Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosarium uetersen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosarium uetersen. Pokaż wszystkie posty

16 cze 2014

Będzie różany rok!

Ciekawa jestem jak u Was, ale w mojej okolicy mamy różane szaleństwo!
Mam mieszane uczucia co do róż w ogrodzie, w kolejnych latach albo były zjawiskowo piękne (jak tutaj w 2011), albo przemarzały. W zasadzie myślałam o porzuceniu pomysłów na reaktywację różanej rabaty, która była piękna przez rok, a potem już nigdy. Wykopaliśmy dzikie krzaczki, które pozostały po zmarniałych szlachetnych odmianach szczepionych, dosadziłam byliny i hortensje i pogodziłam się, że róże są nie dla mnie.
Nawet podpory postawiłam raczej przy powojnikach niż przy różach. Od wiosny zauważyłam jednak, że róże rosną jak szalone, dostały więc dużo dobrych słów, dużo nawozu, podparliśmy krzaczyska i od kilku dni patrzę, jak otwierają się kolejne kwiaty...
Trudno je zliczyć. Jest ich tak dużo, że podwiązywaliśmy gałęzie dodatkowo, bo aż chyla się pod ciężarem kiści kwiatów.
Ten krzaczek był kupiony jako odmiana Rosarium Uetersen, teraz jest to wielkie krzaczysko, wyższe ode mnie i bardzo, bardzo szerokie. Jak widać jest to doskonała, silna odmiana w dobrym roku obsypana mnóstwem wielkich, ciężkich, barokowych kwiatów.
 
Cały kącik różany wygląda teraz tak (widok z okna):
 

A krzaczysko tak:
 
W najbliższych dniach, będzie co czytać.
 
Już prawie jest gotowy nowy numer mojego emagazynu!
 
 

24 cze 2011

Czerwcowe różane szaleństwo




Dla moich róż ostatnia zima, a raczej styczniowa wiosna, nie skończyła się dobrze. Kilka najcenniejszych odmian zamrzło na śmierć. Szczerze mówiąc, wiosna opadła mnie różana depresja i zwątpiłam w sens ich posiadania.


Moja różanka (więcej tutaj) musiała stać się rabatą wielogatunkową, żeby zasłonić puste miejsca po zmarźlakach. No cóż, życie toczy się dalej, a po porażkach przychodzą miłe niespodzianki.



Na mojej różance miałam róże sztamowe, cudne, uginające się wprost pod ciężarem kwiatów. Tę najpiękniejszą widać na zdjęciach z 2009 roku. Czas przeszły jest związany z zeszłą zimą, kiedy spadło mnóstwo śniegu, który wiosną zjechał z dachu i zdekapitował (tzn. skrócił o głowę) róże sztamowe. No cóż, szczęśliwie podkładka, na której była zaszczepiona szlachetna odmiana, zaczęła silnie rosnąć wypuszczając nowe pędy. Zazwyczaj jako podkładki używane są mało szlachetne odmiany, nie spodziewałam się więc niczego specjalnego. Róża rosła i rosła, sięgnęła wzrostu wysokiego człowieka i w tym roku zakwitła.


Piękna jest, prawda?
Oczywiście, nie mam pojęcia jaka to odmiana. Wszystko jedno, ważne, że jest. Taka romantyczna, trochę jak róże historyczne...Niezbyt duże kwiaty, ale w wielkich, ciężkich kiściach i do tego delikatnie zmieniają kolor!

A na innej rabacie zakwitła klasyka - odmiana Rosarium Uetersen.




Ta przynajmniej z definicji jest silna, odporna na zimy. Jest to odmiana opisywana jako pnąca, u mnie na razie nie sięga zbyt wysoko. Rzeczywiście, kwitnie oszałamiająco, wielkie, pełne kwiaty, utrzymują swój różowy kolor. Powtarza kwitnienie dwa razy w roku, a każdy kwiat ma ok 100 płatków i wielkość kwiatów peonii. Cudowna, cudowna dama...
W zasadzie już się nie upieram, że nie lubię różowego...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...