Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beautyblender. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beautyblender. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 lipca 2012

Beautyblender w akcji :-)

Post dla ludzi o mocnych nerwach :-)

Z dwóch powodów - moja cera oraz brwi. 
Brwi były w trakcie zapuszczania. Cera niezmienna od lat ;-)

No to zaczynamy... 
Moczymy beautyblender w zimnej wodzie i wyciskamy go z nadmiaru wody. Gotowy do akcji :-)


Jeszcze palcami nakładam bazę pod makijaż z L'Oreal.
Co do tej bazy - jak widzicie posiadam tylko próbki, które kupiłam na Allegro i przelałam je do plastikowego pojemnika. W sumie za 5 ml bazy zapłaciłam 5 zł :-) Jest naprawdę świetna!

Zdjęcia są słabej jakości, bo ciężko ostatnio o dobre światło, ale wierzcie mi, że różnicę widać. Baza świetnie ujednolica koloryt, zmniejsza pory i ogólnie poprawia wygląd. Przedłuża też trwałość makijażu. Studio Secrets Professional to udany produkt.


Czas na podkład... W roli główniej występuje Revlon, PhotoReady w odcieniu 004 Nude.
Myślałam, że nakładanie podkładu beautyblenderem będzie długotrwałe, ale tak nie jest. W szybkim tempie stempluję całą buzię, a potem delikatnie rozcieram wszystko. Efekt jest bardzo naturalny. Miałam też pewne obawy co do zużywania podkładu, jednak wystarcza taka ilość jak dotychczas. Beautyblender jednak nie wpija nadmiernie tego podkładu.


Czas na korektor Rimmel, Wake me up w kolorze 010 Ivory. Akurat jest to korektor, który nie kryje, a jedynie lekko rozświetla. Przy takich cieniach jak moje efekt jest praktycznie żaden. Sam beautybleder dzięki swoim kształtom idealnie nadaje się do korektora pod oczy.


I na koniec barwy wojenne :-) Z pomocą przychodzi duet Flormar, Pretty Compact.
Niestety na zdjęciach wyszła bardziej plama, niż konturowanie ;-) Przyznam szczerze, że średnio umiem i raczej mało wygodny jest w tej roli beautybleder. Zdecydowanie stawiałabym tutaj na pędzle. Ale może jest to kwestia nabrania większej wprawy.


Nadal nie umiem jednoznacznie określić, czy beutyblender skradł moje serce?
Na pewno jest to gadżet przyjemny w stosowaniu, który daje ładne efekty i jest ciekawą alternatywą dla palców i pędzli. Ja wiem jedno - nie wrócę już nigdy do nakładania podkładu palcami.

Na koniec jeszcze moje nowe brwi :-) Kosmetyczka się spisała!
Na rzęsach mam słaby tusz, który już niedługo obsmaruję ;-)


czwartek, 5 lipca 2012

Beautyblender - mam i ja :-)

Beautyblender wdarł się na polski rynek jako produkt rewolucyjny. Przez długi czas byłam dość sceptycznie nastawiona ze względu na wysoką cenę. Kawałek gąbki za tyle kasy? ;-) Ale jednocześnie gdzieś tam podświadomie wiedziałam, że jeśli tylko będzie okazja to muszę sama się przekonać o co tyle szumu :-) No i udało się! Dzięki uprzejmości http://beautyblender.net.pl zostałam beautyEXPERTEM. Jakiś czas temu uradowana odebrałam paczuszkę z poniższą zawartością :-)


Wszystko ładnie zapakowane :-) Miło, że dbają też o szczegóły!


Z czym to się je? :-) 
Do zestawu zostałam dołączona szczegółowa instrukcja oraz cenne wskazówki.

 Beautyblender - marka stworzona przez topową amerykańską makijażystkę, Rea Ann Silva, dbającą o wizerunek hollywodzkich gwiazd kina i produkcji telewizyjnych, celebrytów, muzyków. Pomysł na beautyblender pojawił się wraz z upowszechnieniem technologii HD w przekazie telewizyjnym. Rea Ann Silva, wykonująca makijaż aktorom w największych produkcjach, potrzebowała narzędzia, dzięki któremu uzyskałaby efekt profesjonalnej metody airbrush, jednak w dużo krótszym czasie i bez zbędnych komplikacji. I tak oto zrodził się beautyblender – idealny aplikator, który łączy w sobie prostotę użycia i doskonałość działania.


