Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekowarzywnik.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekowarzywnik.. Pokaż wszystkie posty

22 lip 2015

Warzywnik i ultranowoczesna architektura...

Ostatni tydzień spędziłam, całkiem służbowo i bardzo pracowicie, w Aarhus, drugim co do wielkości mieście Danii. Każdy dzień wypełniony był pracą, pracą, niestety praca siedzącą i komputerową, więc zaplanowałam sobie krótkie "ucieczki od pracy", nie spodziewając się nawet, że ich plon będzie tak obfity...
Pierwszy cel spaceru to jeden z bardzo nowoczesnych apartamentowców, budowanych na terenie dawnych przemysłowych części miasta.
 
Wypatrzyłam w internecie niesamowitą bryłę apartamentowca: Iceberg (góra lodowa) i musiałam go zobaczyć na żywo. Gdy już doszliśmy w jego okolice, byłam trochę speszona, chaosem budowlanym w rejonie, gdzie ciągle trwa rewitalizacja i powstają nowoczesne budynki. Po przejściu między koparkami mogliśmy napawać się doskonałą formą góry lodowej...
Założeniem projektantów było stworzenie budynku możliwie dobrze doświetlonego przez cały rok, dającego duże możliwości różnych powierzchni mieszkań stałych i okresowo wynajmowanych z odsłoniętym widokiem na morze, w nowatorskiej, ciekawej bryle. Budynek został wielokrotnie nagrodzony w różnych konkursach, więcej tutaj i tutaj... Można oczywiście dyskutować o wadach i zaletach mieszkania w otwartej przestrzeni, gdzie okna wychodzą jednak na okna innych, a "ogródki" na parterze są dostępne dla wszystkich... Jak dla mnie, bryła i bezpośrednie otoczenie jest zbyt surowe, właśnie "lodowe'...
Ale już kilka kroków za tym apartamentowcem, znaleźliśmy się w innym świecie, świecie zielonym pełnym bogactwa kwiatów, warzyw i owadów...
Sąsiednią, wybetonowaną i jałową działkę oddano w użytkowanie pod miejskie, społeczne ogródki, gdzie każdy może zapisać się po przydział dwumetrowych skrzyń na swoje uprawy, więcej tutaj... Mamy więc uprawy użyteczne, albo po prostu przejemnościowe, należące do ludzi młodszych i starszych.
Teren jest całkowicie otwarty, zachęca do spędzenia w nim czasu także osoby spacerujące wzdłuż morza. W każdej chwili widać kręcących się "działkowców" dbających o swoje poletka.
Na paletach, poustawiane są zestawy skrzyń, mikroszklarenki, uprawy w workach, przypisane do konkretnych osób.
Spacerując pomiędzy nimi, widać, jak zróżnicowane są pomysły na ich zagospodarowanie. Są warzywa...
są kwiaty...
W części wspólnej, komunalnej, wykorzystano stare kontenery i baraki, jako zaplecze socjalne, kurnik, łazienki i niewielkie oczko wodne. Wspólnota ogródkowa ma także swoje ule...
a dla pszczół wysiewane są mieszanki kwiatowe...
Cały projekt jest sprzężony także w projektem resocjalizacji więźniów.
A ponieważ cały teren przylega bezpośrednio do nabrzeża, nie mogło w nim zabraknąć także akcentów morskich. Dawna łódź obsadzona jest ziołami...
Spędziliśmy w tej enklawie cudne relaksujące chwile, przemknęła nam nawet myśl, żeby nie wracać na zebranie, ale oczywiście, wróciliśmy do pracy, a kolejnego dnia odwiedziliśmy inne, bardzo inspirujące miejsca, czyli cdn...
 

