Przełom roku spędzamy w wyjątkowo malowniczym miejscu - w Białowieży. Już kilka razy pisałam o Puszczy Białowieskiej (tutaj i tutaj). Dla mnie jest to rejon wart odwiedzenia o każdej porze roku, choć większość gości odwiedza go latem.
A my zaczęliśmy pobyt od widoków całkiem zimowych, kilkustopniowego mrozu i opadów śniegu, który wyciszył Puszczę nadając jej dość bajkowy charakter.
W zimowej scenerii odwiedziliśmy zagrodę pokazową, gdzie można spotkać zarówno jelenie, żubry jak i stada ptaków korzystających z regularnie dostarczanej zwierzętom karmy.
Kto policzy cytrynowe czyże korzystające z ziaren wysypywanych dzikom?
A po Nowym Roku przyszła odwilż, ciepły wiatr sprawił, że śnieg stopniał w mgnieniu oka i las jest zatrzymany w przedwiosennym oczekiwaniu.
Szczawiki zajęcze tylko opuściły listki, przytulając się do kożuszka z mchów.
Wracamy ze spaceru przez bezśnieżne i bezkolorowe pola i łąki, po których niespeszone naszą obecnością przebiegają także łosie, a ślady wskazują na częste odwiedziny dzików i żubrów tuż przy domach.
Była zima, zimy nie ma. Był cudny wyjazd, jest dużo wrażeń...
Serdeczności w Nowym Roku!