w Szkocji i Irlandii - stirabout. Na wszelki wypadek mieszałam w tę stronę i tą ręką...
Gotować bez przykrycia, mieszając, ok. 5 minut, aż będzie gęste i miękkie. Przyprawić do smaku solą.
Można podawać z różnymi dodatkami. 

My zjedliśmy po kanadyjsku - z syropem klonowym. O ile czysta słona owsianka, to nie jest to co mi najbardziej smakuje, to już z syropem było pyszne. Maleństwo, nie mając uprzedzeń, zjadło ze smakiem bez dodatków.

No i pocieszyłam się trochę. Nie jestem tak kiepskim kucharzem jak tata Jane. Grudek nie było ;-)



Przepis bierze udział w akcjach:
100 lat z Lucy Maud (w kuchni)
oraz
Festiwal Kuchni Brytyjskiej 2011

20 listopada 2011

Jajka na grzankach dla Tadzia i Toli

Tego poranka śniadanie na Zielonym Wzgórzu było ceremonią nader smutną. Tadzio po raz pierwszy w swym życiu nie miał apetytu, a tylko grzebał bezmyślnie widelcem w talerzu. Zresztą nikt zdaje się nie był głodny, z wyjątkiem Toli, która pochłaniała wszystko z nadzwyczajną szybkością. Tola, jak nieśmiertelna, rozważna Charlotta, która „krajała zawzięcie chleb smarując go masłem”, gdy ciało jej ukochanego składano do mogiły, należała do tych istot, które rzadko kiedy przejmują się tym, co dotyczy ich otoczenia. Żałowała, że Ania wyjeżdża, oczywiście, ale to przecież nie mogło być powodem, dla którego miałaby się wyrzec smacznego śniadania. Widząc, że Tadzio nic nie je, Tola postanowiła zjeść i jego porcję.
L.M. Montgomery, „Ania na Uniwersytecie” (tłumaczenie Janina Zawisza-Krasucka)

Na podstawie tego fragmentu książki, zgodnie z zasadami akcji 100 lat z Lucy Maud (w kuchni), powstało nasze dzisiejsze śniadanie. Może to się wydawać dziwne, bo w powyższym cytacie nie ma żadnych konkretów na temat, jak to smaczne śniadanie wyglądało. Na szczęście od pewnego czasu jestem w stanie czytać książki mojej ulubionej autorki w oryginale i dzięki temu wiem, co tak naprawdę Tadzio i Tola (a właściwie to Davy i Dora) jedli tego dnia na śniadanie.
She was sorry Anne was going away, of course, but was that any reason why she should fail to appreciate a poached egg on toast? Not at all.
L.M. Montgomery, “Anne of the Island”

A poached egg on toast, czyli jajko w koszulce na toście. Wiem, że tłumaczenie jest albo piękne albo wierne, ale niestety zdarzają się takie, które nie są ani piękne ani wierne. Na nieszczęście dla nas większość tłumaczeń książek Lucy Maud zalicza się moim zdaniem do tej trzeciej kategorii. Czemu tłumaczka nie zostawiła w tym miejscu choćby „miałaby się wyrzec jajka na grzance”, nawet dodając tam gdzieś to smaczne? Nie rozumiem.

Wniosek jest jeden: jeśli znacie choć trochę angielski, to czytajcie Anie i inne książki Montgomery w oryginale. Inaczej bardzo dużo szczegółów ucieka. Jestem dowodem na to, że nie potrzebna jest dobra znajomość tego języka, żeby w nim czytać. Mój angielski jest naprawdę biedny.

Koniec dygresji, bo na ten temat mogłabym pisać elaboraty i rzucać wieloma przykładami. A to przecież jest blog kulinarny. :-)

Nigdy wcześniej nie gotowałam jajek w koszulkach. Dokształcałam się zatem na różnych stronach internetowych. Najwięcej na ten temat jest na stronie http://www.perfectpoachedegg.com/. Swoją drogą, nieźle trzeba być zakręconym, żeby zrobić bardzo rozbudowaną stronę tylko o jednym sposobie przygotowywania jajek.

