Pokazywanie postów oznaczonych etykietą liliowiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą liliowiec. Pokaż wszystkie posty

13 lip 2015

Odętka i liliowce...

W innej części ogrodu Krasińskich jest ciekawie zakomponowana rabata o regularnych kształtach. Jej zestawienie kolorystyczne bardzo mi pasuje, choć nie często zestawia się takie gatunki.
Na regularnych, prostokątnych poletkach posadzono niskie cisy, blade żółte liliowce, białe róże okrywowe i strzeliste trawy ozdobne. Teraz, na początku lipca, kiedy kwitną liliowce i róże, widać jak ciekawie dopełniają się kolory i formy na poszczególnych częściach rabaty.
Białe drobne róże okrywowe maja tak drobne kwiaty, że można by je pomylić z okazałymi gipsówkami...
W tej kompozycji moja uwagę zwróciła odętka wirginijska (Physostegia virginiana), która wyróżnia się ciekawymi kwiatostanami, ale nie jest często sadzona. Można ją spotkać w odmianie białej (Alba) i lekko różowej (Bouquet Rose). Ma przeciętne wymagania, dorasta do około 100-120 cm i ma całkiem spore kwiatostany.
Musze przyznać, że mam ją w ogrodzie, silnie się rozrasta i może właśnie z tego powodu nie cenię jej przesadnie. Tutaj, zyskała moją aprobatę, podoba mi się taka jednorodna grupa.
 
Odętka kwitnie od lipca, przez całe lato, aż do września. Może też być wykorzystywana na kwiat cięty. Może warto dodać ją do rabat bylinowych?
A w tle, za odętka, cudowna rabata liliowcowa. W zamyśle, pewnie miała być jednorodna, z niskiej ciepło żółtej odmiany. Ale pojedyncze liliowce wystrzeliły w górę z kwiatami bardziej wyciętymi, z pięknym, kontrastowym wnętrzem...
Dodatek odętki i traw ozdobnych uspokaja tę kompozycję, prawda?
Połowa lipca to najpiękniejszy moment na rabatach liliowcowych, jeśli jeszcze mamy wolne miejsce w ogrodzie, warto pomyśleć o ciekawych kompozycjach z nimi w roli głównej...
 
Nie pozostaje mi więc nic innego, jak pomyśleć o przesadzeniu mojej odętki w inne miejsce, być może właśnie blisko liliowców...
 
 

22 lip 2014

Liliowce, liliowce...

Uwielbiam liliowce. Wszystkie. Po prostu. Uwielbiam liliowce w odmianach zachwycających zestawieniem kolorów, bogata falbanką i ciemną gardzielą. Uwielbiam liliowce w odmianach jednokolorowych. Uwielbiam liliowce w każdym kolorze i wielkości.


Pierwsze liliowce kupiłam przed kupnem domu (to bardzo rozsądne, prawda? rosły piętrowo w skrzynce na balkonie czekając na kupno domu...) a potem szybciutko posadziłam na pierwszą rabatę wzdłuż drzew owocowych.
Jedną z pierwszych odmian, która wprowadziła się do mojego ogrodu jest odmiana Kwanzo, a w pełnej wersji Fulva Kwanso Plena.



Ta odmiana ma kwiaty w najbardziej liliowcowym rudym odcieniu z delikatnie ciemniejszą smugą przez środek płatków, a jej kwiaty są podwójne. W tym roku, właśnie ta odmiana króluje na rabacie kwiatowej. Z pojedynczego kłącza posadzonego osiem lat temu, wyrosło kilka kęp, które w lipcu wytworzyły kilkadziesiąt pedów wznoszących do słoneczka morze pomarańczowych kwiatów.


Ta rabata przeszła w zeszłym roku renowację, wiosną królowały na niej peonie (tutaj), teraz poza liliowcami kwitną pachnąc obłędnie lilie OT i floksy. Aby rabata była atrakcyjna przez cały sezon dosadzę jeszcze kilka dzielżanów i jeżowek. A na razie jest tak:
 Zdeecydowanie liliowce uważam za bezproblemowe, bezstresowe rośliny, które urosną i będa cieszyć każdego ogrodnika, dorzucam je zatem do propozycji: Posadź i podziwiaj!


A jak upalne lato w Waszych ogrodach?

15 lip 2014

Liliowcowy środek lipca...

