Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jeżówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jeżówka. Pokaż wszystkie posty

4 lip 2015

Werbena patagońska - od niedawna z nami...

W ubiegłym roku w wielu aranżacjach, programach TV, na zdjęciach i na blogach, w drugiej połowie lata, królowała werbena patagońska (Verbena bonariensis). Kusiło mnie, żeby posadzić ją w naszym ogrodzie.
Ten gatunek werbeny w naszym klimacie raczej nie zimuje. Można próbować przechować ją w dużej donicy, można okrywać na zimę, ale nie mamy gwarancji powodzenia, zwłaszcza w chłodniejszych rejonach Polski.
Mój kupiony w pełni kwitnienia ubiegłoroczny okaz, nie przezimował, ale wokół szczątków rośliny zauważyłam małe siewki. Już jako kilkucentymetrowe drobiazgi mają liście jak dorosła roślina, łatwo je więc rozpoznać i nie wypielić.
Jak widać, siewki werbeny mają podłużne, ząbkowane liście z wyraźnym unerwieniem. Na razie mają ok. 10 cm wysokości, ale szybko wyciągają się w górę.
Poza moim "przychówkiem" mam też nowe werbeny, kupione w maju i posadzone na rabacie fioletowo-różowej, jesiennej. Te egzemplarze mają już ponad metr wysokości i zaczynają otwierać pierwsze kwiaty.
Werbena patagońska ma kwiatostany zawsze w jednym kolorze: blado fioletowo-wrzosowo-różowe. Pojedyncze kwiatostany są mniejsze niż u werben doniczkowych, ale roślina rozgałęzia się regularnie i dzięki temu daje efekt różowych plamek ponad rabatą. Można wzmocnić go sadząc wiele egzemplarzy koło siebie.
Ja posadziłam w dwóch różnych miejscach po dwie rośliny. Już widać ile jeszcze kwiatostanów będzie na wszystkich bocznych pędach! Poniżej wersja bardziej artystyczna...
Werbena patagońska jest bardzo wartościową rośliną na rabatach. Łączy dwie skrajności: jest wysoka i kwitnie obficie, a jednocześnie nie dominuje w kompozycjach. Zaczyna kwitnienie teraz i kwitnie aż do październikowych chłodów. Z tego względu zazwyczaj sadzona jest na rabatach z roślinami kwitnącymi w drugiej połowie lata. Doskonale wygląda jako dopełnienie kompozycji z ciężkimi hortensjami, ale będzie jej dobrze także wśród traw, astrów i jeżówek.
W naszym ogrodzie, werbeny są dodatkiem do niedawno założonej rabaty jesiennej. Rosną wśród jeżówek, miskantów i hortensji.
Wzdłuż płotu posadziłam trzy kępy białoobrzeżonych miskantów i rząd jeżówek w różnych odcieniach różowego i białych. Lubię kontrast między wąskimi liśćmi traw i koszyczkami kwiatostanów jeżówek. Jak widać, w tym roku, także i jeżówki już zaczynają kwitnienie.
 
W pierwszej części lata kwitną tam jeszcze szałwie, czosnki i róże, co tworzy bogate zestawienie. W ostatnich dniach, róże są zwarzone od upału, ale i tak dzielnie kwitną obficie. Zdecydowałam się na odporną odmianę róży okrywowej Lipstick, o różowych kwiatach z kontrastowym białym oczkiem.
 
Ta rabata powstała w miejscu, gdzie niegdyś rosły chorujące drzewa owocowe, które zdecydowaliśmy się wyciąć. Od dwóch sezonów tworzę tam rabatę kwiatową, głównie bylinową, w miarę atrakcyjną przez cały sezon. Jest ona zorientowana w taki sposób, że równie ładnie wygląda od naszej strony, jak i od ścieżki, gdyż moje spacerujące z psami sąsiadki lubią widzieć co u kogo kwitnie... Mamy więc werbenę i w moim ogrodzie i u sąsiadek, wymieniamy się uwagami, w którym ogrodzie werbena jest wyższa i bardziej kwitnąca...
A skoro dziś cała opowieść kręci się wokół tej ciekawej rośliny to...
Pozdrawiamy gorąco, wokół słychać regularnie pracujące podlewacze, które podlewają nie tylko werbeny w naszych ogrodach...

