Lipiec, nawet taki deszczowy jak tegoroczny, to miesiąc w którym królują lilie. Zachwyciłam się nimi na początku tworzenia ogrodu, posadziłam wiele cebulek tu i tam. Teraz kwitną jak szalone...

Moje ulubione to lilie OT, pisałam już o nich
tutaj. Są faktycznie niesamowite, warte posadzenia w każdym ogrodzie. Już się zgubiłam w spisie moich odmian, niektóre są bardzo podobne, a czasem zdarzają się pomyłki sprzedawców.
Niezależnie od odmiany osiągają imponujące rozmiary kwiatów, mają wspaniałe kolory i odurzający zapach. Zakochałam się w nich bez pamięci i w każdym sezonie coś jeszcze dokupuję.

Wiosną dokupiłam niepozorne i tanie lilie odm.
Citronella , z kwiatami o płatkach wywiniętych do góry, jak u lilii tygrysich. Niestety położyły sie całkiem poziomo u stóp czerwonolistnej pęcherznicy.

Kolejne odmiany lilii mają wielkie pączki, zdjęcia pokażę niebawem, a w sieci rusza jesienny sezon sprzedaży cebulek. Mam plan na rabate różano-liliową z wiosennymi psizębami.
I jak tu zachować rozsądek?