...pieski tez sie nudza i szukaja sobie same ciekawych zabaw.
Wczoraj zapragnely dokonczyc skarpetke, ktora robilam na drutach.
Baaardzo sie do tej "pracy" przylozyly, czego efekt byl taki:
Jak widac, z kompletu 5 drutow skarpetkowych pozostal jeden caly, drugi podziurkowany, trzeci i czwarty w kawaleczkach, a z piatego zostaly tylko dwa ostre konce.
Druty byly drewniane, kolorowe i drogie!
Troche sie wystraszylam, ze nie skompletowalam piatego druta, ale te dwa male potwory obrabiaja od ponad tygodnia wszelkie galezie i galazki w ogrodzie (jak bobry), wiec co im tam taki jeden patysio na dwie paszcze?
Ale dla spokojnosci sumienia podskoczylam na druga strone ulicy do weterynarza i wyluszczylam w czym problem (pokazalam tez dowod zbrodni!).
Uspokoila mnie, ze raczej to nie jest niebezpieczne, ale.... powiedziala zebym nakarmila psy.............. kapusta kiszona!!!!
Pokiwalam glowa ze niby jak nakarmic?
Kapusta? Kiszona?
Ale coz, weterynarz wie co mowi, wiec popedalowalam pare metrow do sklepu, kupilam pol kilo kiszonej, otworzylam w domu i ...... malo mi psice palcow nie poobgryzaly, tak wpierniczaly te kapuche!!
Zjadly wszystko, kupilam nastepna paczke i tez zezarly!
"Wyszla" z nich kapusta razem z drewienkami i kawalkami rozowego markera! Uffff!
Nauczona doswiadczeniem, ukochany tablet mam zawsze przy sobie, jak tez komorke i okulary, a torebke z forsa zamykam na klucz w szafie.
"Gdy tylko człowiek staje się w czymś mistrzem, winien zostać uczniem w czymś innym" (Gerhard Hauptmann)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na_drutach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na_drutach. Pokaż wszystkie posty
8 mar 2019
9 gru 2016
Owca-welna-greplowanie-przedzenie-skarpetki
Tak troche dla siebie uporzadkuje w czasie i przestrzeni moje czynnosci w temacie obrobki kupionej (dostanej) strzyzy z owcy lub nabytej (dostanej) gotowej czesanki.
Zaczelo sie w lutym 2013 jak nabylam sobie kolowrotek (w tym poscie).
Niezbyt pieknie mi przedzenie wychodzilo, bylam calkowitym laikiem w tej dziedzinie, i wychodzily mi takie ciezarne dzdzownice :) ( w styczniu 2014)
Na poczatku lutego 2014 spotkalam sie pierwszy raz z prawdziwym przedzeniem :)
i... pierwsza slczna, wlasna uprzedziona nitka!
Moj drugi, markowy kolowrotek wyglada tak:
Przedlam poczatkowo tylko z gotowej czesanki, ale... dostalam worek welny prosto ze strzyzy.
Ladne to nie bylo i fiolkami nie pachnialo :)
Ogrodek poluzyl mi jako pralnia i suszarnia. W lazience nie odwazylam sie tego robic! TU mozna obejrzec moje pelne poswiecenia czynnosci.
Wyprana, czysta welne trzeba bylo do przedzenia przygotowac, czyli zgreplowac, czyli wyczesac.
W maju 2014 nabylam reczne czesaki:
Juz bylam przadka cala geba :)
Wyczesalam piekna, biala czesanke - czyli produkt, z ktorego sie juz przedzie nitke na kolowrotku:
i uprzedlam tyyyyle klebuszkow:
Do tej pory zrobilam z tej welny pare skarpetek:
i uzylam jej do kamizelki, ktora odlozona na bok wieki temu nie moze doczekac sie wykonczenia:
cdn nastapi...
Zaczelo sie w lutym 2013 jak nabylam sobie kolowrotek (w tym poscie).
