Poza trawami, o których już pisałam, mam też takie, które mnie nie zachwycają. Nie jestem przesadnie zadowolona z tego jak rośnie u mnie hakonechloa (Hakonechloa macra).
Na razie, w tym roku, kupiłam tylko formę podstawową, myślę też o formach żółtolistnych np. Aurea. Moja hakonechloa nie rozrosła się imponująco, chociaż posadziłam ją jak trzeba w półcieniu na dość dobrym podłożu. Podobno dobrze zimuje, poczekamy na przyszły sezon, może będzie ładniejsza. teraz nie jest zbyt atrakcyjna ani w kolorze ani w formie.
Podobne uczucia lekkiego rozczarowania mam do prosa rózgowatego (Panicum virgatum), które mam w postaci kilku kęp odmiany Heavy Metal. Proso jest wysoką, bardzo roztrzepaną trawą o pięknych, dużych wiechach, które pojawiają się już w sierpniu.
Odmiana Heavy Metal ma zgodnie z opisem katalogowym zwisły pokrój, co w praktyce oznacza, że leży na płasko w chaosie obok miejsca posadzenia. Wymaga przemysśanych podpór aby utrzymać jakąkolwiek uporządkowaną i wziosłą formę. W miarę spadku temperatur, jej niebieskawe liście przebarwiają się na żółto, pozostając w formie szeroko rozpostartego snopka. W zbliżeniu zatem jest ładna, ale w kompozycji na rabacie, niestety nie.
Gdybym miała wybierać teraz, zastąpiłabym ją jakimś miskantem o bardziej uporządkowanej formie, ale cóż jest - to jest, nie narzekam, podwiązuję i eliminuje siewki, które pojawiają się wszędzie wokół. Pozostały jeszcze turzyce - do następnego razu!