Witajcie! Cały czas jestem jeszcze w trakcie remontu, stąd tak mało czasu na przyjemności (czytaj blogowanie). Ale już powoli nadchodzi kres tych prac. Czekam jeszcze tylko na biurko i wreszcie będę mogła pokazać Wam nowe oblicze mojego pokoju. A tymczasem już jakiś czas temu odwiedziłam znowu sklep Ikea. Kilka rzeczy miałyście okazję zobaczyć już trochę wcześniej...
Kupiłam dwa świeczniki na tealighty ze szkła bezbarwnego (3,99 zł).
Wieczorami wyglądają świetnie, bo bardzo ładnie rozpraszają blask podgrzewaczy.
Słoik z hermetycznym zamknięciem, który wykorzystałam do przechowywania muszelek (9,99 zł).
Dekoracyjne patyki o zapachu jabłkowym (9,99 zł).
Suszki i zapachowe potpourri (9,99 zł i 4,99 zł).
Prześliczna ramka na zdjęcie (15,99 zł).
Kupiłam także firanki przepuszczające dużo światła (15,99 zł).
Zestaw czterech ściereczek kuchennych (7,99 zł).
No i główny zakup, czyli reflektory sufitowe (159,99 zł). Akurat nam się udało i zakupiliśmy je z 15 % zniżką.
Kilka rzeczy miałyście już okazję zobaczyć we wpisie dotyczącym łazienki - KLIK.
W Biedronce kupiłam odświeżacze zapachowe do szafy (7,99 zł) i mam nadzieje, że pomogą.
Niestety, ale z mojej szafy nie mogę się pozbyć charakterystycznego zapachu ''nowości'' i drewna.
O moich planach zakupowych z gazetki "Przytulne wnętrza" pisałam TUTAJ.
Termoforu niestety nie znalazłam, a lampka okazała się brzydka i wręcz miniaturowa.
Za to skusiłam się na poszewki (7,99 zł) oraz polarowy kocyk (19,99 zł) w norweskie wzory.
A dla koleżanki z pracy kupiłam poszewki w renifery. Są boskie!
Skusiłyście się na coś w Biedronce? :-)