Zupełnie dla mnie nieoczekiwanie zaczęłam robić chustę tęczową, Mexico nr 3.
Tak, tak, drugiej jeszcze nie publikowałam:)
Tu jeszcze z nitkami, będą jeszcze macki, ale to później uzupełnię.
Układ kolorów staram się robić za każdym razem inny.
Brzeg tym razem wykończony ryżem-
poprzednie były ściegiem francuskim.
Bardzo lubię to malowanie włóczkami:)
Mieszam różne włóczki, mohery głównie,
ale i wełnę, ciut akrylu puszystego.
Chusta jest bardzo ciepła, całoroczna,
nawet na chłodne już wieczory sierpniowe.
A tak powstawała:)
Zupełny spontan...jak to u mnie;)
Dziewczęta na fb zachwycają się przenikaniem kolorów,
a ja cały czas twierdzę, że te tęczowe chusty są jak "bigos na winie":))
Wplatam co się nawinie pod rękę;))
To jeszcze nie ostatnia taka,
bo przecież muszę zrobić w końcu dla siebie;)