Niezbyt pieknie mi przedzenie wychodzilo, bylam calkowitym laikiem w tej dziedzinie, i wychodzily mi takie ciezarne dzdzownice :) ( w styczniu 2014)
Na poczatku lutego 2014 spotkalam sie pierwszy raz z prawdziwym przedzeniem :)
i... pierwsza slczna, wlasna uprzedziona nitka!
Moj drugi, markowy kolowrotek wyglada tak:
Przedlam poczatkowo tylko z gotowej czesanki, ale... dostalam worek welny prosto ze strzyzy.
Ladne to nie bylo i fiolkami nie pachnialo :)
Ogrodek poluzyl mi jako pralnia i suszarnia. W lazience nie odwazylam sie tego robic! TU mozna obejrzec moje pelne poswiecenia czynnosci.
Wyprana, czysta welne trzeba bylo do przedzenia przygotowac, czyli zgreplowac, czyli wyczesac.
W maju 2014 nabylam reczne czesaki:
Juz bylam przadka cala geba :)
Wyczesalam piekna, biala czesanke - czyli produkt, z ktorego sie juz przedzie nitke na kolowrotku:
i uprzedlam tyyyyle klebuszkow:
Do tej pory zrobilam z tej welny pare skarpetek:
i uzylam jej do kamizelki, ktora odlozona na bok wieki temu nie moze doczekac sie wykonczenia:
cdn nastapi...
Etykiety:
druty,
kołowrotek,
na_drutach,
Niemcy,
przędzenie,
skarpetki,
wełna
8 gru 2016
Brzydka welna
Dostalam troche (tak ze 300g) roznych kolorkow czesanki.
Nie mialam pomyslu co z tym zrobic, bo kolorki takie troche od czapy :) fiolet, zielen, niebieski, zolty i jakies tam jeszcze. Groch z kapusta, wszystkiego po trochu. Ale ze juz posiadalam maszyne do czesania, to podzielilam na dwie grupy, pomieszalam i zgreplowalam.
Efekt - dwa kolorki: zielonkawy i fioletowawy :)
Uprzedlam, najpierw zielonkawa, potem fioletowawa:
skrecilam podwojnie, mieszajac zielone z fioletowym:
juz wiedzialam, ze mi sie nie podoba :(
ale.......... cierp cialo, jakzes chcialo.... ukrecone, trzeba przerobic... no to na druty!
Jak widac, koszmarek, dla mnie nie do przyjecia, ale.... nie to ladne, co ladne, ale co sie komu podoba...
Skarpetki wzbudzily zachwyt, na pniu oddane kolezance, no i jak widac, to ja nie mam gustu!
Etykiety:
druty,
kołowrotek,
na_drutach,
przędzenie,
skarpetki,
wełna
23 cze 2014
Chusta - kolorowa!
Od początku nauki przędzenia (od lutego tego roku!) zebrało mi się dużo kolorowych kłębuszków, od maluśkich do takich po 15 dkg. Myślałam, że zrobię z tego kolorową kamizelkę we wzorki, ale jak zrobiłam próbkę to zwątpiłam - grubaśna włóczka absolutnie nie nadawała się na wzorki!
Może kamizelka w paski? Nie do przyjęcia :(
No to zdecydowałam, ze zrobię z tego po prostu dużą chustę.
I to był strzał w dziesiątkę, chusty są u nas w ciągłym użyciu, w domu, na werandzie i w ogrodzie.
Na początku chciałam kolorowe paski rozmieszczać symetrycznie, ale ilość beżowej włóczki okazała sie niewystarczająca, wiec zaszalałam:

Wyszła rzeczywiście duża, mięsista chusta, jeszcze nie prana i nie blokowana, mierzona pośrodku ma 90 cm (sięga z tyłu do ud), a boki przyprostokątne ma po 130 cm. Przeciwprostokątny bok obrobiłam szydełkiem, żeby się nie rozwlekał.
Wygląda tak:
Wyrobiłam wszystkie kłębuszki do ostatniego centymetra!!!
