Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Caprice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Caprice. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 marca 2014

Caprice N°3, bransoletka

Caprice numer 3 to moje kolejne podejście do tematu tej sympatycznej bransoletki. Moje przednie zmagania z tą niezwykle koralikożerną materią można podejrzeć we wcześniejszych wpisach (KLIK i KLIK). Tym razem jest dużo oszczędniej w kolorach, nie licząc użytych przezroczystości, jest ich aż sztuk dwa - czerń i czerwień. Całość błyszczy się wesoło i prezentuje dość elegancko, na wielkie wyjście jak znalazł.
Bransoletkę, podobnie jak poprzednie, zrobiłam posiłkując się tutorialem Anety Majewskiej KLIK.


Siateczkę bazy wykonałam koralikami Toho 11o w kolorze Opaque Jet i żyłką, dzięki czemu całość utrzymuje stały, lekko wypukły kształt.


Naszyte koraliki to w przeważającej mierze 4 mm Fire Polish, są tam również czerwone kryształowe oponki, szklane a'la bicone, kulki niemal czarnego hematytu i zwykłe szkło.


Całość wbrew pozorom nie jest bardzo ciężka i pasuje na większość średnio szczupłych nadgarstków.


~||~

Candy zbliża się wielkimi krokami do końca i sądząc po frekwencji nie wymaga większego zachwalania :) jednakże tym z was, którzy jeszcze nie mieli okazji się o nim dowiedzieć, przypominam, że wciąż jest czas by przyłączyć się do zabawy.
Witam też nowych obserwatorów bloga, wszystkim zaś bardzo dziękuję za przemiłe komentarze i odwiedziny.

Trzymajcie się ciepło:))

wtorek, 14 stycznia 2014

Bransoletka Caprice podejście drugie

Idąc za ciosem i będąc pod ogromnym urokiem popularnej Caprice, zrobiłam kolejną wielokolorową wariację na jej temat. Od swojej poprzedniczki z ostatniego wpisu różni się co prawda w kilku szczegółach, ale to wciąż ten sam projekt według tutorialu Anety Majewskiej z AMIRkoraliki (KLIK). Ten egzemplarz zrobiłam wyłącznie na własny użytek i miarę. Mam szczupły nadgarstek, z którego spadają wszystkie kupne bransoletki, te z zapięciami zawsze przerabiam, ale problem w tym, że niespecjalnie lubię zapięcia. Nadszedł więc czas by wydziergać sobie coś eleganckiego, bo jak wiadomo szewc bez butów chodzi, a tu mrozy zapowiadają :)


Bransoletka jest szersza od poprzedniej, ale wciąż węższa od oryginału. Zamiast 5 rzędów, zrobiłam 4. Powód był prozaiczny, znowu zabrakło mi koralików na wyplecenie siatki! 


Starałam się wybierać koraliki najbardziej zbliżone rozmiarem do zalecanych w projekcie Fire Polish 4 mm. Oczywiście i one się tu znalazły, ale zdecydowanie przeważają w tym miszmaszu szklane kuleczki. Wybrałam przezroczysto miodowe, błękitne kocie oczka, kremowe satynowe perełki, złoty hematyt, nierówne ala bicone oraz akryle, jest też kilka pełnokrwistych biconków w szafirowym kolorze. Wszystko w niebieskościach, złocie, brązie i srebrze (plus perełki).


Siatkę wyplotłam z japońskich Toho 11o w kolorze Metallic Iris Brown, ich kolor dobrze podkreśla barwy naszytych koralików. Bransoletka ma około 3,1 cm szerokości i ten gabaryt pasuje mi najbardziej, nie znaczy to jednak, że nie kusi mnie by zrobić szerszą :) Gdyby "kapryśka" nie pochłaniała tylu koralików, a co za tym idzie złotówek, to zrobiłabym ich pewnie z tuzin.


Chciałabym podziękować za to, że do mnie zaglądacie i komentujecie, co jest największym komplementem i zachętą do pracy. Macham też łapką na powitanie nowych obserwatorów, wpadajcie do mnie często. Pozdrawiam Was ciepło :)

środa, 8 stycznia 2014

Bransoletka Caprice i wyróżnienie

Caprice była na mojej koralikowej liście zadań do wykonania od naprawdę dawna, niestety zawsze coś stawało na przeszkodzie bym wreszcie się za nią wzięła. Realizację tego projektu w głównej mierze wstrzymywał permanentny brak odpowiedniej ilości materiałów. Caprice jest niestety dość koralikożernym a przez to kosztownym przedsięwzięciem. W sukurs przyszło mi zamiłowanie do zbieractwa, otóż nagromadziłam przez lata tyle przeróżnych koralików, których nigdy do niczego nie użyłam, że chciałam je nawet oddać pierwszemu chętnemu, ale olśniło mnie, że do tej bransoletki będą pasowały jak ulał.


W oryginalnym projekcie autorstwa Anety Majewskiej z AMIRkoraliki, z którego korzystałam (KLIK), potrzeba około 400 kryształków Fire Polish i 20 g Toho 11o, ja skróciłam bransoletkę z 5 rzędów do 3, przez co użyłam nieco mniej materiałów. Bransoletka ma szerokość 2,5 cm oraz 18 cm długości.


