Rodzinne historie zostały opowiedziane wyłącznie z kobiecej perspektywy - najpierw Agnieszki Rzędzianki, starej panny (słowo singielka jakoś zupełnie nie pasuje do tej osoby na okladce, nieprawdaż?:)), z monstrualnym ego, podkochującą się w swoim pracodawcy - Wilhelmie Glogerze (nie na tyle jednak, aby uczyniło to wyłom w jej szlacheckich zasadach - ponieważ jego herb był 300 lat młodszy, uważała go za zwykłego łyka), a następnie jej ciotecznej wnuczki - Anki.
To świat dworków, kuracji ziołowych, faktycznego matriarchatu w patriarchalnym świecie , artystycznych kontaktów (wielokrotnie pojawi się na kartach książki Kraszewski). Z rzadka tylko spokój zakłócają jakieś wojny lub powstania. Jeśli jednak, jak główna bohaterka, żyje się prawie sto lat i siłą rzeczy co jakiś czas uczestniczy się w pogrzebach ludzi o jedno lub dwa pokolenia młodszych (75 lat i już umarł? Zawsze wiedziałam, że jest niedojdą!), można traktować te kataklizmy dziejowe w zupelnie innej perspektywie.
Lektura szczególnie polecana na siarczyste mrozy:).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muszyńska Hoffmanowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muszyńska Hoffmanowa. Pokaż wszystkie posty
piątek, 24 lutego 2012
"Kwitnące floksy" - Hanna Muszyńska Hoffmanowa
Subskrybuj:
Posty (Atom)