Małe podsumowanie:
Matematyka jest królową nauk i także moją królową!
Wszystko się zgadza, "dowóz" kalorii minus wydatek energetyczny równa się ilości straconych kilogramów! :)
Moje zapotrzebowanie kaloryczne (wg tabel) w czasie 2 tygodni wynosi 26.362 kcal.
"Zjadlam" 19.166 kcal.
Czyli mój deficyt kaloryczny dwutygodniowy wynosi 7.196 kcal.
I to jest pierwszy stracony kilogram.
(Żeby spalić 1 kg masy musimy jakoś pozbyć się zjedzonych 6.000 kcal!)
Przejeździłam na rowerku około 800 kcal dziennie, czyli przez dwa tygodnie 11.200 kcal.
(Kręciłam średnio 2 godziny dziennie, siedząc na fotelu :)
I to są dwa stracone kilogramy.
Czyli sumując matematycznie to przez dwa tygodnie straciłam 3 kg!
Waga pokazuje utratę 2,5 kg.
Zdrowe odchudzanie dopuszcza bezpieczną utratę około 4 kg miesięcznie, mam szansę to osiągnąć :)
Prowadzę małoruchliwy "domowy" styl życia, nie uprawiam sportów, nie chodzę na spacery. Zegarek podlicza mi kroki, w ciągu dnia i nocy raptem 4.000 krokow.
Jedyne co robię, to spokojne codzienne (prawie) kręcenie pedałami, na zerowym obciążeniu.
Koniec podsumowania, walczę dalej :)
≈=======≈========================
Żeby zakończyć temat ściętych drzew (z poprzedniego postu) muszę dodać coś optymistycznego.
Po ściętej starej lipie rośnie w moim ogródku jej dziecko, mała lipka, która kiedyś sama się u mnie zasiała (wykopałam z chwastów mały patyczek).
Już kiedyś o niej pisalam, że może przyjdzie czas, że sobie postawie pod nią ławeczkę i będę wąchać do upojenia 🙂
Niestety nie zdoła duża urosnąć, bo tyle lat już nie pożyjemy, a po nas dom pójdzie na pewno do rozbiórki, i wszystkie moje drzewa zostaną wycięte ☹