W szafie zmieści się prawie wszystko. Pojemna jest i pękata.
W mej szafie stoi kufer pełen wspomnień.

Szafę mogę zamknąć na klucz i zapomnieć. A potem znów otworzyć i uśmiechnąć się.
Jeśli czasem zapłaczę, to z szafy wyciągnę błękitne chusteczki, wytrę łzy i w końcu przebaczę.

W mojej szafie mogę się schować, zniknąć.
Szafę mogę przemalować i zapełnić miłością, nadzieją i szczęściem.
W szafie zawsze mogę wszystko od nowa poukładać.
Zatem zapraszam - właśnie otwieram swoją ciągle jeszcze niepoukładaną:
Szafę malowaną





Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty

24 stycznia 2011

W podróży


Od jakiegoś czasu jestem w podróży.
W podróży pełnej niezrównanych aromatów, smaków, zapachów. W podróży przepełnionej tęsknotą.
Nie ukrywam, zaczyna mi ona doskwierać, momentami bardzo nawet. Brakuje mi czegoś tak naprawdę nieuchwytnego. Bo czy można uchwycić czas miniony? Ten czas który już przepadł, minął? Na szczęście dla mnie, mnie zostały wspomnienia. Te w głowie i te na papierze fotograficznym.
Moje wspomnienia są pełne ciepła, aromatów, soku wypływającego z wnętrza złocistych melonów dojrzewających w słońcu południa. Pełne obrazów, gdzieniegdzie już zatartych, ale niezmiennie powodujących szybsze bicie serca, gdy odnajdzie się ich namiastkę w oglądanym właśnie filmie, czy podczas słuchania czyichś wspomnień.
A moja "wielka" podróż zaczęła się gdy przeczytałam - wreszcie! - książkę: "Pod słońcem Toskanii" Frances Mayes. Potem były książki Petera Mayle'a   "Rok w Prowansji",potem kolejno: " "Dobry rok" oraz "Jeszcze raz Prowansja" . Całkiem niedawno skończyłam: "Tysiąc dni w Wenecji" Marleny de Blasi, już zabrałam się za "Tamtego lata n Sycylii", podczytując jednocześnie "Codzienność w Toscanii" F. Mayes.  Już czekają "Smaki południowej Italii", a w poszukiwaniach jest: "Tysiąc dni w Toskanii".


Czytając przenoszę się do miejsc w których byłam lub pragnę być.
Do miejsc których mi brakuje, za którymi tęsknię.
Moja potrzeba podróży jest z całą pewnością wynikiem dopiero co przeczytanych książek. Co nie zmienia faktu że wielokrotnie byłam namawiana na ich przeczytanie, ja zaś konsekwentnie te namowy IGNOROWAŁAM!
Moje obecne pragnienie ponownego odwiedzenia poznanych miejsc, jest na tyle silne że wpłynęło na chęć przeczytania tych odrzucanych jeszcze niedawno książek... dziś, po ich przeczytaniu nie mam pojęcia czemu!
Chyba zwyczajnie potrzebuję ciepła, słońca, zmiany.
Na razie podróżuję dzięki czytanej literaturze. Rozsądnie staram się omijać książki opowiadające o krajach takich jak Peru, Nowa Zelandia czy Irlandia - to moje kolejne ogromne marzenia. Marzenia obejmujące niesamowite podróże, poznawanie nowych miejsc, innych smaków, nowych aromatów, ludzi... To kiedyś.
Teraz żyję niezwykle intensywnymi wspomnieniami swoich podróży do Włoch, krótkiego zachłyśnięcia się Prowansją, krótkiego i niepełnego,bo właściwie byłam na Lazurowym Wybrzeżu więc Prowansji miałam namiastkę zaledwie, ale zapachy, ciepło pozostały.
Tęsknię.
A może uda się wrócić? Może w tym roku uda się nam wybrać w podróż w poszukiwaniu chwil minionych?
Trzymajcie kciuki za TO razem ze mną:)
Tymczasem wracam do lektury. Bo czytając wracam TAM :)
To taka moja osobista podróż.



I taki oto post powstał. Zupełnie jak nie mój! :)

Pozdrawiam CIEPŁO!