poznańska ekipa, była skromniejsza niż w zeszłym roku,
bo tylko
Michelle,
Sabrina i ja wybrałyśmy sie na zlot...
zdecydowałam się prawie w ostatniej chwili,
więc zdążyłam tylko z identyfikatorem i pudełkiem...
w zeszłym roku przymierzałam się do identyfikatora, ale jakoś nie wyszło,
chyba ze względu na to, że nie potrafiłam się jeszcze craftowo określić...
tym razem wiedziałam dokładnie jak ma wyglądać...
i jestem bardzo z niego zadowolona..
zwłaszcza, że tyle udało mi się upchnąć na tak małej powierzchni:))
moje pudełko na wymiankę,
widać, że robione tego samego dnia,
bo w takich samych kolorach:
zapomniałam zrobić zdjęcia jego przydasiowej zawartości,
ale osoba, która wylosowała pudełko
podeszła i podziękowała, więc chyba była zadowolona:)
nie wszyscy jednak byli zadowoleni...
losowanie pudełek co roku wzbudza dużo emocji...
tak wyglądały na chwilę przed losowaniem:
ta wymiana ma służyć przede wszystkim dobrej zabawie
zauważyłyście "rodzynka" wśród nas?:))
ale zawsze znajdzie się jakiś malkontent...
osoba ta była na tyle niezadowolona, że poszła zwrócić pudełko...
w wyniku dyskusji dwie osoby, które już wylosowały pudełka
zaproponowały wymianę...
niestety po dociekaniu co zawierają ewentualne nowe pudełka nie wyraziła chęci
i pozostała ze swoim niezadowoleniem,
bo również jej się nie spodobały...
jednym z proponowanych pudełek było to, które ja wylosowałam:
dziękuję Dozall- kimkolwiek jesteś - za piękne pozdrowienia znad morza:))
a ten incydent pozostawiam bez komentarza ...
ale poza tym było cuudnie!!!!!!
tłumnie...gwarno i zakupowo:
warsztatowo i pokazowo:
pokazy Czekoczyny:
pokazy Arte Banale:
tak, tak na zdjęciu siostrzyczka!!...były takie dwie duszyczki..
szczegóły, mam nadzieję za chwilę
Michelle opublikuje na blogu:)
pokaz Finn:
konkursowo:
a przede wszystkim spotkaniowo:
Pasiakowa i Michelle
Agnieszka Anna, 2:16, Mamami
Dryszka i Michelle
wiem, że to zdjęcie niewyraźne...
ale Vernon miała najcudniejsze klatkowe kolczyki jakie widziałam...
Kochana, może jednak sprowadzisz te klateczki??:)))
to tylko wycinek tego co się działo...
nie mogłam być wszędzie i nie wszystko pstryknęłam...
poznałam mnóstwo przesympatycznych duszyszek , które wyściskałam i z którymi pogadałam,
co prawda nie tyle ile bym chciała...ale i tak bezcenne:)
uzupełniłam zapasy przydasiowe, kręciłam się od stoiska do pokazu,
od grona jednych równie zakręconych do drugich...
najadłam sie w stołówce za rozsądne pieniądze...
jeszcze bardziej zakręcona i naładowana wróciłam do domu:)
do zobaczenia za rok!!:)))