Skończyłam go jakiś czas temu, ale z powodu nawrotu letniej,
upalnej pogody- odłożyłam na bok,
razem z wszyciem nitek:)
Teraz, kiedy się trochę ochłodziło i przyszła jesień;)
wyjęłam go- na razie do zdjęć.
Oczywiście Luśka towarzyszyła mi dzielnie;)
podczas całego procesu tworzenia swetra:)
Robiłam go od góry, bez zszywania, uwielbiam takie projekty.
Oczywiście nie bez prucia, karczek i ściągacz ściegiem francuskim
w końcu udało się dopasować, by dekolt nie był zbyt duży , ani za mały:)
Jak widzicie, ze sweterka zrobiła się tunika,
ale celowo dodawałam oczka po obu bokach.
Taki model odpowiada mi najbardziej.
Trochę, ze względu na paski wyglądam w nim jak bałwanek, ale nic to:)
Nie są to moje ulubione kolory, bardzo rzadko chodzę w brązach i beżach.
Ale jak zamotam się jakimś kasztanowym, zwiewnym szalikiem,
włożę zapomniane swoje kolczyki, będzie ok:)
Te kolczyki zrobiłam sobie kilka lat temu, z kordonka,
dodałam złote nici.
Już je chyba prezentowałam na blogu,
w początkach mojego pisania, to już minęło 7 lat? :)
Wówczas kolczyki dla siebie robiłam hurtowo, w różnych kolorach.
Może czas by wrócić do tego i zrobić nowe wersje i nowe kolory? :)
Chce jeszcze pochwalić się cudownym, miodowym mydełkiem,
jakie dostałam w prezencie od znajomej.
Widzicie tę piękną, wytłoczoną pszczołę:) na tymianku?... a jak pachnie:)
Nuta miodu , ziół i cytrusów, na razie tylko delektuję się zapachem:)
Mydełka są robione ręcznie przez ekologiczną pasiekę.
Można je nabyć w sklepie w Katowicach o wdzięczne nazwie :
Tam znajdziecie nie tylko miód w mydełkach, farmaceutykach, suplementach,
ale również w kremach, świecach, soli do kąpieli
oraz dla smakoszy- miody pitne, pierniki, czekolady albo krówki.
Jeszcze tam nie byłam, ale zapewne się wybiorę,
bo zapach mydełka po prostu jest urzekający:)
Tymczasem wracam do moich kolorów,
w "alpejskim jeziorze" robię rękawy:)