Moje paznokcie ostatnio wołają o pomoc. Zakupiłam cały arsenał i zaczynam walkę. Ale o tym za chwilę, a teraz szybki powrót do przeszłości... Nigdy nie mogłam jakoś szczególnie narzekać na wygląd moich paznokci. Rosły szybko, były twarde i mocne. Duża w tym zasługa słynnych odżywek z Eveline. Stosowałam różne rodzaje zamiennie przez okres ponad dwóch lat. Czasami robiłam sobie typowe kuracje nakładając kolejne warstwy i zmywając wszystko po kilku dniach. Jednak zazwyczaj odżywka ta pełniła rolę podkładu pod lakier. Spełnia się w tej roli znakomicie, bo w moich przypadku przedłuża trwałość lakieru i chroni przed odbarwieniami. Wpis o moich efektach stosowania tych odżywek do dzisiaj cieszy się sporą popularnością - [recenzja].
W drugiej połowie 2013 roku zauważyłam, że moje paznokcie są bardzo osłabione. Lakier ekspresowo odpryskiwał, końcówki non stop się łamały, skórki były w opłakanym stanie. Porażka. Jednak nadal za dużo sobie z tego nie robiłam i sięgnęłam po odżywkę szybkiego reagowania z Joko. W aktywnej kuracji utwardzającym głównym składnikiem jest również formaldehyd...
Do złego stanu paznokci mógł się przyczynić także mój eksperyment z hybrydowym manicure - KLIK.
Nowy Rok przywitałam widokiem, którego wcale się nie spodziewałam. Zauważyłam, że płytka paznokcia odwarstwia się i pojawia się wolna przestrzeń pod paznokciem. Od razu przypomniałam sobie wszystkie historie, które czytałam na innych blogach - onycholiza. W moim przypadku są to jakieś delikatne początki, jednak już zauważalne i dla mnie przerażające. Dodam, że nie uszkodziłam paznokci w sposób mechaniczny, bo nie uznaję agresywnego manicure. Zdjęcia marne, ale największe zmiany pojawiły się na palcu małym i serdecznym. Szybko zaczęłam działać i spiłowałam paznokcie najmocniej jak się dało oraz wdrożyłam plan ratunkowy. Na razie nie pozwalam im odrastać, obserwuję, czekam, no i zapobiegam procesowi.
Od około miesiąca nie maluję paznokci. Bardzo na nie uważam i daję im po prostu odpocząć.
Olejek z drzewa herbacianego ma silne działanie antybakteryjne i przeciwgrzybiczne.
Zakraplam go kilka razy dziennie pod płytkę paznokcia na tyle na ile jest to możliwe.
Drugie opakowanie serum Regenerum stosuję zewnętrznie. Ładnie nawilża płytkę oraz skórki.
Odżywka keratynowa z Gal towarzyszy mi od dawna. Stosuję ją głównie na noc.
Maść ochronną Retimax 1500 stosuję na noc na całe dłonie.
Dwa razy w tygodniu robię paznokciom ciepłą kąpiel w olejku rycynowym.
Mam nadzieje, że ten arsenał się sprawdzi i moje paznokcie odzyskają dawną kondycję.
Lakierów do paznokci mi przybywa, ale wszystkie czekają w kolejce...
P.S. Nie byłam u lekarza, więc nie jest to stwierdzona onycholiza. Ba, mam nadzieje, że to po prostu taki gorszy stan moich paznokci i za jakiś czas wszystko wróci do normy, a moje podejrzenia okażą się niesłuszne. Ten post nie ma też na celu dyskredytowania odżywek z formaldehydem. Jeśli macie jakieś porady chętnie poczytam. Akcja - regeneracja czas start :-)