Wracając do opowieści o ogrodach botanicznych w Pradze, dziś opowieść o ogrodzie botanicznym w dzielnicy Troja (więcej tutaj i tutaj). Pobliski barokowy pałac i ogród opisałam tutaj.
Ten ogród botaniczny jest naprawdę imponujący pod względem powierzchni, różnorodności i doboru ciekawych roślin. Oprócz części bardziej specjalistycznych, w których zgromadzono rośliny różnych siedlisk, dużą część ogrodu przeznaczono na kolekcje roślin dekoracyjnych. O tej porze roku, jedną z najpiękniejszych jest rabata liliowcowa.
W tej kolekcji nie ma najnowszych, może nawet piękniejszych odmian. Nie ma tu podwójnych, poskręcanych ani pająkowatych kwiatów, tylko te tradycyjne. Ale może i lepiej, nic nie odwraca uwagi od takiej rozmaitości kolorów prostych kwiatów.
Jak widać morze liliowców płynie pomiędzy kępkami pustynników i lilii.
Na horyzoncie widać kaplicę w winnicy, a całe pole liliowcowe jest nasłonecznione, gorące, a to wrażenie potęguje zestawienie ognistych kolorów.
W takim ogromie odmian, trudno wybrać te najpiękniejszą, zresztą nie wszystkie mają tabliczki. Ja lubię zarówno małe kwiaty, w niejednorodnym kolorze...
... i mięsiste, bardziej bogate odmiany.
Do ogrodu botanicznego jedzie się autobusem, na ten sam przystanek co ZOO i pałac Praha Troja, warto zaplanować cały dzień na zwiedzenie wszystkich tych miejsc.

Kolejne piękne rabaty z tego ogrodu następnym razem....
Dodałam osobną stronę zbierającą opowieści z różnych ogrodów botanicznych, zapraszam!

1 lip 2012

Lipiec jak liliowiec...

Pierwszy dzień lipca i jeden z pierwszych liliowców - Liliowiec rdzawy (Hemerocallis fulva).
Jest on przodkiem wielu odmian ogrodowych liliowców, ale ciagle można kupić oryginalny, czysty gatunek. Liliowiec rdzawy ma dość wysokie łodygi z kwiatami, które oczywiście są rdzawo-rude z delikatną domieszką ceglastej czerwieni.

Poszczególne kwiaty są mniejsze niż u odmian mieszańcowych i kwitną jedynie jeden dzień. Jak wszystkie liliowce jest mało wymagający i łatwy w uprawie. Jak wszyscy, mam wiele szlachetnych i kosztownych odmian liliowców, ale cenię niezawodność liliowca rdzawego.

Wzruszyłam się widząc go w kompozycjach nawiązujących do dawnych wiejskich i dworskich polskich ogrodów w skansenie w Ciechanowcu.


A tak kwitnie w dzisiejszym upale u mnie.


Upał dziś ogromny!
Nie wiem czy wiecie, że temperaturę w pomieszczeniu wyznacza się długością kota. W moim przypadku - kotów w liczbie mnogiej.

Czyli jeśli widzicie Glusia i Nieglusia w wersji wyciagniętych długasków, znaczy to, że faktycznie, jest upał ogromny! A przecież Gluś i Niegluś to małe, czarne kuleczki!

31 lip 2011

Lipcowe liliowce




Kończąc lipcowe ogrodowe opowieści, czas wspomnieć o liliowcach. Pisałam o nich tutaj.

Liliowce niezmiennie należą do moich ulubionych bylin ogrodowych.

Co prawda pojedyncze kwiaty są krótkotrwałe i w deszczowe dni wymagają sukcesywnego usuwania, jednak rośliny te są warte uwagi. Poza "zwykłymi" odmianami, co roku, w kolejnych katalogach, czasopismach i ogrodach koleżanek pojawiają się nowe odmiany. Jeszcze większe kwiaty, jeszcze bardziej pofalowane brzegi, jeszcze ciekawsze zestawienie kolorów...I co wybrać?

W swoim ogrodzie mam kilkadziesiąt odmian liliowców: i zwykłe o mniejszych jednobarwnych ale licznych kwiatach i odmianowe o fantazyjnych ale nielicznych wielkich kwiatach. Wszystkie są warte polecenia. Niezawodne i tanie dodadzą koloru na rabatach, a unikalne i drogie przyciągną uwagę swoją wyjątkowością.


Wszystkie - wzbudzą apetyt na kolejne...

W tym sezonie kupiłam tylko kilka, pająkowatych. Zobaczymy co z nich "wyrośnie" za rok.

A jakie są Wasze ulubione liliowce?

23 lip 2010

Niezniszczalne liliowce

Liliowce (Hemerocallis) to moje ulubione lipcowe byliny. Kwitną jak oszalałe, codziennie rano otwierając kolejne kwiaty, które opadają wieczorem. Są zupełnie mało wybredne, wolą miejsca bardziej słoneczne niż cieniste i kwitną i kwitną bez końca...
Wiosną podsypuje im trochę nawozu, podlewam w upały, a przed zimą przycinam zasychające liście. I tyle. A w zamian-codziennie inny zestaw kwiatów:
jasnych
ciemnych prawie gładkich, choć nie do końca

z ciemnym środeczkiem

i jeszcze innych i jeszcze ładniejszych jeden od drugiego...
Są jeszcze odmiany z białym brzegiem na liściach, są pająki, są fryzowane po brzegach...

Niezniszczalność i nietrwałość w jednym...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...