Składniki
  • 1 jajko
  • kromka chleba (niekoniecznie tostowego, ja robiłam na chlebie tzw. wiejskim i tak jest moim zdaniem lepiej, bo bardziej wartościowo-odżywczo)
  • masło
  • sól, pieprz
  • ocet lub kwasek cytrynowy (niekoniecznie)
W garnku lub na głębokiej patelni zagotować wodę. Wodę można zakwasić, co przyśpiesza ścinanie się jajka. Ja tego nie zrobiłam i miałam na początku pływające cieniutkie gluty z białka, ale pod koniec gotowania zbiły się w jedną masę. W przypadku jajka na grzance kształt jajka nie jest taki ważny, więc kwaszenie nie jest niezbędne.
Włożyć chleb do tostera i kiedy chleb się tostuje wlać jajko do wrzącej wody. Gotować tak długo, aż będzie widać, że białko jest całe ścięte, a żółtko tylko na wierzchu, a w środku jeszcze płynne. Wyjąć wtedy jajko płaską łopatką lub łyżką cedzakową na drewnianą deskę. Następnie wyjąć chleb z tostera i posmarować masłem. W tym czasie z jajka powinien odparować nadmiar wody. Nałożyć jajko na chleb. Kiedy już mamy jajko na toście należy przekłuć żółtko i gdy trochę wypłynie, posolić i popieprzyć całość.

Na zdjęciu jest porcja dla mojego synka, na jego ulubionym talerzyku.



Stwierdzam, że podoba mi się ten sposób przyrządzania jajek. Lubię jajka na miękko, ale zawsze jest problem, żeby były idealnie na miękko. Ile bym nie gotowała zawsze jest albo trochę niedociętego białka albo ścięte żółtko. Najczęściej i jedno i drugie, tzn. z jednej strony jajko jest na półtwardo a z drugiej z glutem. Tu nie ma tego problemu, bo wszystko jest kontrolowane „in-situ”.

To moja druga propozycja do akcji

do której cały czas zapraszam
oraz pierwsza propozycja do akcji Peli
(Nie)codzienne kanapki - zaproszenie

4 grudnia 2010

Muffiny z musli

Przepis pochodzi z książki "Rok z kuchni". Z tej książki robiłam już roladę jabłkową. Niestety jeszcze się nie dorobiłam muffinkowej formy, więc tradycyjnie robiłam je w postaci babeczek.

Składniki:
  • 150 g mąki pszennej
  • 75 g razowej mąki żytniej
  • 100 g musli (nie licząc tego do posypania)
  • 120 g rodzynek
  • 120 g cukru
  • 2 jajka
  • 250 g mleka
  • 100 g masła
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
Stopić i ostudzić masło. Wymieszać mąki, proszek do pieczenia, musli, rodzynki, cukier i sól. Jajka ubić wraz z mlekiem i wymieszać z masłem. W sypkich składnikach zrobić dołek i wlać do niego mokre. Wymieszać. Jak to przy muffinkach ma być byle jak i z grudkami. Nałożyć od foremek z papilotkami lub natłuszczonych. Posypać musli. Piec 20 minut w temperaturze 210 stopni. Wyjąć z piekarnika, zostawić na 5 minut po czym wyjąć z foremek. Pozostawić na metalowej kratce do wystudzenia.

Idealne na drugie śniadanie.


7 listopada 2010

Smalec

Gotujemy po polsku!Oto moja trzecia potrawa przygotowana w ramach akcji Gotujemy po polsku! organizowanej wraz z serwisem zPierwszegoTłoczenia.pl. Było obiadowo, było też deserowo, teraz czas na kolacyjno-śniadaniowo.

Przepis na smalec do smarowania chleba zasadniczo dostałam od swojej mamy. Zasadniczo, bo mama najczęściej robi go z pieczarkami a moja druga połówka ma jakiś wrodzony wstręt do grzybów. W związku z tym przepis musiałam nieco przerobić.

