Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hortensja wiechowata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hortensja wiechowata. Pokaż wszystkie posty

2 wrz 2014

Trzy różowe hortensje - trwały zachwyt

Zastanawiając się o jakiej roślinie napisać, pomyślałam o moich hortensjach.  Z wielu odmian, które z różnym efektem uprawiam w moim ogrodzie, postanowiłam wybrać trzy, które są moim zdaniem warte polecenia. Jednocześnie te trzy odmiany hortensji zamieszkały u mnie w różnych latach i są odzwierciedleniem zmienności mody hortensjowej, różnej dostępności odmian, a  także doskonałym dowodem na to, że warto sadzić odmiany bardzo wartościowe i trwałe.
Wszystkie trzy odmiany mają ogromne kwiatostany, z dużymi kwiatami płonnymi, które choć nie stanowią całego kwiatostanu, to cudownie się przebarwiają. Nie wiem jak u Was, ale u mnie  w tym roku różowe przebarwienia na hortensjach są wyjątkowo piękne i wyjątkowo intensywne.
U wszystkich trzech odmian kwiaty pojawiają się na pędach tegorocznych, nie są narażone na przemarznięcie.
Jako pierwsza - moja najmłodsza kolekcja magicznych hortensji. W tym roku dokupiłam kilka krzaczków hortensji bukietowych z licencjonowanej serii Magical. Są to hortensje o sztywnych pędach i dużych kwiatostanach, szybko przebarwiających się na bordowo i ciemnoróżowo, tak jak odmiany: Magical Fire, Magical Flame, Magical Candle, albo też o kwiatach biało-zielonkawych jak odmiany Magical Moonlight i Magical Starlight. Jest więc w czym wybierać. U mnie zakwitła właśnie odmiana Magical Fire, o cudownie różowo-buraczkowych kwiatach, które późną jesienią powinny być jeszcze bardziej ciemniejsze.
Kilka lat temu źródłem podobnego zachwytu była odmiana Pinky Winky, pisałam o niej tutaj, pięć lat temu...Była to moja pierwsza hortensja bukietowa, pierwsza przebarwiająca się tak pięknie... kwiatostany Pinky Winky są bardziej zwarte, stożkowate, sztywno wzniesione na pędach.
Płatki kwiatów są najpierw śnieżnobiałe, a potem dwubarwne, i ostatecznie różowe, a niekiedy pojawia się na nich odcień seledynowy. Doskonale nadają się do zasuszenia, zachowują wtedy czerwone zabarwienie. Hortensja Pinky Winky była przełomem pomiędzy marznącymi tradycyjnymi hortensjami, podobała nam się tak bardzo, że kupiłam kolejny krzaczek do pracy i mam ją także przed budynkiem Wydziału (a także w wazonie na biurku...)
Na koniec kilka słów zachwytu nad najstarszą z moich różowawych hortensji: hortensją dębolistną. Pisałam o niej tutaj w 2009 roku, ale kupiłam aż w 2006 roku czyli osiem lat temu! Pamiętam dobrze, jak trudno było ja znaleźć w internecie, jak domawiałam potem kolejne paczki z małymi roślinami dla koleżanek z pracy. Hortensja dębolistna jest moim początkiem zachwytu nad hortensjami!
Hortensja dębolistna jest dekoracyjna głównie  z powodu liści, które w końcu października niesamowicie zmieniają kolor na bordowo-fioletowy. Jej wielkie kwiatostany też przyciągają wzrok przebarwionymi na różowo kwiatami. Po ośmiu latach pobytu u mnie, ta hortensja zdominowała część rabaty wrzosowej, jest wielka, piękna jak dojrzała matrona, która rozsiadła się u siebie...Wrócimy do jej opisu jesienią. A na razie jeszcze kilka różowych kwiatków...
I tak patrząc na kolejne odmiany hortensji, patrzę na kolejne lata zajmowania się ogrodem i stały zachwyt nad tymi, jak widać doskonale sprawdzającymi się u mnie, cudnymi roślinami...
 

5 sie 2014

Hortensja z wiatraczkami

Dzisiejszy poranny spacer po ogrodzie przyniósł chwilę refleksji nad modami na rośliny wzbudzające pożądanie ogrodników.
Po zobaczeniu gdzieś nowej rośliny, która jest wyjątkowa czujemy nagłą myśl: muszę ją mieć! W efekcie namiętnego pożądania spędzamy długie godziny nad wyszukiwaniem upragnionych roślin, długie godziny nad wyszukiwaniem miejsca do ich posadzenia w prawie-skończonym ogrodzie, a potem długie godziny nad wyszukaniem uzasadnienia ich zakupu, który nieoczekiwanie stanowi istotną pozycję w domowym budżecie...
To właśnie jest pasja ogrodowa, prawda?
Pretekstem do moich rozmyślań jest oryginalna odmiana hortensji wiechowatej Le Vasterival (lub Great Star) Hydrangea paniculata.
Odmiana ta pojawiła się na polskim rynku w 2007 roku, wzbudzając wielkie emocje: zachwyt i pożądanie. Była bardzo bardzo trudno dostępna, aż do wystawy Zieleń to Życie, gdzie po zdobyciu brązowego medalu, pojawiła się w sprzedaży detalicznej. W zasadzie prawie każda para wychodząca z wystawy składała się z rozanielonej pani, która właśnie kupiła to co chciała i trochę mniej zadowolonego męża, który niósł lub upychał w samochodzie siatki, z których wystawały charakterystyczne wiatraczki tej właśnie hortensji. Tak, tak, właśnie tak było, z tym, że w naszym samochodzie upychaliśmy jeszcze po złożeniu siedzeń, wysoką ozdobną jabłonkę i dwie nastoletnie pociechy...
Chyba żaden zakup ogrodowy nie wywołał we mnie tyle emocji i tyle radości!
W kolejnych latach nastąpił wysyp innych odmian hortensji bukietowych, które stopniowo spowszedniały, są powszechnie dostępne i nie wywołują już takich emocji. Mam wrażenie, że teraz zachwycamy się raczej odmianami o większych kwiatostanach, przebarwiających się na różowo, przy których delikatne wiatraczki Le Vasterival nie są niczym wyjątkowym... Czy słusznie?
Ja jednak cenię te odmianę za jej niezawodność. Kwitnie na pędach tegorocznych, więc nigdy nie przemarza. Jest dużym, rozłożystym krzewem o ładnej, intensywnej zieleni liści. Na końcach pędów tworzy dość luźne kwiatostany, w których kwiaty są zróżnicowane: w środku niewielkie kwiaty płodne, na brzegach wiatraczki czteropłatkowych kwiatów płonnych.
 
Kwiaty delikatnie przebarwiają się, w pączkach są zielonkawe, a jesienią nabierają lekkiego różowego podbarwienia. W moim ogrodzie mam dwie hortensje Le Vasterival, i dzięki nim połowa lata jest bardzo oryginalna, a małe pajączki mają gdzie się skryć w oczekiwaniu aż przyleci śniadanie...
Ciekawa jestem jak jest w Waszych ogrodach z hortensjami, pożądanymi roślinami i apetytem na nowości?
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...