18 sie 2014

Koszyczki i tasiemki czyli jeżówki i miskanty

Połowa sierpnia to czas jeżówek. Kwitną wspaniale, przywabiają owady, a u mnie rozrastają się w nowym miejscu. W moim ogrodzie ten rok jest rokiem porządkowania i przesadzania. Jeżówki, które były posadzone w różnych miejscach, dostały nową rabatkę i nowego sąsiada.
Patrząc dziś rano na ten kącik pomyślałam, że koszyczki kwiatostanów jeżówek są otoczone liści miskanta jak tasiemkami. Ledwo widoczna w tle rudbekia dołączy do żółtych jeżówek w innym miejscu, tutaj zostaną tylko kwiaty różowo-białe, będzie spokojniej.
Szukałam dobrego wypełnienia tego miejsca na rabacie. Po wycięciu chorej moreli i usunięciu gęstwiny rudbekii, słoneczniczków i innych ekspansywnych bylin pojawiło się wolne miejsce, widoczne także zza płotu. Wiosną kupiłam trzy sadzonki miskanta odm. Variegatus, które posadziłam od strony płotu, a przed nimi zostało wolne miejsce, na którym znalazły się jeżówki przesadzone z innych miejsc w ogrodzie. Teraz, w sierpniu, widzę że to udane zestawienie.
Dodam, że sąsiadki oglądające nasz ogród ze ścieżki też są zadowolone... Wysoki miskant dał nam częściowe odgrodzenie od drogi i kolorowe, tasiemkowate tło dla kwiatów, a jednocześnie nie jest zwarty, więc ogród widać z ulicy, a do nas dociera więcej światła. W wysokich trawach lubię też ich szelest i jesienne przebarwienia, ale to dopiero za kilka tygodni. Na razie cieszymy się bladymi kolorami jeżówki na tle srebrnych pasemek miskanta.
Dla porównania, zestawienie trzech odmian miskanta z kolorowymi liśćmi, które mam u siebie:
odmiana Variegatus - wysokość wg katalogów do 200 cm, u mnie na razie ok 120cm, wyraźny wzór na liściach, które są bardziej biało-srebrne niż zielone i ładnie przewieszają się. Roślina silna, liście szerokie.
odmiana Zebrinus - wysokość wg. katalogów do 170 cm, u mnie do 100 cm, liście poprzecznie paskowane z szerokimi, żółtawymi plamami. Liście sztywniejsze, wzniesione do góry. Z daleka wzór jest trochę niepokojący. U mnie rośnie przy zimozielonych roślinach, aby jego wzorzystość była lepiej widoczna na spokojniejszym tle.
odmiana Morning Light - wysokość wg. katalogów do 100cm, u mnie do 50 cm. Liście wąskie, białoobrzeżone, są tak cienkie, że biały paseczek jest ledwo widoczny, wyglądają jak srebrne. Odmiana o pokroju fontanny, wyraźnie delikatniejsza od opisanych powyżej, określę ją jako bardziej romantyczną. Widać to na zdjęciach, robionych z podobnej odległości.
Miskanty chińskie, podobnie jak jeżówki to jedne z najpopularniejszych i w zasadzie niezawodnych roślin, które są atrakcyjne teraz, w drugiej połowie lata. Właśnie teraz można oglądać różne ich zestawienia w parkach i ogrodach, można kupić je w centrach handlowych lub w internecie. Można także, tak jak u mnie, poprzesadzać z innych miejsc rośliny, które już mamy i nie zawsze jest im dobrze w dotychczasowym miejscu. Pisałam o tym jesienią tutaj.
Widzę, że zarówno miskanty jak i jeżówki zdecydowanie lepiej rosną w bardzo nasłonecznionym miejscu, poprzednio rosły w półcieniu i rosły też na-pół gwizdka.
Takie przenosiny i rearanżacje dobrze robią zarówno roślinkom jak i właścicielom ogródka, zapewniam! Zaspokajamy w ten sposób także zupełnie kobiecą potrzebę zmian, możemy wprowadzić u siebie pomysły z podpatrzonych aranżacji.... Same zalety...
 
 
 
 

8 wrz 2013

Jesienne jeżówki

W piątek po pracy postanowiłam pojechać do centrum ogrodniczego, blisko pracy. W planie miałam dokupienie wrzosów i jesiennych nawozów. Okazało się jednak, że utknęłam w całkowicie zakorkowanej okolicy i przyjemna wyprawa powoli zaczęła przeradzać się w piątkowo-przedweekendowy horror. Przejechawszy w ciągu godziny cztery kilometry dzielące moją pracę od centrum straciłam zapał i przyjemność. Aż do momentu kiedy zobaczyłam, że własnie była nowa dostawa jeżówek! Cudowne odmianowe, wielokolorowe jeżówki, w tym odmiany polecane przez Was pod moim poprzednim jeżówkowym postem. Kupiłam zatem jedną....
...jedną z każdej odmiany. Od góry kolejno: Aloha, Daydream, Hot Papaya, Secret Pride, Green Eyes. Cudne, prawda?
Dzisiaj przyszedł czas na porządkowanie rabat dla jeżówek. Postanowiłam posadzić je na długiej rabacie wzdłuż podjazdu wymagającej renowacji. Pierwotnie była zacieniona, ale po wycięciu drzew, które rzucały cień, została odsłonięta i zrobiła się sucha i trudna do zagospodarowania. Dodatkowo u sąsiada, w tle tej rabaty, rosną wielkie świerki, które skutecznie rozdzielają nasze ogrody, ale ogromnie wysuszają to miejsce. W przyszłym sezonie trzeba bedzie udoskonalić podlewanie, a teraz usunęłam podsuszone poprzednie rośliny, obsypałam wszystko grubą warstwą własnego kompostu i uzupełniłam nasadzenia.
Na rabacie tuż przy wjeździe posadziłam kompozycję z czerwonolistnego rozchodnika i jeżówek, a głębiej - dzielżany. Ze starych roślin, został piękny cis, srebrny jałowiec, sztamowy głóg i reanimowana po zasuszeniu żółtolistna pęcherznica, do przycinania w kulkę.  Element zoologiczny to Fredzio, ze smaczkiem w pyszczku.

