Obserwatorzy
piątek, 21 lutego 2014
Wielkanocne wspomnienia
czwartek, 14 czerwca 2012
Candy na pożegnanie z blogiem
i zapraszam pod nowy adres
magiczneatelier.blogspot.com ,
My new blog :
a zostawiając komentarze u Was będę od dziś Agatą z magicznego atelier :)
Powód tej decyzji głównie jeden. Nazwa starego bloga sugerowała wielu odwiedzającym go osobom, określoną zawartość czyli biżuterię. Dostawałam wiele maili i komentarzy od osób, które pisały, że długi czas omijały mnie, sugerując się właśnie biżuteryjną nazwą. Tymczasem, kto mnie od początku odwiedza ten wie, że biżuteria tylko na początku mojego „hendmejdowania” była głównym tematem bloga. Teraz pochłonęło mnie szycie. Mam nadzieję, że nowa nazwa bloga przyciągnie nowych obserwatorów, którzy do tej pory omijali mnie szerokim łukiem :P
A jeśli chodzi o obecnych obserwatorów, których jest aż 411 osób, aby zachęcić Was do obserwowania mnie pod nowym adresem ogłaszam tam tildowe candy na ( mam nadzieję) dobry początek.
Każdy obserwator mojego nowego bloga, który pozostawi komentarz pod pierwszym postem na blogu magiczneatelier weźmie udział w losowaniu. A przygotowałam dla Was tildowego Anioła oraz kilka innych tildowych stworów. Candy jest oczywiście także dla osób, które do tej pory nie obserwowały mojego bloga :)
Zapraszam więc pod adres magiczneatelier do zapisów, a poniżej kilka zdjęć jednego z upominków jakie można tam zdobyć:)
Powyższy anioł co prawda czekał jako nagroda na to specjalne candy, ale został wczoraj porwany przez moją siostrę, która postanowiła, że będzie pamiątką dla pewnej wyjątkowej Pani przedszkolanki od żegnających się z nią w tym roku dzieciaczków.
Dla Was więc uszyję inną, bardzo podobną :)
Będę Wam bardzo wdzięczna za chwilkę poświęconego mi czasu i za dodanie mojego nowego bloga do Waszych obserwowanych oraz za udział w candy.
Buziaki serdeczne przesyłam i żegnając się zapraszam od dziś tutaj
Agata
piątek, 20 kwietnia 2012
Trzy Małe Misie i troszkę filcowo
Sylwia się naczekała, ale w końcu się doczekała.
Powstały dla niej ( a właściwie dla Zosi, Antosia i Piotrusia) trzy misie, każdy z metką na której jest imię nowego właściciela.
Miały być pomarańczowo-brązowe i w ten oto sposób powstały takie oto, przypominające mi kolorystycznie tygryska z Kubusia Puchatka -korale.
Postanowiłam spróbować, a co mi tam. Bójcie się więc maniaczki tildowe, lecę zasypać Was pytaniami ;)
A tutaj szablon na Misia gdyby ktoś miał ochotę uszyć podobnego :)
czwartek, 12 kwietnia 2012
Wiosennie
Święta, Święta i po Świętach, najwyższy więc czas wziąć się do roboty.
Czekają mnie jeszcze prace w ogrodzie i początek remontu "mojego" pokoiku, który w przyszłości będzie pracownią, do maszyny więc jeszcze kilka dni nie zajrzę ;/
Na szczęście przed Świętami udało się wykonać kilka projektów szyciowych.
Dziś pierwszy z nich, chyba najbardziej wiosenny- girlanda :)
Miała w pokoju małej dziewczynki zastąpić tę świąteczną.
Powstało coś takiego
Mam nadzieję, że wiosenna girlanda godnie zastapi tą świąteczną i wywoła niejeden uśmiech na buzi nowej właścicielki :)
Kochane bardzo wam wszystkim dziekuję za wszystkie świateczne życzenia,
a Ewie i Ani za cudowne karteczki.
