Tak... mieszkam tak długo na Śląsku, że chyba jestem ślązaczką...:)
i wypada czasem zareklamować swój region:)
Dlaczego śląskie skarpety...ano dlatego,
że jak już ustaliliśmy w poprzednim poście,
nie są to łowickie skarpety...:)
Ponadto kolory faktycznie takie,
jak w strojach ludowych, śląskich.
A na dodatek okazało się, że dziergałam je dla sąsiadki z osiedla obok..:)
a jadą już saniami z Mikołajem do Rybnika:) razem z innymi gyszynkami:))
No i na razie tyle na temat regionu:))
Zrobiłam je z cudownie miękkiej,
kremowej, niemieckiej mieszanki wełny,
o niebanalnej nazwie "Tradycja":))
I jak sie Wom, ludkowie widzom moje zokle? :))
Bajtle rade lotajom po dylinie we samych fuzeklach.
Ino potym trza je durś ficować:((
Jo wiym, teroski już żodyn fuzekli nie ficuje ino wyciepuje..:)
Jak niy znosz jakigo słowa to sie podziwej na dykcjonorz:)))
A jo ida heklować, bom już cołkiyem uniskorzona z robotom:)
i rozprawiom tu "bery i bojki" ślonskie;))