Przeziębienie minęło, i chęci tym samym powróciły ;)
Zasiadłam do maszyny, i gdzieś między kuchennymi wariacjami, a opanowaniem szalejących dzieci udało mi się uszyć coś, co docelowo należeć będzie do córki.
Wspominałam kiedyś że dziewczę tańczy. W związku z tym szykuje się do pierwszego POWAŻNEGO występu, w dodatku wyjazdowego! Znając swe ograniczenia czasowe już teraz uszyłam TO:
Czyli kosmetyczka i worek na brudną bieliznę, komplet praktycznie w każdym detalu ;)
Dodatkowo, trochę z rozpędu powstała jeszcze jedna kosmetyczka, i dostanie się mła :)
Tu w kompletnym komplecie ;))
A jeszcze dziś, z potrzeby i w związku z wizytą u dawno niewidzianych znajomych uszył się prawie sam koszykowy kram ;) Zgodnie z życzeniem obdarowywanej w ulubionych brązach:)
I tyle nowości. Jeszcze dziś po powrocie z naszych rodzinnych występów gościnnych zabieram sie za kończenie zaległych prac, poniekąd biżuteryjnych.
Jak dobrze być zdrowym!
Pozdrawiam ciepło ;))