Witam też wszystkich nowych obserwatorów, już niedługo będzie Was 400, a wtedy może jakieś małe candy ogłoszę, hmmm tylko nad nagrodą muszę pomysleć. Wszelkie propozycje mile widziane :)
Buziaki przesyłam i słonka dużo życzę,
ogłaszam też, że w końcu się zlitowały i przyleciały nasze bociany- wiosnę więc mamy już nieodwołalnie:)
Agata
ps. biegnę teraz poodwiedzać Wasze blogi
poniedziałek, 12 marca 2012
A niech to gęś......
I tak powstają kolejne gęsie ciałka i kolejne i kolejne :)
piątek, 9 marca 2012
O kurczaczek!!!
W ramach przygotowań przedświątecznych, jakiś czas temu powstała mała rodzinka kurczaczków.
Dla mnie przynajmniej są to kurczaki, innym mogą bardziej przypominać kanarki czy papugi :P
Pomysł kurczaczka zaczerpnęłam z jednej z prac jakie widziałam w zeszłym roku na wystawie w czeskiej Ostrawie- tam co prawda były w formie aplikacji, ale ja wolę takie grubaski :)
Moja rodzinka kurczaczków przedstawia się następująco :
Kochane chciałam Was dziś jeszcze zaprosić w jedno miejsce,
a mianowicie na stronę 'Chabrowego Pola'
Jest to miejsce w którym miłośnicy szeroko rozumianego handmaid'u znajdą wiele inspiracji, pomysłów, tutoriali i ciekawych osób.
Kulinaria, szycie, biżuteria, ogrodnictwo, ręcznie robione kosmetyki- wszystko w jednym miejscu.
Dziś pojawił się tam tutorial mojego autorstwa - zapraszam serdecznie
Buziaki
Agata
niedziela, 5 lutego 2012
Pojemnik na pieczywo
Za maszyną, za filcowaniem, za blogiem, no i za Wami przede wszystkim. Dziękuję Wam za maile i komentarze pojawiające się ciągle mimo mojej chwilowej nieobecności.
Przeprowadzka już za mną. Teraz już z górki choć chwilkę potrwa zanim odnajdę się w tych wszystkich kartonach i namierzę moją maszynę i całą resztę sprzętu. Do internetu też dostęp bardzo ograniczony, ale obiecuję już niebawem nadrobić moją nieobecność i poodwiedzać Wasze blogi :)
Dziś przedstawiam uszyty jeszcze przed tym całym zamieszaniem pojemnik na pieczywo tudzież inne drobiazgi.
Wbrew pogodzie za oknem postanowiłam, że pojemniczek będzie bardziej
wiosenny. Pojawiły się na nim miniaturkowe, fioletowe różyczki.
A tutaj z dodatkiem wspaniałych świeżych bułeczek z cukrem różanym
w wykonaniu mojej przezdolnej kulinarnie siostrzyczki :*
Mam nadzieję, że już niebawem będę mogła doszyć do niego inne kuchenne drobiazgi, bo do rękawiczki kuchennej zabieram się już od kilku miesięcy.
To tyle babeczki na dziś :)
Buziaki gorące przesyłam i obiecuję już niebawem pojawiać się częściej.
Papa :*
środa, 11 stycznia 2012
Musujące kulki do kąpieli czyli jak znaleźć sie w Prowansji w środku zimy
Przy życiu w całym tym bałaganie utrzymuje mnie świadomość tego, że w nowym miejscu jedno pomieszczenie zostało zarezerwowane na moje graty, a co to oznacza- Pracownię przez duże P Jupiiiiii
W końcu wszytskie guziczki,materały będą miały swoje miejsce.
Minusem obecnej sytuacji jest fakt, że nie mam czasu na nic ( nie licząc drapania ścian, gruntowania i odnawiania kilku drzwi z 15 warstwami farby :P)
Nie mam chwilowo możliwości wyjęcia maszyny do szycia, ale jakieś zajęcie na te krótkie wolne chwile musiałam sobie wykombinować. Postanowiłam więc wykonać musujące kulki do kąpieli, do których zabierałam się już od roku.
Kulki niekulki bo u mnie dziś w formie serduszek.
