Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rośliny doniczkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rośliny doniczkowe. Pokaż wszystkie posty

24 sty 2015

Jeśli styczeń to..... może pierwiosnki?

Pisałam już o kolorowych roślinach cebulowych, o kalanchoe, teraz czas na kolejne przywabiacze wiosny czyli pierwiosnki.
U mnie każdej wiosny doskonale sprawdzają się pierwiosnki kubkowate, pokojowe (Primula obconica). To całkiem spore roślinki o pięknych, dużych liściach i kwiatostanach na wysmukłych łodyżkach.
Można wybierać odmiany  kolorach delikatnych, pastelowych, (miałam takie w 2009 roku), albo mocniejszych, bardziej nasyconych. Są też odmiany prawie białe, a nawet podbarwione delikatnie zielenią. W każdym razie - jest w czym wybierać. 
Co ważne, najnowsze pierwiosnki należą do grupy Touch Me! (więcej tutaj) czyli w żadnym stopniu nie mają właściwości alergizujących. Hodowcy wyselekcjonowali rośliny tak, że nie mają już parzących włosków ani  nie zawierają alkaloidów (piriminy), które mogły uczulać osoby wrażliwe.
Pierwiosnki z serii Touch Me! są niezwykle łatwe w domowej uprawie, u mnie kwitną nieprzerwanie do kwietnia- maja, nie wymagając specjalnych zabiegów pielęgnacyjnych. Ważne jest jedynie, żeby roślinki nie były narażone na bezpośrednie nasłonecznienie, ani żeby nie zalewać wodą ich liści. U mnie rosną z dala od okna na półeczce, która odzyskuje swoje drugie życie, znaleziona razem z krzesłem przy śmietniku..
 
Ze względu na swoją niezawodność i atrakcyjne kwiaty, pierwiosnki kubkowate zostały polecone przez hodowców jako roślina miesiąca na luty 2015 roku, można spodziewać się, że będą dostępne we wszystkich dużych sklepach. A zatem... może pierwiosnki?

 

25 wrz 2014

Kolorowe kuleczki czyli ardizja

W ostatnich dniach odwiedziłam giełdę kwiatową, gdzie poza typowo jesiennymi roślinami, widać bogactwo różnych roślin ozdobnych do wnętrz. Spośród wielu różnych, wybrałyśmy kilka dla koleżanek na imieniny, bo to był główny cel wizyty, a także coś dla siebie. Moje zbiory powiększyły się o ardizję karbowaną (Ardisia crenata), która miałam na oku, odkąd zobaczyłam ją w warunkach bliskich naturalnym. W naszej strefie klimatycznej, ardizja jest oferowana w sezonie zimowym, jako roślina z ozdobnymi owocami.
Ardizja jest niezbyt dużym krzaczkiem o sztywnych, skórzastych liściach, pomiędzy którymi pojawiają się białe, niepozorne kwiaty. Liście przypominają trochę liście fikusa, choć są bardziej błyszczące.
Kwiaty są niewielkie, w formie dzwoneczków. Jeśli będą zapylone, wtedy wytworzą owoce, które jak widać są zbiorami kuleczek w radosnych kolorach. Małe owocowe kuleczki są zielone, potem mają czerwoną plamkę, a w zimie będą czerwono-bordowe. Są upakowane na szypułkach jak rozbłyskające ognie sztuczne.
W warunkach domowych, ardizja wymaga przeciętnej gleby i przeciętnego stanowiska. Ważne jest, żeby jej nie przesuszyć, ale i nie zamoczyć przesadnie. W okresie zimowym, dobrze jej zrobi odpoczynek w chłodniejszym i suchym miejscu w temperaturze ok. 15 stopni. Wiosną zaś można ją po stopniowym zahartowaniu, wystawić do ogrodu albo na taras.
Ardizja ma ciekawy pokrój, jakby piętrowych chmurek z liści, pomiędzy którymi pojawiają się kwiaty i owoce. Starsze liście opadają, a roślina ma coraz wyższe gołe pędy z chmurami na szczycie.
Moja ardizja jest jeszcze niewielka, mam nadzieję, że będzie jej u nas dobrze. Na razie stoi na półeczce w pokoju dziennym, a na zimę przeniosę ją do chłodniejszego wiatrołapu.
Już nie raz pokazywałam, że robienie zdjęć w domu pełnym kotów nie jest łatwe, gdyż większość ujęć wygląda tak:
To dwie siódme naszego kociego towarzystwa czyli czarny Pączuś i trójkolorowa Pusia.
A wracając do ardizji, utrzymanie jej w warunkach suchego i ciepłego mieszkania może nie być łatwe. Występuje ona bowiem w rejonach bardzo bardzo wilgotnych. Czyli w swojej ojczyźnie wygląda tak jak poniżej (zdjęcie nie jest ciemne, jest na nim widoczna wszechobecna wilgoć).
Gdy zobaczyłam ten krzaczek w przecudownym ogrodzie botanicznym wysoko w górach na Bali, długo nie mogłam przypomnieć sobie co to za roślina. Wiedziałam, że u nas jest dość rzadką ale spotykaną rośliną doniczkową, a tutaj rośnie na klombie i ma rozmiary całkiem pokaźne. Pięknie widać też chmurkowaty pokrój i piętrowość liści. Rozetki zielistek mogą stanowić wzorzec wielkości, myślę, że krzew był mojego wzrostu.
Wprawne oko dojrzy w tle drzewiaste paprocie, ale to zupełnie inna opowieść, z którą czekam do długich zimowych wieczorów...
Mam więc ardizję, mam całkiem chłodny i niezbyt suchy dom, mam zatem szanse na dłuższą uprawę. Może stanie się naszym stałym mieszkańcem, a nie tylko sezonowa rzadkością. Zobaczymy czy się uda...
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...