Moje wakacje definitywnie się już zakończyły. Dzisiaj wraz z powrotem uczniów do szkoły, ja wróciłam do pracy. Odpoczęłam i z nową energią mogę zacząć wrzesień. Polska pogoda jest iście deszczowa, ale nawet mnie cieszy ta nadchodząca jesień... Słoneczny Brzeg był bardzo dobrym wyborem. Pogoda pod koniec sierpnia dopisała i większość dni z naszego pobytu była słoneczna, a nawet upalna. Dużo czasu spędziliśmy na plażowaniu, więc konieczny był odpowiedni arsenał kosmetyczny.
Staram się nie opalać twarzy, zatem obowiązkowo stosuję wysoką ochronę przeciwsłoneczną. Długo szukałam idealnego kosmetyku, który sprawdziłby się przy mojej tłustej cerze. Od ponad roku czasu jestem wierna matującej emulsji z Vichy SPF 50, którą nadal serdecznie polecam [recenzja]. Aktualnie design opakowania został zmieniony i teraz wygląda tak ---> KLIK.
Do ochrony ciała wybrałam niską ochronę przeciwsłoneczną i postawiłam na kosmetyki marki Pollena-Eva. Balsam do opalania SPF 10 był naprawdę niesamowicie skuteczny. Pozwolił mi uniknąć poparzeń, czy też jakichkolwiek zaczerwienień. Ma lekką konsystencję, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Nie bieli, nie tłuści, nie zostawia plam. Tuba jest bardzo wygodna w użytkowaniu. Oprócz tego zaopatrzyłam się w Kokosowy olejek do opalania SPF 6. Tutaj ochrona jest już znikoma, ale mimo wszystko nadal obecna. Olejek delikatnie pachnie koksami, dość szybko się wchłania i nie zostawia mocno tłustej warstwy. Przyjemnie wygładza, zmiękcza i nawilża skórę. Poprawia koloryt skóry i jest bardzo wydajny. Przyspieszacz opalania trudno mi ocenić, bo użyłam go tylko trzy razy. Ma gęstą i kremową konsystencję, ale szybko się wchłania. Minusem jest słaba dostępność tych kosmetyków. Ja zamówiłam cały zestaw na Allegro. Ceny wahają się od 5 zł do 10 zł maksymalnie.
Po kąpielach słonecznych stosowałam duet z Ziai. Żel łagodzący po opalaniu był niczym kompres dla rozgrzanej skóry. Właściwości chłodzące były raczej znikome, jednak żel przynosił wyraźne uczucie ulgi. Na pewno trzymanie tego kosmetyku w lodówce dałoby lepszy efekt. Konsystencja to typowy żel, który szybko się wchłania. Skóra jest gładka, nawilżona i złagodzona. Minusem jest mała wydajność. Nawilżające mleczko utrwalające opaleniznę ma lekką konsystencję i szybko się wchłania. Przyjemnie koi skórę oraz daje efekt nawilżenia. Na pewno pomaga dłużej utrzymać efekt morskiej opalenizny. Niewątpliwym plusem tych kosmetyków jest łatwa dostępność i niska cena. Ja kupiłam je w PoloMarket za około 7 zł każdy.
Mam nadzieje, że moje letnia opalenizna zostanie ze mną przez długi czas. ;-)
Sława mnie wyprzedza! ;-) Mój blog został polecony w gazecie Bravo. Duma mnie rozpiera. ;-)
A tak poważnie to, kiedy byłam nastolatką regularnie czytałam Bravo i Bravo Girl! Miło wspominam te czasy.
Czy ktoś się jeszcze do tego przyzna?
Czy ktoś się jeszcze do tego przyzna?
Źródło: aniamaluje on Instagram
Odkrycia tego dokonała Ania Kęska, która prowadzi blog #Ania maluje.