Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przysłowia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przysłowia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 sierpnia 2015

Orientalna, szydełkowa chusta......czyli porzeczki w turkusie :)

Oriental, crochet scarf ...... or currants in turquoise :)
Uwielbiam lato, zwłaszcza za jego nasycone kolory w wydaniu orientalnym.
Pojawiają się one  wówczas  nie tylko w modzie na ulicach, ale owocach i kwiatach. 


Tym razem zupełnie niespodziewanie,
gdy nurkowałam w kartonowych pudłach, w poszukiwaniu zupełnie czegoś innego, 
wyjrzała do mnie ta oto, nieskończona wówczas chusta. 

Zrobiłam ja chyba na jesieni lub zeszłej wiosny:) 
nie pamiętam:)
Teraz wszyłam wszystkie nitki i oto jest:) 


Powstała z dwóch mięciutkich mieszanek wełny z akrylem. 
Ten przeważający turkus to jeden motek,
nieco grubszy a reszta to kilka różnych motków pozostałych
po moich wielokolorowych chustach.


Pamiętacie te: klik i klik:)
Z turkusu zaczęłam kiedyś na drutach szal- klik.

Stwierdziłam jednak, że  jest mało wydajny, 
miałam dokupić motek, w końcu sprułam i dodałam tu:)



Z powodu upałów szukałam w szafce z ciuszkami 
jakiejś przewiewnej spódnicy.
Oczywiście, napatoczyła mi się ta indyjska,  
w kolorach identycznych jak w chuście;)


I tu znów dochodzę do potwierdzenia przysłowia:
"podobne przyciąga podobne";)


Jeszcze pochwalę się Wam ręcznie robionym mydełkiem-
to prezent od mojej córki, przywieziony  z Bułgarii. 
Pięknie pachnie czarną porzeczką.

Oj, nazbierałam się ich  jako nastolatka, na działce  u Tatki:)
Potem już razem, w upalnej jak dziś pogoda, kuchni
(paliło się w piecu węglem nawet latem, by ugotować obiad),
razem z Tatą myliśmy owoce, obieraliśmy z szypułek, robiliśmy bardzo liczne przetwory.
Specjalnością Taty była świeża galaretka z czarnych porzeczek,
ucierana ręcznie z surowych owoców z cukrem, bez pasteryzowania.
Wino domowe z czarnych i czerwonych porzeczek też było pyszne, a jaki kolor!:)
A dlaczego tak dziś to wspominam?
Bo dziś są  urodziny mojego Taty, gdyby żył skończyłby 94 lata,
rocznik 1921, pokolenie Kolumbów.


A tu,  na zdjęciach nasz domowy senior rodu zwierząt 
- Ciciuk, okupuje Martynce walizkę.


Jego bezcenna , śpiąca poza, mówi wszystko: 
.."dajcie Wy mi święty spokój":)


Córka  przepakowywała ją prawie w biegu, bo znów wyjechała do pracy, 
na kolonie w Słonecznym Brzegu.

U nas, póki co Słoneczny Śląsk, 
a chmury też słoneczne, upalne,
zupełnie nie zapowiadają deszczu. 


Zaszydełkowałam się trochę w bawełnie, większy projekt,
więc końca nie widać. 

Ale... mam w pudłach jeszcze inne Ufo-ki, jak je nazywacie, 
czyli moje prace z Nieskończoności:)


O,  byłabym zapomniała: :)
Dane techniczne:
 Włóczka:   turecka mieszanka akryl i wełna
Waga; ok. 20 dkg.
 Wymiary:
- szerokość w ramionach: 175cm
- wysokość chusty; 80 cm

 Czas pracy; tym razem nie liczyłam :) 

Pozdrawiam Was serdecznie spod wiatraka;)

PS.
Chusta oczywiście jest póki co wolna, czyli
"for sale":)
Zastanawiam się tylko, czy jej nieco nie powiększyć, 
obrabiając wkoło cieniowanym różem indyjskim:)





poniedziałek, 27 lipca 2015

Przy sobocie- przy robocie:)

Jest takie powiedzenie na Śląsku,
 a może  i w całej Polsce:) 
"Przy sobocie, po robocie".


No ja mam tak, że  biernie wypoczywać nie umiem, 
więc szydełko czy druty nie chcą się odkleić ode mnie:)
Jeszcze żółty sweterek w paski nieskończony,
a już zabrałam się za kwiatki do nowego:)
I chyba tak powinnam była zrobić od początku, 
dziergając żółto- zielona pastele cały czas o tych kwiatkach myślałam..:)
 W dzianinowych paskach, nawet w moim zwariowanym "hippi i eco" klimacie,
nie wyglądam dobrze:)


A ażur z najprostszych kwiatków, w dodatku sprawdzony już dawno temu-
jak widzicie tą kremową bluzeczkę,
pisałam o niej tu- klik,  
(praca wykonana na wakacjach w  1994 roku:)
robi się szybko i przyjemnie. 
I jak widać jeszcze dzianina trzyma się dobrze,.

