Jesienią zrobiłam porządek na rabacie kwiatowej, pisałam o tym tutaj. Między innymi poprzesadzałam z różnych innych miejsc rosnące tam floksy. Ponieważ nie pamiętałam jakie mają kolory, postanowiłam podzielić kępy na mniejsze fragmenty i posadzić na przemian, czekając jaki będzie efekt...
Jak widać efekt jest amarantowy...
Większość moich floksów była albo mocno amarantowa - odmiana Starfire albo Tequilla Sunrise, albo spokojnie fioletowa z białym środeczkiem - odmiana Laura. Powstało mocne, wyraziste zestawienie, które trzeba troszkę uspokoić. Do kwitnienia szykują się odrobinkę późniejsze odmiany, np. białobrzega Elizabeth.
W innych rejonach zostały odmiany jaśniejsze, spokojniejsze, które jesienią dołączą do amarantowej kępy, tak jak ta poniżej- być może Swizzle.
Zupełnie nie odnajduję sadzonych kilka lat temu modnych dwukolorowych odmian, które trzeba będzie kupić raz jeszcze...W czasie sobotnich zakupów na naszym ulubionym targu w Falenicy dokupiłam jasno różowe floksy z minimalnie ciemniejszym środeczkiem i białą plamka na każdym płatku, być może to odmiana Bright Eyes:
Zobaczymy, może w przyszłym tygodniu na targu będą jeszcze inne kolory, a może będą kolorowe warzywa, takie jak te...
Myślę, że zgodzicie się ze mną, że dorzucamy floksy do naszej opowieści o bezproblemowych niezawodnych roślinach czyli Posadź i podziwiaj...floksy!