14 paź 2014

Warzywnik w Ogrodzie Botanicznym w Sztokholmie

Jedną z części Ogrodu Botanicznego w Sztokholmie, która zrobiła na mnie duże wrażenie był ogród użytkowy, składający się z części warzywnej, części ziołowej i rabaty ozdobnej.
Teraz, jesienią, jest to cudowny okres zbiorów, które można ciekawie wyeksponować i wykorzystać edukacyjnie. Dzięki dokładnym informacjom systematycznym (na tabliczkach podana jest odmiana każdej rośliny) ta część ogrodu jest użyteczna zarówno dla studentów jak i dla działkowców. Odbywają się też tutaj warsztaty kulinarne i zajęcia dydaktyczne, a odwiedzający ogród, właśnie tu spędzają najwięcej czasu.
Klimat w Sztokholmie jest bardziej ostry niż w Polsce, jest więcej deszczu, więcej wilgoci, więcej silnych wiatrów. Nie zapominajmy, że sam Ogród Botaniczny leży na brzegu jednej z zatoczek bałtyckich. Aby stworzyć bardziej zaciszne miejsce, sprzyjające uprawie warzyw, tę część ogrodu wydzielono wysokim, prowadzonym po specjalnej konstrukcji, ciętym świerkowym żywopłotem.
Do wnętrza zapraszają nas drewniane bramy, które przede wszystkim chronią uprawy przed zjedzeniem przez głodne zwierzęta. Ogród Botaniczny jest bowiem całkowicie otwarty, a ponieważ jest otoczony terenami dość dzikimi, to przebiegają przez niego nie tylko biegacze ale też sarny i zające.
Dorodne karczochy są najlepszym dowodem, że udaje się tutaj uprawa także roślin delikatnych.
Pod osłoną świerkowego żywopłotu wydzielono kilka rabat, delikatnie podwyższonych, na których zmieniane są w kolejnych latach uprawy.
Jak widać, każda roślina ma nie tylko pełną systematyczną metryczkę, ale także prezentowane są części jadalne - tutaj różne odmiany cebuli,
strączki wielu odmian fasoli,
odmiany ziemniaków,
marchewek, rzodkiewek, buraków i kapust. Jak widać, niektóre rośliny zostawione są do zakwitnięcia, żeby uczniowie czy studenci mogli poznać budowę kwiatów, także tych roślin, które zazwyczaj w ogrodzie nie kwitną, jak sałata czy rzodkiewka.
Oczywiście, królowe tego zakątka to dynie we wszystkich chyba możliwych odmianach. Zobaczcie, każda dynia jest podpisana, podobnie jak każda odmiana marchewki, cebuli czy sałaty. Nie wiem dlaczego tak prosty pomysł nie jest u nas wykorzystywany. To ważne, żeby można było poznać faktyczne, realne walory najbardziej przydatnych odmian, aby potem je u siebie uprawiać...
A o walorach smakowych tych roślin można przekonać się w pobliskiej szklarni, która została zamieniona na restaurację.
W bardzo stylową, specyficzną restaurację, w której w porze obiadowej wszystkie stoliki są zajęte, a serwowane potrawy po prostu mają smak. Wiele osób odwiedza Ogród Botaniczny tylko dla tego zakątka i tej restauracji. Wcale się nie dziwię...
Jak widać, wnętrze pozostało surową szklarnią, z całą instalacją grzewczą i dawnym szklanym dachem. Wystrój jest dość surowy, ale nikomu to nie przeszkadza.
Minimalistyczne dodatki i pyszne jedzenie. Czego chcieć więcej? Chcieć mieć więcej takich miejsc u nas...
Wracając do tej bogatej warzywnej części ogrodu widzę nie tylko różnorodne apetyczne dynie...
ale także rabaty dekoracyjne z jarmużu, koperku i kukurydzy w dominujących tego lata fioletach...
I ze zdziwieniem zauważam, że spędziłam tu cały dzień. I marzę o tym, żeby w polskich ogrodach publicznych były takie miejsca...