Kilka kroków dalej, kolejne jeżówki znalazły swoje miejsce między perukowcem podolskim a dereniem i rabata wygląda tak: 
Być może wiosną usunę hostę, dosadzając kolejne jeżówki. Wspaniałe granitowe kamulce to pozostałość po poprzednich właścicielach, którzy zostawili nam ich wielką stertę. W niektórych miejscach ogrodu wyglądają jak na niemieckim cmentarzu wojennym, ale tutaj dobrze oddzielają podjazd do garażu od roślin.
A jedna z moich ulubionych rabat, przy garażu jest bardzo kolorowa, choć rosną na niej głównie rośliny zimozielone. Niestety, straciłam jeden z rododendronów, ale dwa pozostałe ładnie tworzą pączki. W gęstwinie wisi jeden z naszych  domków dla owadów. 
Kupiłam już nawozy jesienne i pracowicie obsypałam rośliny, szczególnie iglaki i wrzosy. Mam nadzieję, że dzieki temu, faktycznie lepiej przezimują.
A po skończonej pracy, w czasie obchodu ogrodu, pomyślałam, że przydałoby się jeszcze kilka zawilców i wrzosów, więc w tym tygodniu znowu pojadę do tego centrum ogrodniczego...

30 lip 2013

Jeszcze lipiec - jeżówki!

Upalny koniec lipca. W ogrodzie kwitna opóźnione loksy, przedwczesne zawilce i jeżówki. Już od dawna miałam w ogrodzie kępki najpospolitszych białych i różowych odmian jeżówki purpurowej (Echinacea purpurea).
Faktycznie, jak wiele jej kuzynek z rodziny astrowatych, jeżówka kwitła wytrwale, przyciagała motyle i dobrze zimowała. W ubiegłym roku dokupiłam kilka nowości - odmian o innych, kolorowych i bardziej pełnych kwiatostanach. Dobrze przezimowały tylko dwie z nich, a przebojem tej rabaty jest odmiana Raspberry z serii Double Scoop, którą gorąco polecam! Ma przecudny podwójny środeczek:
I bardzo ciekawy kolor (różowo-malinowo-żółty). Do tego ma wiele kwiatostanów na każdej łodyżce, tworząc wyrazistą kolorowa plamę!
Zadowolona z tego sukcesu wybrałam się po kolejne jeżówki. Z radością zauważyłam w stoisku ogrodniczym przy jednym z supermarketów, że na każdej doniczce z jeżówka jest opisana odmiana, a wszystkie to gorące nowości w cenach niższych niż w internecie! Kupiłam zatem aż cztery odmiany, w różnych odcieniach różowo-malinowo-pomarańczowych. 
 Moje zdobycze to odmiany: Catherina (pełna, amarantowa), Hope (blada pastelowo różowa), Ruby Giant (soczysta nasycona różowa z dużym pomarańczowo-brązowym środkiem) i Mamma Mia (różowa z odcieniem pomarańczowego). Powędrowały już na swoją grządkę, dostały mnóstwo kompostu i dużo podlewania i zobaczymy czy się zadomowią.
Moje jeżówki posadziłam na słonecznej grządce, między astrami marcinkami i z tyłu za różami okrywowymi. Dotychczas miałam problem z tą rabatą, gdyż wiosną wypełnia ją serduszka, która o tej porze roku jest już nieatrakcyjna. Przycięłam już liście serduszki i brakowało mi pionowych, wyższych roślin. Myślę, że jeżówki sprawdzą się w tym miejscu doskonale. Dodam tylko, że dzisiaj po pracy planuje podjechać raz jeszcze do tego stoiska i sprawdzić, czy na pewno nie ma  tam innych odmian....
Może znajdę białe albo cytrynowe? Zobaczymy...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...