Może kamizelka w paski? Nie do przyjęcia :(
No to zdecydowałam, ze zrobię z tego po prostu dużą chustę.
I to był strzał w dziesiątkę, chusty są u nas w ciągłym użyciu, w domu, na werandzie i w ogrodzie.
Na początku chciałam kolorowe paski rozmieszczać symetrycznie, ale ilość beżowej włóczki okazała sie niewystarczająca, wiec zaszalałam:
Wyszła rzeczywiście duża, mięsista chusta, jeszcze nie prana i nie blokowana, mierzona pośrodku ma 90 cm (sięga z tyłu do ud), a boki przyprostokątne ma po 130 cm. Przeciwprostokątny bok obrobiłam szydełkiem, żeby się nie rozwlekał.
Wygląda tak:
17 mar 2013
Wielkie prucie
Oczywiście prucie sweterków, szaliczków i co się tam trafi w moim ulubionym sklepie :)
Ostatnio wpadł mi w oko duuuży sweter, beżowy, wg metki z fajnej wełnianej mieszanki.
Wygląd miał tragiczny: sfilcowany, zmechacony i w ogóle do kosza! Ważył ok. 1 kg.
Ale tył i przody wyglądały na "jeszcze do odzysku". Policzyłam, że za 12 zł mogę zaryzykować i może mi dwie pary fajnych, ciepłych skarpet wyjdą (jak dodam inne kolorki, oczywiście).
Zabrałam do domu, wystawiłam na mróz, żeby zamrozić ewentualne żyjątka :) i znalazłszy chwilę czasu zaczęłam oglądać, skubać szwy, no i... eureka!
Te falbanki, które myślałam, że w całości wyrzucę, okazały się tak łatwe do prucia, jak smarowanie masełkiem! Najpierw je wyprułam - były szyte maszynowo tą samą nitką - wystarczyło znależć koniec i jednym pociągnięciem odpruwała się 1/4 falbanki!
Potem je trochę ogoliłam z kudełków:
...i myk, myk, ani nie zauważyłam, jak sprułam :)
Nitka bez jednego supełka, ale za to ciekawa: falbanki są z poczwórnej niteczki, a tułów z poszóstnej.
No i ta nitka nie jest skręcona!
Taka jest po spruciu:
a taka po upraniu: (uprałam malutki kłębuszek)
I mam pytanie do fachowców: może ją skręcić na kołowrotku? - byłaby łatwiejsza do drutowania.
A ponieważ ja jeszcze nigdy nie przędłam, byłaby to dla mnie nauka?
Jeżeli skręcać, to czy uprać przed skręcaniem? Czy po?
Ostatnio wpadł mi w oko duuuży sweter, beżowy, wg metki z fajnej wełnianej mieszanki.
Wygląd miał tragiczny: sfilcowany, zmechacony i w ogóle do kosza! Ważył ok. 1 kg.
Ale tył i przody wyglądały na "jeszcze do odzysku". Policzyłam, że za 12 zł mogę zaryzykować i może mi dwie pary fajnych, ciepłych skarpet wyjdą (jak dodam inne kolorki, oczywiście).
Zabrałam do domu, wystawiłam na mróz, żeby zamrozić ewentualne żyjątka :) i znalazłszy chwilę czasu zaczęłam oglądać, skubać szwy, no i... eureka!
Te falbanki, które myślałam, że w całości wyrzucę, okazały się tak łatwe do prucia, jak smarowanie masełkiem! Najpierw je wyprułam - były szyte maszynowo tą samą nitką - wystarczyło znależć koniec i jednym pociągnięciem odpruwała się 1/4 falbanki!
Potem je trochę ogoliłam z kudełków:
...i myk, myk, ani nie zauważyłam, jak sprułam :)
Nitka bez jednego supełka, ale za to ciekawa: falbanki są z poczwórnej niteczki, a tułów z poszóstnej.
No i ta nitka nie jest skręcona!
Taka jest po spruciu:
a taka po upraniu: (uprałam malutki kłębuszek)
I mam pytanie do fachowców: może ją skręcić na kołowrotku? - byłaby łatwiejsza do drutowania.