8 cze 2014

Wrażenia z warsztatów warzywniczych

W zeszły weekend wybrałam się prawie do Gdańska aby wziąć udział w warsztatach "ekowarzywnik" u Kasi i Andrew Bellingham (więcej tutaj). Przywiozłam tak wiele wrażeń, że potrzebowałam kilku dni, aby wszystko się ułożyło.
W czasie warsztatów zrobiłam wiele notatek, które będą dla mnie inspiracjami na długi czas. Mój ogród ma zdecydowanie ozdobny charakter, nie zmieszczę już w nim warzywnika, zwłaszcza w pełnej wersji: trzy lub cztery rabaty i płodozmian. W mojej minimalnej wersji warzywnikiem będą duże donice na tarasie, które mogą stanowić substytut "rabat wyniesionych".
Wśród notatek na górze strony napisałam: rabarbar! W ogrodzie Kasi i Andrew rabarbary są imponujące, dorodne. Widać, że doskonale się czują, a dzięki magicznym naczyniom mają długaśne ogonki liściowe. Mój rabarbar jest z nami od wczoraj, a zamiast klosza dostanie mniejszą osłonę i może wkrótce będziemy mieć własne plony!
Bardzo wiele nauczyłam się z części warsztatów dotyczącej wysiewu. Banalna czynność, można powiedzieć, tymczasem większość z nas siejąc nasionka zgodnie z wskazówkami Kasi doszła do wniosku, że dotychczas robiła to hmmm: nieidealnie. W moim przypadku wielkim źródłem rozczarowania są nasiona, z których po prostu nic nie wschodzi. Podziwiałyśmy u Kasi rozsady w małych foremkach, rosnące najpierw w szklarence, potem w inspekcie a potem hartujące się na słoneczku.
Inspirująca była demonstracja uprawy pomidorów bezpośrednio w workach ze specjalnym podłożem,  to mój plan na przyszły rok. W tym roku przywiozłam od Kasi rozsady papryczek i pomidorów, i dzięki nim mój mikrowarzywnik nie wygląda tak pusto...
Mówiliśmy bardzo dużo o wysiewaniu różnych warzyw. Zgodnie ze wskazówkami Andrew: do gleby wysiewamy sałaty, buraki, rzodkiewki i marchewki. Mogę się pochwalić, rzodkiewki są jedynymi warzywami, które u mnie wykiełkowały i są już bardzo pyszne!
Mówiliśmy dużo o owadach i ptakach, o płodozmianie i bioróżnorodności.
Ogród gospodarzy jest najlepszym przykładem, że można to wszystko zastosować w praktyce.
Mówiliśmy o przedplonach i poplonach, a także o facelii, która cudnie towarzyszyła wszystkim płotkom w ogrodzie. Pochwalę się: mam facelię i ja, znacznie mniejszą niż u Kasi, to drugi sukces moich nieudanych tegorocznych wysiewów ;)
Inspirujący był dla mnie czosnek-szczypiorek i ogród ziołowy, który w mniejszej wersji już jest i u nas w donicach.
Na koniec wymienialiśmy doświadczenia o nawożeniu (obornik, mączka rogowa, kurzak, kompost oraz magiczna beczka z gnojówką), obserwując rewelacyjne efekty ich stosowania...
 
Bujnie było też za płotem, nigdy wcześniej nie widziałam takiego gąszczu wątrobowców. Tak, to nie są warzywa, to są malutkie mszaki, o których lubię opowiadać moim uczniom przed maturą...
Poza wiedzą teoretyczną, mówiliśmy dużo o narzędziach, motyczkach, haczkach (nasze nowe odkrycie to graca strzemię, która w rękach Andrew sprawiła, że nawet pielenie wydało się miłe!), sekatorach, nożykach (tradycyjnych nożykach rodzimej firmy Gerlach). W notatkach mam też inspirujące hasła: nagietki! aksamitki!  żywopłot! sekator! torf i obornik! płasko! dwa nasionka i podłoże gąbczaste  jak ciasto! zbieramy suche liście! marchewka pod koniec lata! ogród żwirowy!
Uff! Było cudownie, sympatycznie, mądrze, ekologicznie i tak, że każdy mógł wziąć z ogromu wiedzy gospodarzy coś dla siebie, dostosowując plany do własnych możliwości. Dzieliłyśmy się swoimi doświadczeniami, zjadłyśmy pyszne ciasto i cudowna sałatkę z bratkami i młodym groszkiem, pozostając z wrażeniem niedosytu i wcale nie byłyśmy zmęczone wyprawą przez pół Polski. Widzę, że przy moim spiętrzeniu zajęć wiosennych nie poradzę sobie z samodzielną produkcją rozsad (szczególnie z niekiełkujących nasion), ale na moim targu mogę kupić wszystko co chcę: są rozsady ziół i warzyw i różnych odmiany pomidorów. Nie aspirując do ogrodu doskonałego, jak u Kasi i Andrew, mogę mieć niewielki, wystarczający na nasze potrzeby mikro-warzywniczek.
Jeszcze raz dziękuję Kasi i Andrew, serdecznie pozdrawiam współuczestniczki, a innym gorąco polecam!

 
 
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...