Jeśli podkład jest na skórze wyraźnie widoczny to znak, że został źle nałożony. Beautyblender przychodzi tu z pomocą. Jego struktura, specjalny materiał, z którego jest wykonany oraz obły kształt powodują, że nakładany z jego pomocą podkład wtapia się w skórę, tworząc na niej idealną warstwę, bez smug, zacieków i nierówności. Beautyblender musi być stosowany po zwilżeniu wodą – to jedna z tajemnic jego doskonałości. Należy „maczać” go w podkładzie, a następnie ruchem stemplującym rozprowadzać kosmetyk na powierzchni skóry. Uzyskany efekt jest zaskakujący! Twarz wygląda świeżo, nie ma obawy o efekt makijażowej maski, podkład jest idealnie rozprowadzony, nie zbiera się przy linii włosów, nie ma widocznej różnicy odcieni przy żuchwie. Uzyskany rezultat równa się doskonałością z makijażem wykonywanym profesjonalnie metodą natryskową.


Tyle teorii, a tymczasem przestawiam niepozorne różowe jajeczko :-)


W trybie makro da się zauważyć, że struktura gąbki nie jest równomierna. Ale w dotyku beautyblender jest niezwykle aksamitny i przyjemny. Właściwie zdziwiło mnie to, że jajko jest dość zbite, ale jednocześnie bardzo elastyczne i sprężyste.


Beautyblender po zmoczeniu nabiera sporej objętości i idealnie leży w dłoni :-)


Moje pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Beauyblender dobrze współpracuje z podkładami i korektorami. Początkowo czułam się dziwnie wykonując makijaż takim jajkiem :-) Z czasem jest coraz lepiej. Efekt jaki uzyskuję bardzo mi się podoba. Podkład faktycznie wtapia się w cerę i jednocześnie uzyskujemy efekt promiennej cery. Zapewne duże znaczenie ma tutaj fakt, że beautyblender jest wilgotny i dzięki temu twarz wygląda świetliście... Nie ma mowy o żadnych zaciekach, czy plamach. Metodą stemplowania podkład idealnie dociera w każde miejsce :-)


Do czyszczenia otrzymałam próbkę płynu blendercleanser. Według mnie ten płyn jest zupełnie zbędny, ponieważ wcale nie radzi sobie z myciem gąbki. Próbowałam myć beautyblender szamponem Babydream z drogerii Rossmann. I też niestety porażka... Gąbeczka nadal była mocno zabrudzona! Potem podjęłam próby mycia szamponem z SLS w składzie. Też nic to nie dało... Zaczęłam szukać w Internecie metod na domycie jajeczka! Strzałem w dziesiątkę okazała się porada dotycząca olejku! No tak... Oczywiste! Makijaż przecież też zmywam w dużej mierze z udziałem olejków! I faktycznie Olejek myjący z Biochemii Urody idealne rozpuścił brud z podkładu.


Do tej pory do wykonania makijażu używałam Powder Brush z e.l.f. i byłam bardzo zadowolona. Jednak beautyblender daje zupełnie inny efekt na twarzy. Na razie nie potrafię ocenić, czy jajko jest produktem niezbędnym. Aktualnie jestem w fazie testów i zafascynowania tym nowym produktem :-) Dlatego nie chciałabym wydawać zbyt pochopnych sądów. Na pewno beautyblender potrafi pozytywnie zaskoczyć i dzięki niemu ekspresowo wykonuję  makijaż. Myślałam, że konieczność moczenia oraz czyszczenia gąbeczki będzie uciążliwa, ale o dziwo wszystko robi się dość szybko.


Jeśli same jesteście jeszcze niezdecydowane i właśnie rozważacie zakup mam dla Was kod rabatowy :-) Możecie otrzymać 10 % rabatu na zakup beautyblender duopack!

Przy zakupach wystarczy podać KOD: bella
Rabat obowiązuje przez 3 dni - do 9 lipca 2012 r.