A ponieważ ja jeszcze nigdy nie przędłam, byłaby to dla mnie nauka?
Jeżeli skręcać, to czy uprać przed skręcaniem? Czy po?
Motowidło też mam :)
Pomysł Kankanki - dziękuję :)
Długo trwało, zanim stałam sie posiadaczką tego niezwykle potrzebnego mi sprzętu.
Nienawidzę nawijać sprutej wełny na nogach krzesła, spróbowałam na plastikowej pokrywie do pudła - niewypał! Podchody po rurki w markecie budowlanym robiłam trzy razy. Jakoś mi umknęło, ze Kankanka użyła rurki 1/2 cala, a ja uparcie próbowałam poskładać elemenciki na rurze 3/4 cala :)
Dopiero jak się w piątek zaparłam przy rurach, to miły pan pokazał mi odpowiednią rurkę, potem trójniczki, i nawet zaślepki mi znalazł :)
Niezwykle przydatny Pan Mąż pociął mi rurkę na różniaste kawałki, według moich chęci i MAM!
Mam od razu trzy motowidła: długie, średnie i krótkie. I jeszcze trochę rurki zostało.
Koszt całkowity ok. 20 zł. A jaka przyjemność! Zaraz zaczęłam pruć swetry!!! I nawijać, nawijać, nawijać!!!
Obiecane fotki sweterka po zblokowaniu
No cóż... biję się w piersi ! Czas mi się skurczył do rozmiarów tak mikroskopijnych, że właściwie go nie widać :) I tak już trwa ... i trwa... i trwa.... z tego to powodu moje zaległości rosną i rosną....
Nie mam możliwości paczworkowania, więc się wzięłam, jak widać za druty, no bo coś trza robić!
Robótka nie potrzebuje miejsca, nie bałagani i nie śmieci :)
Pokazuję mój sweterek po zblokowaniu - na Kleopatrze, nie na mnie, bo sama sobie zdjęcia nie zrobię - brak przestrzeni :)
Ładny mi wyszedł, muszę się pochwalić, byłam w nim raz - został pochwalony: "a gdzie go kupiłaś?' :)
Muszę jednak go troszkę podrasować, bo nie podoba mi się przy szyi.
Pierwszy raz robiłam od góry, nie wiedziałam co mi wyjdzie, więc nie przemyślałam wykończenia. A teraz już widzę, że może dobry będzie I-cord wrabiany. Znalazłam coś takiego w gazetce drutowej.
Pomyślę, spróbuję, a co mi wyjdzie, to pokażę.
A teraz gotowiec:
Muszę Kleopatrze jakiś golfik zrobić, bo jej kości wystają :)
Pliski z przodu też nie przemyślałam, robiłam z dwóch kłębków, a trzeba było jednolite pliski zrobić...
Nauka kosztuje... :) Już tego nie spruję, trudno, tak miało być!
Nie mam możliwości paczworkowania, więc się wzięłam, jak widać za druty, no bo coś trza robić!
Robótka nie potrzebuje miejsca, nie bałagani i nie śmieci :)
Pokazuję mój sweterek po zblokowaniu - na Kleopatrze, nie na mnie, bo sama sobie zdjęcia nie zrobię - brak przestrzeni :)
Ładny mi wyszedł, muszę się pochwalić, byłam w nim raz - został pochwalony: "a gdzie go kupiłaś?' :)
Muszę jednak go troszkę podrasować, bo nie podoba mi się przy szyi.
Pierwszy raz robiłam od góry, nie wiedziałam co mi wyjdzie, więc nie przemyślałam wykończenia. A teraz już widzę, że może dobry będzie I-cord wrabiany. Znalazłam coś takiego w gazetce drutowej.
Pomyślę, spróbuję, a co mi wyjdzie, to pokażę.