Będzie to robótka taka awaryjna, jak mnie napadnie:)) 
 Jakie kolorki wmieszam, czy dokupię coś jeszcze, tego nie wie nikt. 


Tak, w sobotę były u mnie upały, 
 na moim osobistym kubku nawet
Japoneczka się chłodzi wachlarzem
A w kubku brzoza z pokrzywą:) od nadmorskiej Eli.


Mam jeszcze stare zapasy, 
trzeba się jakoś ratować by być pięknym i młodym:))

A wieczorem z Sarenką, 
na spacerze ustrzeliłyśmy
takie oto śląskie niebo tuż przed zachodem.


Prawda , że piękne są kolory natury? 


I z tym Was zostawiam:)
Jest czas kanikuły, patrzcie pod nogi,
co tam piszczy w trawie



i jak leniwie płyną chmury:) 


niedziela, 22 września 2013

Trzy bawełniane, szydełkowe poduszki dla dzieci:)


Poduchy zaczęłam jeszcze w czasie upałów,
skończone dopiero teraz, z różnych przyczyn.



Zdjęcia nie są dobre, ale jutro ma być  podobno deszczowo u mnie, 
więc zaryzykowalam sesję foto dziś- z aparatem tel. syna,
mocno zdezelowanym, ale działa:))

Poduszki mają zagościć  w pokoiku dzieci w stylu skandynawskim,
może nawet dostanę zdjęcia:)
Wszystkie poszewki  są jednakowych wymiarów:) -
jednak ja nie mam takich równiutkich poduszek- wiadomo-
"szewc bez butów chodzi":))




Te trzy poduszki ważą w sumie 45 dkg,  bawełna to perłowy Altin Basak.
Znacie ją już z wcześniejszych moich postów o japońskich kwiatach.

Przyszła pora na cieplejsze dzierganki- chusty, szale , czapki, mitenki , skarpety.
Może i moje sweterki z "nieskończoności" doczekają się niebawem finału?:)

Miłego dziergania  jesiennego Wam życzę:)

piątek, 5 kwietnia 2013

Zrobiona na szaro...czyli moja niecierpliwość;)

Coś się u mnie dzieje..., dziś tylko krótka zajawka. 


Jak widzicie, nazwa bloga nie jest bez przyczyny, równocześnie robię kilka projektów większych,
kilka mniejszych....no nie umiem inaczej.
Bez misz-maszu w moim życiu ani rusz:))

Jak potrzebuję pomyśleć, wyciszyć się, robię szare..:) stonowane robótki, jak potrzeba mi energii życiowej, wtedy kolorowe patchworki, tęcze i inne:)


Dlatego też cierpliwość do mnie... mile widziana:)
Dziś buziaki Wam posyłam, śnieg u mnie zalega,  nadal mokry,  dzieci ulepiły bałwana za oknem...a całą zimę jakoś nie chciało im się:))
Oj "kwiecień, plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata...."
teraz kolej na lato,
czekamy więc:))!

wtorek, 26 marca 2013

Jajka z wiosną...czyli umówmy się;)

...że za oknem mamy wiosnę, że te Święta są wiosenne, oraz na to, że to są jajeczka :)) 
Moje pierwsze w życiu :), zrobione z głowy, szydełkowe, lekko przestrzenne.




Nie obyło się bez frustracji,
że nie stanę na wysokości zadania:((,
oraz
 zmarzniętej głowy w poszukiwaniu bawełny w odpowiednim kolorze. 
Niestety, u mnie w dzielnicy takich brak...
więc zrobiłam z tego co mam w domu, a mianowicie z muliny do haftu:)

Jedno jajeczko, to jeden moteczek - 8 metrów, ich wysokość to około 6-7 cm. 

Czyli u mnie znów sprawdziło się przysłowie...
"potrzeba matką wynalazku":))

sobota, 14 lipca 2012

Mój jest ten kawałek... kocyka...czyli wrzosy i zielenie:)

Ten kocyk zrobiłam już dawno, jako prototyp.
Czasem leży z boku, czasem coś nim przykryję, ale najbardziej lubi go moja Luśka:)
I sprawdził się kocyk jako wzór, posypały się zamówienia i oby tak dalej:)


Zupełnie niedawno uświadomiłam sobie, że "podobne przyciąga podobne"...o kolory mi tu chodzi:)
Lubię od bardzo dawna połączenie wrzosu, różu i tej morskiej zieleni.

Mam obrus co służy mi za ochronę narożnika, oczywiście upolowany w SH.
Bardzo rzadko kupuję sobie torebkę, ale jak tą zobaczyłam, gdzieś leżącą z boku w koszyku, na ziemi, złapałam bez chwili zastanowienia i powiedziałam do niej; "mojaś ty, moja!":).
Moje kolory, moja pojemnośc torby ulubiona, czyli maks:)) i coś świecącego, cekiny, koraliki i warkocze jako uszy.
Aksamitna poszewka na poduszkę też jakoś dawno temu do mnie zawołała:) ...i dziś dziwnym błyskiem zostałam olśniona, że to wszystko pasuje:)!