Przepis na moje kuleczki musujące:
1 porcja kwasku cytrynowego
2 porcje sody oczyszczonej
kwiaty lawendy, platki róż lub każdy inny dodatek
balsam do ciała ( odrobina)
oliwa z oliwek
barwnik spozywczy ( niekoniecznie)
ewentualnie olejek eteryczny
1. Jeżeli mamy barwnik w proszku rozpuszczamy go w dosłownie dwóch kropelkach wody)
2. Mieszamy suche składniki, dodajemy kwiaty, płatki oraz barwnik.
3. Dodajemy odrobinkę ( łyżeczke-dwie) ulubionego balsamu do ciała
4. Dodajemy powolutku oliwę z oliwek- intensywnie mieszamy. Oliwę dodajemy do momentu uzyskania odpowiedniej konsystencji-garść mieszanki po ścisnięciu w dłoni utrzymuje swoją formę.
Można dodać także olejku eterycznego- mnie niestety uczulają więc w moich kulkach ich brak.
Uzyskaną masę wkładamy do foremek, pojemnikach na lód lub innych pojemniczków i pozostawiamy do całkowitego wyschnięcia. Po kilku godzinach można wyjąć je z foremek i ułożyć gdzieś do dalszego schnięcia min przez kolejne 24h.
Gotowe kulki trzymamy w suchym, zamkniętym pojemniku
Gwarantuję, że kąpiel z takim dodatkiem w tak deszczową, nieprzyjemną pogodę jak ta ostatnio, pozwoli się zrelaksować i przenieść do słonecznej Prowansji.... choćby na te kilka minut :)
Dodatkowo takie pachnące, własnoręcznie wykonane serducha to doskonały upominek np. na zbliżające się Walentynki
wszystkiego dobrego,
buziaki
Agata
sobota, 24 grudnia 2011
Coraz bliżej Święta
Z pełnymi brzuchami i energią na cały przyszły rok widzimy sie już niebawem!
niedziela, 18 grudnia 2011
Świąteczna girlanda
piątek, 16 grudnia 2011
Łosiowisko
Minęło trochę czasu od ostatniej mojej tu wizyty. Minęło trochę czasu od momentu gdy czas pozwalał codziennie zerkać na Wasze blogi. W tym roku przedświąteczny czas nie służy niestety wyciszeniu i refleksji. Porównałabym go raczej do karuzeli. Zarazki, ciągły pośpiech, roztargnienie i inne przeciwności losu skutecznie odciągały mnie od pracy i komputera.
Na dokładkę niedawno zostalismy niespodziewanie „wyproszeni” z mieszkania , które wynajmujemy . W związku z tym zamiast myśleć o Świętach i prezentach kombinowaliśmy gdzie podziejemy się po Nowym Roku. Na całe szczęście powoli wszystko się układa :) Dobre anioły postawiły na mojej drodze kogoś, dzięki komu spełni się moje największe marzenie. Od stycznia zamieszkam sobie w nieco większym niż dotychczasowe 50m lokum :) i Jeszce ogródek będę miała- więc od wiosny wielkie grzebanie w ziemi, sadzenie i inne atrakcje- juz się nie mogę doczekac :)- I jak tu nie powiedzieć: „ Nie ma tego zlego...”
W całej tej karuzeli musiałam trochę popracować. Obiecałam bowiem jakiś czas temu, że zjawię się na lokalnym kiermaszu świątecznym w zaprzyjaźnionej szkole. Na dokładkę w całym tym rozgardiaszu zapodziała mi się cała torba uszytych wcześniej ozdób światecznych. Na szczęście po długich poszukiwaniach torba się odnalazła :) Te odnalezione rzeczy pokażę w nastepnym poście, a dzisiaj przedstawiam najświeższe wyroby.
Łosie, renifery- jak kto woli. Dostałam podobnego rok temu od Annaszy i zakochałam się w nim od pierwszego spojrzenia. Zdecydowałam wtedy, że na kolejne Święta postaram się stworzyć podobne. No i mimo minimalnej ilosci wolnego czasu powstały cztery świateczne łosie.
Buziaki przesyłam i obiecuję zerknąć do Was jak tylko znajdę wolną chwilę
Agata