Wydawać
by się mogło, że życie sióstr ustabilizowało się - wspólnie prowadzą
dom, opiekują się dwójką dzieci Natalii, Anna prowadzi własną firmę,
Natalia, Magda i Natka studiują, natomiast Nata pisze książkę o tym co
wydarzyło się w ich życiu przed dwoma laty. Książka wprowadza spore
zamieszanie, ponieważ opisane w niej osoby nie do końca zgadzają się z
wizją autorki, jednak ten konflikt blednie wobec większego problemu.
W
tajemniczych okolicznościach zaginął bowiem Janusz Zawada, przyjaciel
Jarosława Sucharskiego. W jego mieszkaniu policja znajduje bezgłowe
zwłoki, a kilka dni później odnalezione zostaje spalone auto Zawady z
ludzkimi szczątkami w środku... Siostry nie wierzą w śmierć starszego
pana i postanawiają przeprowadzić własne dochodzenie. I nie przeszkodzą
im w tym nawet zadomowieni u nich policjanci...
Olga
Rudnicka po raz kolejny serwuje nam kryminalną historię z ogromną dawką
dobrego humoru. Natalie w dalszym ciągu są wojownicze, uparte i
niezależne, często dochodzi pomiędzy nimi do scysji, jednak przeciwko
innym osobom zawsze działają wspólnie - nieważne czy jest to jakiś
szemrany typ, czy narzeczony jednej z nich. Kto zechce wejść pomiędzy
siostry Sucharskie lepiej, żeby od razu pisał testament.
Oprócz
głównych bohaterek spotka czytelnik w książce kilka innych osób, które
poznał przy okazji lektury pierwszego tomu ich przygód - komisarza
Adriana Potockiego, narzeczonego Natalii; komisarza Marcina Kurka
obecnego/byłego chłopaka Naty; Darka, chłopaka Magdy oraz Przemka i
Anielkę, dzieci Natalii. Szczególnie młode pokolenie wykaże się ogromną
aktywnością i kreatywnością w działaniu, gmatwając, już i tak pokręconą,
intrygę. Do grona osób związanych z mieszkankami Mechlina dołączy
jeszcze para poznańskich policjantów, Donata Bryt i Marian Jaglecki, a w
tle pojawią się pracownicy CBŚ-u - jednak nawet takie natężenie
pracowników organów ścigania nie jest w stanie przeszkodzić siostrom
Sucharskim w realizacji ich zamierzeń...
Do
tego garnca miodu na cześć "Drugiego przekrętu Natalii" muszę jednak
dołożyć niewielką łyżeczkę dziegciu. Jest niestety kilka błędów -
chociażby dotyczących wieku bohaterek (w pierwszym tomie Nata była 5 lat
młodsza od Anny, a w tym już tylko o 3) czy nazwisk (np. Marcin Kurek
co jakiś czas jest Marcinem Potockim). Nie mnie sądzić kto ponosi winę
za te niedopatrzenia, jednak jeśli ktoś czytał pierwszą część przygód
sióstr Sucharskich to takie błedy rzucą się pewnie woczy.
Jednak mimo wszystko serdecznie polecam tę książkę - dobra zabawa gwarantowana.