A teraz gotowiec:
Muszę Kleopatrze jakiś golfik zrobić, bo jej kości wystają :)
Pliski z przodu też nie przemyślałam, robiłam z dwóch kłębków, a trzeba było jednolite pliski zrobić...
Nauka kosztuje... :) Już tego nie spruję, trudno, tak miało być!
Etykiety:
druty,
Kleopatra,
na_drutach,
sweter od góry,
sweter z karczkiem,
wełna
4 lut 2013
Sweterek od góry
I znowu internet jest winny! Przeczytałam o sweterkach robionych od góry, nie zszywanych, to i ja chciałam spróbować, jak się taki robi.
"Robienie" trwało długo, prawie rok!
Zaczęłam w marcu 2012.
Kupiłam wełnę "skarpetkową" w czterech kolorach: białym, ciemno-szarym, szarym melanżowym, i fioletowym melanżowym.
Karczek miałam gotowy już w kwietniu...
A całość wczoraj! Czyli w lutym 2013.
Teraz leży "zblokowany". Blokuję pierwszy raz w życiu! Wcześniej, pomimo mojego dużego doświadczenia, nie miałam pojęcia, że coś takiego można robić :)
Mam nadzieje, że rozmiar będzie odpowiedni... zobaczymy jutro...
"Robienie" trwało długo, prawie rok!
Zaczęłam w marcu 2012.
Kupiłam wełnę "skarpetkową" w czterech kolorach: białym, ciemno-szarym, szarym melanżowym, i fioletowym melanżowym.
Nabrałam masę oczek i zaczęłam - oczywiście, żeby sobie utrudnić, to we wzorki :)
Karczek miałam gotowy już w kwietniu...
A całość wczoraj! Czyli w lutym 2013.
Teraz leży "zblokowany". Blokuję pierwszy raz w życiu! Wcześniej, pomimo mojego dużego doświadczenia, nie miałam pojęcia, że coś takiego można robić :)
Mam nadzieje, że rozmiar będzie odpowiedni... zobaczymy jutro...
Etykiety:
druty,
na_drutach,
sweter od góry,
sweter z karczkiem,
wełna
21 paź 2010
Mitenki na drutach
Naoglądałam się ostatnio różnych robótkowych blogów i naszła mnie ochota, żeby sobie mitenki udziergać :) Zima za pasem, moje stawy zgrzytają jak im jest zimno, a takie mitenki to i na dwór dobre, no i przy pracy z komputerem się przydadzą.
Jakbym dobrze policzyła, to na drutach już ze dwadzieścia lat nie robiłam! Oczywiście wełny w domu było pod dostatkiem, bo moja mama namiętnie dzierga skarpety dla całej rodziny. Druty skarpetkowe wygrzebałam z czeluści mojej szafy i .... do roboty.
Trochę niesprawnie mi to szło po tak długiej przerwie, zrobiłam prototyp, który posłuży mi jako ściereczka do kurzu :) , ale następne już mi jakoś poszły. Chwile zwątpienia też były - jak się właściwie robi paluszki???
Pierwsza para jest w kolorach niebieskich, następna będzie zielonkawa. Następna, bo... wsiąkłam :) No i w następnej parze spróbuję zrobić wszystkie połówki paluszków.
A tu moje dzieło:
Jakbym dobrze policzyła, to na drutach już ze dwadzieścia lat nie robiłam! Oczywiście wełny w domu było pod dostatkiem, bo moja mama namiętnie dzierga skarpety dla całej rodziny. Druty skarpetkowe wygrzebałam z czeluści mojej szafy i .... do roboty.
Trochę niesprawnie mi to szło po tak długiej przerwie, zrobiłam prototyp, który posłuży mi jako ściereczka do kurzu :) , ale następne już mi jakoś poszły. Chwile zwątpienia też były - jak się właściwie robi paluszki???
Pierwsza para jest w kolorach niebieskich, następna będzie zielonkawa. Następna, bo... wsiąkłam :) No i w następnej parze spróbuję zrobić wszystkie połówki paluszków.
A tu moje dzieło:
Subskrybuj:
Posty (Atom)