Składniki:
  • 250 g słoniny
  • 100 g podgardla
  • 3 cebule
Słoninę pokroić w kosteczkę i długo (bardzo długo, tzn. nawet kilka godzin) wytapiać na bardzo małym ogniu. Kiedy już pozostanie nam tylko płynny tłuszcz i wysuszone skwarki, dodać do tego posiekane drobno podgardle i z niego też wytopić co się da. Cebule posiekać i pod koniec dodać do wszystkiego. Gdy cebulka się ładnie zrumieni można smalec zdjąć z ognia i wlać do miski lub słoika. Odstawić na kilka godzin, aby stężał. Nie należy w tym czasie wkładać do lodówki, bo zrobi się twardy i trudny do smarowania. I tyle.

15 sierpnia 2010

Twarożek dla M

Od razu na wstępie uprzedzę, że to nie jest twarożek w moim guście. Ja lubię twaróg naturalny - tylko biały ser i śmietana. Bez żadnych przypraw. Ale M mnie tak prosił, żebym zrobiła taki z dużą ilością dodatków... Czasem trzeba ulec, również kulinarnie. Przynajmniej od święta.

Składniki:
  • 200 g półtłustego białego sera
  • kilka łyżek śmietany 
  • pół pomidora
  • ćwierć czerwonej papryki
  • korniszon
  • gruby plaser żółtego sera
  • sól, pieprz
Biały ser wymieszać ze śmietaną, doprawić. Pomidora, paprykę, korniszona i żółty ser pokroić w kostkę. Wszystko wymieszać i gotowe. Można dodać i inne rzeczy, np. rzodkiewkę. To zależy co się akurat ma po ręką.


M twierdzi, że najbardziej w tym twarożku lubi żółty ser, który wyłania się jako coś elastycznego i stosunkowo twardego spod miękkiego twarogu i warzyw. Zresztą ten żółty ser w składzie to jego wymysł. I muszę przyznać, że nie jest to najgorszy pomysł.

28 marca 2009

Jajecznica z kiełbasą i serem

Taką wersję jajecznicy robię czasem na weekendowe śniadanie.

Składniki:
  • jajka,
  • kiełbasa (najlepiej toruńska lub zwyczajna)
  • żółty ser
Nie podaję ilości bo jest ona zależna od apetytu śniadaniowych biesiadników, a proporcje najlepiej wybiera się na oko. Na typowego członka mojej rodziny zazwyczaj schodzą 3 jajka, ćwierć laski kiełbasy i ok. 50 g sera. Zazwyczaj, bo wszystko zależy od nastroju, apetytu i ile mamy zapasów w lodówce.

Kiełbasę kroję w ćwierćplasterki i podsmażam. Najczęściej używam teflonowej patelni i wtedy nie dodaję w ogóle tłuszczu, wystarcza ten wytopiony z kiełbasy. W innym przypadku (np. w górach na bazie namiotowej) smażę na niewielkiej ilości oleju.

Kiedy kiełbaska jest już podsmażona wbijam jajka i lekko solę. Nie trzeba solić mocno, bo dość dużo soli jest w kiełbasie. Następnie na początku mieszam tylko białka, uważając aby nie naruszyć żółtek. Kiedy białka już są ścięte mieszam wszystko razem z żółtkami. To jest mój sposób przy robieniu każdej jajecznicy. Dlaczego tak? Pisałam już o tym w komentarzu na blogu Peli, więc tylko się zacytuję: "(...) wtedy żółtka nie są takie "wiórowate" a białka "glutowate" i jajecznica ma idealną konsystencję."

W międzyczasie kroję żółty ser na kosteczkę o wymiarze ok. 1 cm. Kiedy jajecznica jest już praktycznie gotowa dorzucam ser i chwilę jeszcze podgrzewam. Wystarczy, że ser trochę zmięknie, nie musi się bardzo roztapiać. I gotowe!

Opis przygotowania wyszedł mi długi, bo każdy etap opisałam najdokładniej jak byłam w stanie. Ale tak naprawdę tę potrawę przygotowuje się szybciutko i prosto. Zresztą w innym przypadku nie chciałoby mi się tego robić w górach, kiedy jestem na wakacjach. Dlatego moim zdaniem ta jajecznica idealnie nadaje się do aktualnej zabawy "Jajka po prostu!".