Powody, dla których nie trzymałam się ściśle pierwotnego projektu były dwa; nie miałam 2 opakowań Toho w tym samym kolorze i bałam się, że tak szeroka bransoletka będzie za ciężka. Moja odchudzona wersja, prawdę mówiąc, bardzo mi się podoba.


Zdecydowałam się również na zamontowanie zapięcia, wybrałam jasno miedziane typu slide. Jego piękny kolor podkreślają koraliki FP w podobnej barwie.


Moja Caprice jest bardzo lekka i pięknie układa się na nadgarstku, nie wszystkie "kryształki" są bowiem szklane, część z nich to ultralekkie akryle. Przy wyborze alternatywnych koralików warto pamiętać o użyciu w miarę równych kształtów i rozmiarów, w przeciwnym razie bransoletka będzie nieforemna. Ja zdecydowałam się na kuleczki o średnicach 3 - 4,5 mm, krzywulce ala bicone i fire polish 4 mm. Siatkę wyplotłam z Toho 11o w kolorze Metallic Iris Purple.


Ta różnorodność materiałów (ametyst, złoty hematyt, szkło, kocie oko, plastik) sprawiła, że całość jest nieszablonowa, jednocześnie pozostanie przy spójnej gamie kolorystycznej (fiolet, niebieski, zieleń, złoto) nadało całości harmonii. Bransoletka tak mi się spodobała, że robię już kolejną :)


Przydługi wpis kończę częścią rozrywkową :)

Zela przyznała mi wyróżnienie Versatile Blogger Award, za co bardzo jej dziękuję. Tym razem zabawa polega na wyjawieniu 7 faktów na swój temat, których inni nie znają. Biorąc pod uwagę względną anonimowość blogowania, każdy fakt o mnie będzie nieznany ;) ale postaram się sprostać zadaniu.


  1. Nie cierpię gdy mówi się do mnie Aśka, każde inne zdrobnienie od Joanny jestem w stanie przyjąć z uśmiechem oprócz drażniącej moje nerwy "Aśki". Oczywiście bez przerwy mówią do mnie Aśka, grrrr...                                                                                                                                                
  2. Jestem niemal wszystko żerna, nie zjem jednak niczego w czym znajdę włos, nawet własny.                                                                                                                                                                  
  3. Uwielbiam czytać i kupować książki, moja biblioteka ma już ponad tysiąc pozycji (nie liczę książek męża), większość z nich przeczytałam.                                                                                                           
  4. Mam dość specyficzne poczucie humoru, które z konieczności poszanowania obowiązujących norm społecznych, zmuszona byłam nieco utemperować. Kilkakrotnie zdarzyło mi się śmiertelnie obrazić garstkę ludzi cierpiących na deficyt poznawczy w zakresie pojmowania ironii oraz sarkazmu i  musiałam ich później unikać. Jak się okazało na dobre mi wyszło, bo naukowcy odkryli, że większość seryjnych morderców to ludzie pozbawieni poczucia humoru.                                                                     
  5. Dużo lepiej wychodzi mi przelewanie myśli na papier niż mówienie, dlatego wolę pisać maile i smsy niż odbierać telefony.                                                                                                                                    
  6. Mam fotograficzną pamięć, wystarczy, że skupię się nad czymś chwilę, a na pewno trafi to do mojej "bazy danych" na zawsze :) pamiętam na przykład zawartość szaf i półek z każdego miejsca w którym mieszkałam, gdzie coś stało i jak wyglądało. Bardzo przydatna umiejętność w czasie nauki i gdy ma się zapominalskiego męża:)                                                                                                                    
  7. Raz w życiu byłam u kolorystki, która po pomizianiu mnie setką kolorowych chust, załamana doszła do wniosku, że jedynym kolorem z całej palety, który pasuje do mnie wręcz idealnie, jest czerń. Dziewczyna naprawdę bardzo się starała zakwalifikować mój typ urody, do któregoś z obowiązujących typów według pór roku, dlatego chcąc ją podnieść na duchu wypaliłam z głupia franc, że bardzo mnie cieszy uzyskana właśnie pewność, że na moim pogrzebie nikt nie będzie wyglądał lepiej ode mnie. Jej mina kazała mi ponad wszelką wątpliwość uznać, że oto po raz kolejny spotkałam na swej drodze jeszcze jednego seryjnego mordercę (patrz pkt 4).


Mam nadzieję, że po wyjawieniu tych ściśle tajnych informacji nadal mogę czuć się bezpieczna, a Wy z kolei nie uciekniecie stąd w popłochu:)

Oczywiście wyłamuję się z konwencji po raz kolejny i nie przekazuję pałeczki dalej, wiem bowiem, że nie każdy lubi tego typu blogowe zabawy, jeśli jest inaczej, czujcie się zaproszeni i wyjawcie 7 faktów o sobie na Waszych blogach.

Pozdrawiam ciepło.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...