To tyle o mnie i przyciąganiu kolorów.
A teraz prośba do Was, pomóżcie wybrac wersję kwiatowej alpaki:)
Czy dwa rzędy białego wkoło czy jeden?


Nie sugerujcie się proszę, że tych mniejszych kwiatów jest więcej i jakoś to zaczyna wygladac.
Chodzi tu o "bielszy odcień bieli" na narzucie.


Wasze głosy są mi zawsze pomocne i dziękuję bardzo, że piszecie:)
Deszczowe pozdrowienia dla Was, tak dla odmiany:)

niedziela, 20 maja 2012

Napadło mnie na relaks od szydełka....:)

Czyli co się robi, gdy coś człowieka znudzi....


Mam tylko pytanie do wprawnych dziewiarek:
jak zblokuję dzianinkę, to o ile ona się powiększy?
( może być "Pi razy oko":)
Bo jestem w kropce i nie wiem, ile jeszcze dorobić, by chusta była taka jak chcę:))

Na okrasę roboczego posta zdjęcie mojej zmęczonej maturzystki i tancerki (sezon mażoretkowy w pełni:)
z naszym domowym kociakiem "przytulakiem- odstresowywaczem":)


Buziaki dla Was!

środa, 16 maja 2012

Słodka, pastelowa poduszka szydełkowa:)

Nie miałam pomysłu na poduszkę...lub inaczej, natłok spraw i myśli nie pozwalał przebić się tej właściwej.
Ale w myśl zasad, że "najlepsze są proste rozwiązania", oraz "im mniej tym lepiej":) szybko powstała ta podusia.


Ponieważ już bardzo długo żyję wg maksymy, że nie lubię marnować włóczki ani swojej pracy, kwadracik z błękitem wmontowałam w tył poduszki:)


Jednocześnie dziękuję Wam z wszystkie podpowiedzi:).
To zawsze są cenne informacje, co się komu podoba, co jest na czasie:)
Mam włóczki na tyle, że chyba powstaną do kompletu inne, ale o tym sza:) na razie.
Ta poduszka miała być zapinana na zatrzaski plastikowe, ale może znajdę jakieś ładne guziczki:)


Dane;
-włóczka; akryl Kotek(biała), i akryl pastelowy
-wymiary; 38 x 38 cm, spokojnie wchodzi podusia 40 x 40 cm.

Podusia jest do wzięcia od zaraz:).

Buziaki pochmurne nieco dla Was i do następnej poduchy:)!

środa, 9 maja 2012

Trzy poduszki szydełkowe, niebiańskie...three heavenly, crocheted pillows...czyli uczymy się angielskiego:)

Te poduchy są w drodze:) a my z córką szlifujemy angielski, jutro matury cd:)



Tzn, córka bardziej szlifuje, bo radzi sobie całkiem dobrze, ja umiem małe co nieco..:)
Wasze kciuki na matmie się przydały, dziękujemy!!!!:)


Lalunia w rui, nie odpuściła białym poduchom, w myśl zasady;
"Podobne przyciąga podobne" lub jak kto woli,
"Ciągnie swój do swego":)



I na koniec zagadka dla spostrzegawczych; poduchy różnią się między sobą, czym?
Cdn.

sobota, 21 kwietnia 2012

Pastelowa wiosna:)

Wszechobecna wiosna jest raczej pastelowa tego roku:).

W zwiewych ubraniach, kosmetykach, słodyczach, kwiatach jabłoni, wiśni, w błękitnym niebie:)


Układam więc sobie pastele do następnych poduszek:)


Skończyłam również dużą poduchę w błękitach- taka nieco "niebiańska":)



To jedna z trzech, czyli cdn:)

Pastelowego weekendu Wam życzę:)

Ps. Nie mogę ogarnąć nowego bloggera...wrrr...ech,
"czasem lepsze jest wrogiem dobrego"...

piątek, 13 kwietnia 2012

Moje zapasy;)

Czasem jestem jak chomik, coś zrobię- nie wykorzystam- schowam.
Najczęściej tak skutecznie, że potem zapominam, że w ogóle to mam, lub gdzie schowane:))
I tak jest teraz- w jednym ze szmacianych worków wielkości Mikołajowego:))
znalazłam kwadraty kolorowe.


Kiedyś robiłam duży pled, i dosłownie brakło mi włóczki białej(już nie do dostania) przy samym końcu pracy...więc zrobiłam nowe kawdraty- już z Kotka:)
Te zostały. Więc pozszywam jako poduszki, będą do wzięcia:)


"Kto pierwszy ten lepszy":))- chętnych zapraszam na maila.
Istnieje też możliwość zamówienia poduch z dowolnych kwadratów tu widocznych- poukładałam kolorami.
Każdy kwadracik ma wymiar ok 11cmx 11cm.

Kolorowego weekendu dla Was:)