Dziś mogłam przed późniejszym wyjściem do pracy rozejrzeć się na moich grządkach. Kilka słonecznych i ciepłych dni wystarczyło do tego by w wielu miejscach wyskoczyły spod liści kępki krokusów.
Ciągle mam mało kremowych i żółtych odmian, ale różne warianty biało-fioletowe rozrastają się z roku na rok w małe kępki. Bardzo lubię te trójkolorowe krokusy (krokus Siebera odmiana Tricolor), są niewielkie ale radosne!
Pomiędzy poplątanymi gałązkami białej forsycji mam starą kępkę bladofioletowych krokusów (krokus Tomasiniego odmiana Ruby Giant), a na wrzosowisku mieszankę odmian biało-fioletowych (poniżej krokus złoty odmiana Prins Claus).
Pojawiły się też pierwsze przylaszczki, najpierw odmiany botaniczne, bladofioletowe.
Ze słońca korzystają wszyscy domownicy. W plamach słońca na fotelach odbywa się rodzinne plażowanie (kot domowy, po prawej MamaKot, po lewej SynekKot czyli Pączuś)...
...i tylko ja muszę iść do pracy. Życie nie zawsze bywa sprawiedliwe...
Dobrego, słonecznego dnia!