Trwa sezon wiosennego szaleństwa. Odwiedziłam kolejny raz giełdę kwiatową, gdzie zaskoczyły mnie frezje w doniczkach.
Frezje (Freesia hybrida) to znane wszystkim pachnące kwiaty sprzedawane zazwyczaj jako cięte gałązki. Czasem widywałam też cebulki, ale nigdy nie próbowałam ich hodować samodzielnie.
Frezje w doniczkach były wyjątkowo okazałe i w dobrej cenie, więc skusiłam się, zarówno na prezenty jak i dla siebie. Moje wysokie i wyrośnięte, choć tylko z czterech cebulek, frezje wyglądają tak:
Kwiatki otwierają się błyskawicznie, wczoraj były jeszcze całkiem zamknięte w pączkach, a dziś rano już zaczynają pachnieć. Mają mnóstwo pączków, więc powinny być dekoracyjne przez wiele dni, ale zobaczymy. Są białe z lekko kremowym odcieniem, bardzo subtelne. Ponieważ ich gałązki są bardzo wiotkie, dodałam dodatkowe patyczki i wstawiłam do wyższego pojemnika.
Szukając informacji o hodowli frezji znalazłam bardzo różne uwagi. Niektóre odmiany łatwiej jest wyhodować z rozdzielanych cebulek potomnych, inne z nasion. W warunkach domowych i ogrodowych uprawa nie jest trudna, choć na kwiaty czeka się dość długo (od 6 do 9 miesięcy!). Posadzone cebulki wymagają chłodnego miejsca (ok. 10-13 stopni), natomiast nasiona temperatury pokojowej, ok. 20 stopni. W profesjonalnych uprawach, frezje są sadzone stopniowo przez cały rok, tak aby stale zbierać kolejne partie kwiatów. Po przekwitnięciu, cebulki można przesuszyć i posadzić znowu, albo wyrzucić i kupić kolejne.
Niestety, duża część sprzedawanych cebulek jest przesuszona, co jest najczęstszą przyczyną niepowodzenia. Jeśli trafimy na zdrowe cebulki i mamy dużo cierpliwości, powino sie udać!
A jeśli nie mamy cierpliwości, możemy kupić frezje w doniczkach!
Są wspaniałe, prawda?